wtorek, maja 31, 2016

For romantic lovers. Deep house & dub techno mix from Leafar Legov.

Miks dla romantycznych kochanków, kochających miłością platoniczną, deep house ze szczyptą dubu w głęboko sedatywnym, efemerycznym stylu. Poruszający niczym rozbujany jacht pod błyszczącą taflą rafinowanego szkła. Żgany ostrymi igiełkami powietrza, na głowie właściciela kiwa się plastikowa czapeczka. Przepływa hen dal omijając wyrastające drapacze chmur.

sedative, ephemeric kind of soundscape.
 

niedziela, maja 29, 2016

Dylemat. Relaxer - EP2

Wrzucać puste posty bez recenzji, a z samym downloadem nie sztuka, natomiast słów opisu nie mogę wyszukać.

- Malwina, ta szklanka jest brudna.

Pamiętacie zapewne bardzo uznany, enigmatyczny, a zarazem anonimowy projekt Relaxer, który na początku roku zrobił niemałe spustoszenie w zwojach muzycznej gawiedzi, a który to opisywałam tak: http://archinhub.blogspot.com/2016/02/relaxer-relaxer-ep-sinister-acid-and.html.

Oto druga epka, tym razem mniej osobliwa, a bardziej techniczna, równie dobra, zapraszam do odsłuchu:

Stream new Relaxer's ep.

The mysterious anonymous producer is an overplayed trope in electronic music, but Relaxer delivered where it counted. The producer’s debut EP released earlier this year arranged n diverse collection of tracks into a surreal techno journey and this next installment only tops it.


czwartek, maja 05, 2016

Mixed by the archinhub's creator: Zamulan - Non·us·er·friendly [stream / download]

Zamulan - Non·us·er·friendly



dub techno, techno, deep house, experimental
mellow, danceable, groovy

DOWNLOAD:
.flac
.mp3


Wymsknął się spod ciepłej otuliny uspokajającej somy,
by intrygować chłodem Ciebie, słuchaczu nadworny.
Jest taki akurat, by nie przekroczyć normy,
a wysiłek weń włożony... potworny!

Rozchylił swe przepaście intrygujące,
podsypany szafirowym granulatem by schłodzić uszy gorejące.
Że spodoba się Wam to nadzieję we mnie się tlące.
Będzie jak najbardziej tanecznie, by nie wywołać eksperymentem odruchów wstecznych.
Poruszam się jednakże po rejonach bezpiecznych,
acz nie zgoła takich, ten konglomerat nie należy do błahych.

Bity będą zarazem miękkie a zarazem tłukące,
bas kochany słuchaczu skręć, o decybeli pięć,
bo to na imprezę przygotowano bębnistą,
tak by w odbiorcach wywołać brzmieniem ekstazę dżdżystą, euforię soczystą,
czystą jak diament, jeśli nie posłuchasz następnym razem wzniosę lament.

Dub techno kieruję w techniczne rytmy,
eksperymentu sączę małą strużkę,
budując małą opowieści dróżkę,
usłaną pluszem,
haty kruszę,
łączę wartko...

Choć i tę manierę już dawno utarto.

#:
KnowOne - 16 Untitled B
Yagya - Deepchord Redesigns 4
Quantec - Abyss
Pulshar - Undercover Version II
Terekke - Amaze
Traumprinz - Believe
Unbroken Dub - A1
1800haighstreet - Heldled
Traumprinz - Big Baby Jesus
Benedikt Frey - Ghosts
Vakula - Fifth Experiment
MLZ & Pacou - Minus (MLZ Remix)
Model 500 - Starlight (Mike Huckaby's Resynth)
Fred P - Tokyo to Chiba
Andy Vaz - Imaginery Beings
Relaxer - Get Back To Work
Boston 168 - Oblivion
Michal Wolski - Vector
Cosmin TRG - Serpenti
Ctrls - Nonuser
Heiko Laux - Dry Me (Acid Mix)
Nicolas Jaar - 16 Tower of Sin
Salem - Trapdoor
Demdike Stare - Trapped Dervish
Ling - Canthem
Salem - Killer





czwartek, kwietnia 21, 2016

download and review: Sculpture - Zyprazol.

Sculpture - Zyprazol
6 may / 7" / Tapebox (UK), TB 2002
drill, abstract, experimental
comical, daft, infantile 

