poniedziałek, października 20, 2014

Passion for a cassette.

photo from my room
Pawlacz Perski Tapes
Poland
experimental electronic, avant-garde
from the left:


(download)
experimental dub techno

Mastered by the same label which mastered Skalpel, Hexstatic. W gęstej otulinie nieumytego brzmienia low-fidelity ponownie rozkoszuję się dźwiękami sonicznie niedalekiego kuzyna Ursuli Bogner - Artura Śleziaka. Magnetofon podświetla kasetę konstruując erotyczny efekt. Sięgam rękoma po zrodzone z zamiłowania minimalem, wywijające wraz z dubem laboratoryjne eksperymenty. Głowa Villalobosa po transplantacji czarnej skóry zanurzona w formalinie. Głowa do wycierania śladów palców z szyb miejskiej dżungli.








Duy Gebord - Kelp
(download)
guitar, glitch, avant-garde


Another connection can then be made to Kelp, which continues the watery theme.  Duy Gebord’s work isn’t typical ocean or beach fare; it’s thick and troubled, cluttered with sonic debris.  Listening is a lot like swimming through kelp.  Tendrils constrict the arms and legs.  Panic ensues.  The pretty cover hides the fact that the work “echoes a story of an imaginary sea garbage patch (that) travels through cold seeps, encounters ghost snails and green anemones (and) mixes kelps with magnetic tape”.  The artist’s lovely description is matched by intricate sonics.  “Suncup” offers cars, conversation and carnivorous electronics, while “Diopside” is nearly industrial, filled with peeps and clanks.  Water floods the far side of the song, submerging small surges of melody.
More sea and brine continues to enter throughout the cassette, until the entire tape is waterlogged.  Little noises float on this sonic ocean: meows, cymbal taps, flips and ejections of the cassette itself.  A richness of sound is crushed into a floating entity, reflecting its subject matter.  We begin to cheer for this mass of garbage as it continues its journey.  The only irony is that the collection makes one eager to make more garbage, not less, and to throw it into the sea.  That’s the power of a great recording: it leads one to unexpected thoughts and desires.  As for the tape itself, as well as the Nienartowicz / Wolski split: no one is going to toss these.  They are buoys on a turbulent sea.  (Richard Allen)

(download)
electroacoustic

Taśma „Luty” to dwie dwudziestominutowe improwizacje na syntezator modularny, gitarę, perkusjonalia i obiekty. Bartek Kalinka i Wojciech Kwapisiński proponują nam muzykę pełną subtelnych rozstrojeń i efemerycznych zdarzeń dźwiękowych, powoli oscylujących między wyciszeniem a intensywnością.

poniedziałek, września 22, 2014

wypominki: Unsound 2013, review



UNSOUND FESTIVAL

Kraków, 2013, weekend

4,5/5


Do postindustrialnego, apokaliptycznego Hotelu Forum zlądowałam w piątek koło 9 wieczorem. Czas rozgrzewki. W środku trzy sceny. Zaczęłam od wdzięcznego DJ Richarda, snując potok wyobrażeń na temat trwającego artystów, których dane będzie mi usłyszeć. Długim, niskim intro względnie atmosferę ociepliła królowa hyperdubu,(zaraz obok Ikoniki) Laurel Helo, potem nieco ożywiła charakterystykę występu. Move D i Juju & Jordash od początku dowiedli, że są solidną marką na eksperymentalnej scenie, zaserwowali mocno psychodeliczne kosmiczne techno-suity, trochę przypominające czasy kolabo Move D z Benjaminem Brunnem. Niestety mój faworyt imprezy, czyli Underground Resistance nie zabrzmiał w mocno wytłumionych murach największej z sal, nawet "I'm am, U R" mnie nie przekonało. Na chwilkę tylko zarzuciłam uchem na Svengalisghost, detroit okadzone stylem retro z wokalizacyjnymi wrzutami, niezgorsze danie. Zmęczona po podróży jak dętka wsłuchiwałam się w mechaniczną mantrę Regisa. Jegomość zaserwował dźwiękowy stop o potężnej gęstości i surowości.
Skusiłam się na kupienie biletu na Altar of Plagues i Earth. Altar mniej lub bardziej w stylu mojego ulubionego stoner metalowego Neurosis, uczta dla ucha. Earth koszmarnie sedatywnie, gdzieś w połowie zaczęłam odczuwać nudę. A w hotelu RSS Boys załupali eksperymentalne intro do Porter Ricks, przez cały występ przewijał się gęsty motyw Ricksów, to niewątpliwie najjaśniejsze odkrycie festiwalu. Stara fanka Porter Ricks usłyszała wariację n/t Biokinetics, możecie domyślać się jak bardzo zawładnęła moim umysłem ta muzyka. W odróżnieniu do UR Porter Ricks zabrzmiał na dużej sali kapitalnie, głęboko, do organicznego kociołka wrzucili Nautical Zone, Nautical Dub i parę innych szlagierów dookoła kinetycznych. Demdike Stare ze Stottem zaczęli trochę nie w moim stylu, za mało okultystycznie, za bardzo dynamicznie, więc zaczęłam krążyć po hotelu Forum jak wolny elektron. Przyjemnie słuchało się footworku Rp Boo leżakując na tyłach sceny. Ciekawie zagrał Pearson Sound, choć nie ukrywam, że znalazło się parę rozdartych chwil absolutnego znudzenia. Karenn zdecydowanie na wysokości zadania.
Pantha Du Prince egzotycznie, na granicy performance'u. Akustyczny wstęp rozwinął się w pełnoprawny, elektroakustyczny deep house. I-F-owi nie wybaczę szlagieru 'Wasting your emotions', którym zniszczył misterny, energetyczny set, tym niemniej na poziomie. Zaskakująco dobrze wypadła przedostatnia gwiazda festiwalu - Beneath, zaproponował przekrojówkę dubstepową, wylał na publikę hektolitry smoły. Niby należało spodziewać się, że Lee gamble w duecie z Milesem pójdą w stronę tanecznej elektroniki, tym niemniej jednak nie byłam na to przygotowana, wciąż łudziłam się, że zagrają eksperymentalne dub techno inkrustowane drone'ami, nic z tego. Opuściłam Pauzę kończąc w ten sposób kolejną edycję Unsoundu.

wtorek, czerwca 17, 2014

Thomp: Zamulan @ Gagarin Dub, Wrocław, 14.06.2014




mix, 14 june 2014, Gagarin Dub @ Niskie Łąki, Wrocław
techno, minimal, deep house, acid, experimental, industrial, dub, ambient
massive, saltatory, dark

Gagarin stąpał ciężko po powierzchni Księżyca, wokół niego nie było nikogo, tylko on, jego kombinezon i beatmaszyna, krople potu nie zdążyły się zaperlić a on musiał zakończyć bibę. Zapraszam na seta z wrocławskich Niskich Łąk, podczas którego parkiet świecił pustkami. Niestety, na imprezie nie udało mi się zagrać do końca, gdyż obsługa ze względu na brak frekwencji kazała mi niewdzięczną łupaninę wyciszyć. Tym niemniej zapraszam na poczęstunek, trochę kosmicznego bigosu się jeszcze ostało.

niedziela, czerwca 08, 2014

2013's TOP.

10. Lawrence - Films & Windows - Films & Windows

Bau Bum, Aum, Bum, Bum.


11. Four Tet -Beautiful Rewind -  Gong





12. Donato Dozzy - 200 EP - 200.2






13. Andy Vaz - Imaginary Beings - Imaginary Beings





14. A Made Up Sound - 100DSR - Rear Window





15. Asusu - Velez / Rendering - Rendering





16. Big Strick - Panorama Bar 05 - Hayday





17. Dadub - Untitled EP - Dadub + Retina.it - Kykeon





18. Horror Inc. - Briefly Eternal - The Absent





19. Conforce - Kinetic Image - Spatiotemporal





20. The Field - Cupid's Head - No. No ...

piątek, czerwca 06, 2014

night radiance: Kostav - Ultima Thule of Sweet Casual Living [mix, 2014]

Nie znając wcale snu, z oczyma chorymi od blasku, gotów byłby oddać wszystko, żeby choć na chwilę pogrążyć się w gęstym mroku. Acz tu go nie zazna, oblany silnym księżycowym blaskiem, pełen uniesienia. Krople na jego plecach, pod skórzaną ramoneską zaperlają się, światła nocy w mieście w jego oczach rozmazują się, nie może się na niczym skoncentrować, to znamiona opilstwa. "Ultima Thule of Sweet Casual Living" - miks wieczorny, godzien niejednej domowej prywatki, rozjaśniający i tak gorejące serce nocy. Psychodeliczna soczystość, ezoteryczne brzęczki i połamane pianinka, kwaskowe gluty w ponczu o subtelnym smaku. Gorąco polecam! DJ Zamulan.
 






piątek, kwietnia 25, 2014

AIH's the best of 2012: Tin Man - Neo Neo Acid [LP, Absurd Recordings]



acid house
deep, spacy, minimal, gentle

opis płyty


Tak jak pamiętacie remiksy Tobiasa., Voices From The Lake i klasyki NHK Koyxena, tak i zapamiętaliście kwaśną, ciepłą za dnia, chłodną w nocy bryzę nad morzem, opatulającą bezludne plaże i opuszczone ruiny romantycznego zameczku Neo Neo, a w nim balkoniki, sale i salony. To była jedna z ważniejszych płyt roku 2012 obok kilku tu wymienionych i innych, które zapodziały się w meandrach płytek krzemowych mojego sporego dysku. Stylistyka zminimalizowanego acid house podana w bardzo delikatny i wyrafinowany sposób, tworzy kontemplacyjną specyfikę, doskonale nadającą się również do pracy.
Salony nowego kwasu wyłożone są wyrazistą mozaiką błogich przestrzeni, sztukaterią krystalicznych przeszkadzajek, w powietrzu narastająco wibruje słodko-kwaśny eter melodii; gdzie niegdzie płaskie, brudno-brązowe fotele, tu symbolizujące stłamszone drumy, a gdzieniegdzie wielkie podniszczone, drum-komody w stylówie zbliżającej się do techno, tudzież techdubu. Tym kim Donato Dozzy jest dla techno, dla deep house'u Efdemin, tym dla acidu jest Tin Man!

sobota, kwietnia 19, 2014

thoughtful easter: Kostav - Unbielewróbel



2014, dj mix
micro house, clicks & cuts, abstract, deep/dub
meditative, ethereal, contemplative, space oddity

Kostav to ksywa Piotrka Pastusiaka, wiecznie zamyślonego artysty malarza z Pomorza Polski, do którego selekcji mam nadzwyczajną słabość. Świeżo upieczony miks, który macie okazję posłuchać jako pierwsi, rozbija się po peryferiach przesyconego eterycznymi rozważaniami house'u. Kilkające i przestrzenne smaczki delikatnie tworzą klimat intymnej introspekcji, sprzyjający świątecznemu katharsis. A dla tych mniej uduchowionych stanowi doskonałą, przedświąteczną pożywkę.

wtorek, kwietnia 15, 2014

Czuję, że żyję: Scuba - Curious Paradox [from Phenix 1 EP, 2014]



Dzięki Bogu Scuba zdecydował się zawrzeć na epce jeden, jedyny bezkompromisowy utwór. Na tym kawałki serwuje nam charakterystyczne dlań przestrzenne sample perkusyjne z pogłosem znanym już z czasów 'Triangulation'. Aczkolwiek w odróżnieniu do wspomnianego LP "Curious Paradox" jest do cna przesączone roztańczoną, nieco zwariowaną egzotyką i bliżej jemu do etnicznych wynurzeń Rolando, niż do zwalistych monstrów dubstepowych pobratymców. Ciężkie bębny prowadzące utwór genialnie współgrają z wysokimi przeszkadzajkami i brudnymi hatami, rytm jest bardzo wyraźny. Krótkie spływy z odgłosów leśnych duchów, starożytne pady zmiksowane z głosami ptactwa obok scubowskich reverbów nadają utworowi niezbędnego powietrza. Brzmienie jest bardzo przestrzenne i bogate, jednakowoż aranżacja nie daje odbiorcy chwili wytchnienia. Wysoki, afrykański uplifter!

niedziela, marca 30, 2014

1000st post: paranoia but subtle: Efdemin - Decay [CD album for Dial Records, 2014]

march 2014 / cd album / Dial Records / Dial CD 30
deep house, minimal
sophisticated, stylish, sensitive


Kiedy sięgam po tak wyrafinowane dziełko jakim jest "Decay" czuję się w kanapie jak ostatni dziad, ale za chwilę zakładam złotą bluzkę z ortalionu z uformowanymi przy ramieniu lśniącymi kwiatami i zasiadam w poczuciu powagi sytuacji. Bo wiem czego się spodziewać, mianowicie mogę spodziewać się charakterystycznych dla Sollmanna eleganckich zabaw z harmonicznym 4/4. Nie rozumiem czemu inspirując się japońską sztuką Sollmann wypowiada słowa "Moje ciało nie słucha mnie", być może jest to efekt kompleksu Europejczyka, który nie jest zaznajomiony w wystarczającym dlań stopniu ze sztuką współpracy z ciałem i umysłem, nieważne! 
Album otwiera "Some Kind of Up and Down Yes", czyli prawdziwa - jak na taką oszczędność środków -  emocjonalna bomba na zwichrowanych resorach wykwitnego deepu. Ten wałek to coś przełomowego dla post-bananowej młodzieży, jarającej się jeszcze klika lat temu emocjonalnymi wzlotami Boards Of Canada, a która z niemałą dozą nostalgii, niemniej jednak dumnie - zaczęła kroczyć za nowymi trendami w minimal, deep house. Ponad galopującym basem i spomiędzy delikatnych mikrotrójkącików wyziewa subtelny, klaustrofobiczny, ale zarazem ciepły motyw syntezatora, który jest katalizatorem głębokiej introwersji, to jeden z najciekawszych kawałków na albumie. "Drop Frame" to nocny spacer po pustych ulicach wielkiego miasta obleczony w chłód podświadomości. Z każdym kolejnym krokiem przykre myśli wzbierają na sile, ale w głowie pulsuje zbawienna świadomość szybkiego powrotu do domu. Podobne emocje towarzyszą "Transducer", obrazek klubu i odwiedzących go ludzi. Kątem oka zauważony podpierający ścianę uczestnik imprezy, którego zawartość portfela nie pozwoliła uciec w zapomnienie, obok jego jeszcze bardziej zagubiony, paranoidalny kolega - "Solaris", na jego twarzy ostry grymas odsłaniający otchłań życiowej goryczy. Ten sam kolega nad wodą w lasku sportretowany został na "Parallaxis", to dwie przeciwne strony Sollmanna flirtu z przeszkadzajkami techno. Kawałek "Decay" całym sobą odzwierciedla samsarę, czyli żywot, w którym to część nieświadomea sprawuje kontrolę nad jednostką, jest to samsara pędzącego świata, ludzi głęboko zajętych własnym cierpieniem i to cierpienie stwarzających każdego dnia. "Subatomic" to zimowy poranek w Niemczech, utwór tworzy piękny obrazek wschodu Słońca, kojarzonego tutaj z deep house'owymi impresjami i majestatycznej zimy - łączonej z estetyką techdubu. Liczę na to, że "Track 93" będzie wisienką na niejednym mikserskim torcie, swoim rozerotyzowanym, ale i nieco szalonym i ciągle ambitnym (fajne i nietypowe to połączenie: erotyka, szaleństwo i ambicjonalia) vibe'm zanurzy niejedną parę w miłosnych objęciach. "The Meadow" jest troszeczkę przybrudzone, tak, że perkusja w połączeniu ze starym pianinkiem przypomina Johna Robertsa, ale czar ten jest szybko rozwiewany wejściem bliskich sercu Niemca house'owych chmur. Finalizacją albumu jest krótki utwór "Ohara", stanowiący genialny grunt dla medytacji, gdyby tylko nie był zalany przypływem twórczego obłędu Sollmanna.


niedziela, marca 23, 2014

from the street: Millie & Andrea - Drop The Vowels LP [2014, stream]

march 2014 / Modern Love / LOVE094
dubstep, jungle, dub techno
dirty, industrial, experimental

Andy Stott i do niedawna jego mniej szanowany pobratymiec - Miles Whittaker (Demdike Stare) zebrali wszystkie swoje animistyczne fantazje i sklecili album z sampli charakterystycznych dla obu solowych projektów, zamykając się w estetyce znanej z epek serwowanych razem w roku 2009. Tych dźwięków nie sposób pomylić z żadnym innym projektem. Muzyczne wizje panów mieszają się tak dalece, że nie sposób odróżnić od siebie ich solowych wpływów. Egzotyczne sample z Demdike Stare genialnie romansują z oryginalną techdub<- .-="">stepową estetyką, gdzie niegdzie zamąconą industrialnymi junglowymi perkusjonaliami, wyrwanymi z ulicy z jeszcze bimbającymi na ich żyłach brudnymi strzykawkami.