[8.0] topaz

A. Zyprazol /3:50
B. Side Effect /4:56


Zyprazol to syntetyczny lek przeciwpsychotyczny III generacji, zupełna nowość na rynku. Połączenie proprazolu, Zypreksy i arypiprazolu. Stworzony został w oparciu o nowatorski mechanizm oddziaływania poprzez małżowiny uszne i gałki oczne. Produkowany przez firmę Tapebox zdobył uznanie wielu firm farmaceutycznych i zwolenników abstrakcyjnej sztuki audiowizualnej jako dodatek do muzykoterapii. Ów lek III generacji zastąpi wywołujący impotencję wyobrażeniowo-twórczą (wide Benga) lek II generacji - arypiprazol. Nie obędzie się to jednak bez efektów ubocznych pod postacią szeregu zmian w układzie neuronalnym. Do tej pory wykryto głęboki wpływ na percepcję, tzw. zjawisko infantylizacji, totalną dezintegrację półkul mózgowych, prowadzącą do trwałego zwarzywienia, wywoływanie epizodów maniakalnych. Mechanizm działania przeciwpsychotycznego polega na ewokowaniu głębokiej euforii, wspaniałego humoru i beztroski, powodując absolutny szał w synapsach. Działa jako agonista receptorów dopaminowych i serotoninergicznych. Środki ostrożności obejmują: przebyty zawał, nadciśnienie, demencję i paradoksalnie, niedojrzałość muzyczną, a przede wszystkim pierwsze dawki mogą wywołać nudności.
Tytułowy Zyprazol jest konglomeratem prostej, dziecięcej melodyki i epiki chorału. Szybki, zwariowany i pełen symulowanej przypadkowości, przemyślany drill, którego fluktuacje różnicują parte utworu przywodzi do pamięci prace µ-Muziqa czy Kettela. Na Side Effect usłyszymy jazzującą perkusję, obniżony motyw banalnej melodyjki, która to teraz udaje bass synth, lśniących jak diamenciki z pegasusowej gry - padów i trzasków ze zrypanej głowy. Piękny, malowany mocną kredką świat dorosłych dzieci stanowiący kontynuację Toad Blinkera, ale bardziej przystępny. Mój poranny zestaw obowiązkowy!


plastic antypsychotic [download, 320kbps]

wtorek, kwietnia 12, 2016

Recondite - Phalanx - dancing Belzebub with beatiful, sinister shape.

Recondite - Phalanx
17 march, 2016 / ep / Hotflush Recordings [UK], HFT046
techno
massive, sinister, gargantuan

[8.0] topaz
[4.63] discogs
[2.6/5] RA

A. Phalanx
B. Warg

pha-lanx

noun 1.

A body of troops or police officers, standing or moving in close formation.
"six hundred marchers set off, led by a phalanx of police"

Na policzkach Dettmanna pojawiło się naturalne zaróżowienie, nie tylko dlatego, że poczuł miętę do fizyczności Lorenza Brunnera znanego jako Recondite, acz dlategóż, że - jakkolwiek twór nie był niepodobny do twórczości wielkiego mistrza z Berlina - zawstydza pionierów techno, do których ponoć sam Brunner należy. Przy mym werandowym stoliczku foobarowym Recondite długo nigdy nie gościł, to niewątpliwie jego błąd. Trudno było mi się przekonać do wycyzelowanej, niemieckiej mimiki, do twardych, a jednocześnie prostych gestów. Zawsze uważałam, że lepiej rozmawia mi się z muzyką Mike'a Parkera. Jakkolwiek, R przytył w moich oczach, a fizjonomia jego została taka sama, tylko ze względu na dietę białkowąsatą (piwną wykluczył) jego brzmienia stały się całkiem - oczywiście jak na warunki bawarskie - wymyślne i przemyślane. Dostaliśmy spójny krótkograj. Tytułowy Phalanx o wielkości Burdż Chalifa, to zwalisty, na wpół żywy belzebub o pięknym, acz złowróżbnym kształcie, osadzony w himalajskiej jaskinii. Tytan walczy o życie, jego zegar niemiłosiernie tyka, odliczając godziny do rychłej śmierci. Leży obleczony w gargantuiczne, grafitowe tarantule, które zasłaniają mu oczy. Ciągła walka trwa. Warg, nie mylić z istotą fantastyczną, przypominającą wilka, ani z wargami sromowymi, to utwór z trąbami jerychońskimi, ilustrującymi dalsze losy wyzerowanej do parteru, zmutowanej kreatury. Jego szpony ciskają ostrzami padów wybijając staccato przecinających powietrze klawiszy, truchleję w oparach elektronicznego, cyrkulującego, spiralnego dymu... co tu się dzieje, ale petarda! Analizowany przez nas, fantasmagoryczny potwór podnosi się ostatkami swych atomowych sił, z ogromną siłą przedziurawia skały i odchodzi poza horyzont. 






poniedziałek, kwietnia 04, 2016

I lost 700GB of fucking music.

Nie płaczę z tego powodu tylko jestem nieziemsko wkurwiona, dysk się rozciachał, te dane zamieniły się w szczątkowe dane. Wobec tego czekaj na miks i kurwa nie wiem na co.




piątek, kwietnia 01, 2016

O nowej bluzce, olśnieniu i ukochanym nałogu, czyli to co zwykle.

Dzisiaj jest ten kapitalny dzień, jak wtedy w październiku 2011,
gdy wrony atropomorfizowały się, pośród dziesiątek mień, mych spazmatycznych drżeń.
Ptak-człowiek, ptasi móżdżek, od gadów ma tego i tego mózgu pień.

Jak soczyste polany, ujrzane w grudniu 2014,
doświadczenia, które ludzie kupują za złotych setki.
Kutas namalowany na prądnicy słupie jest dziś czystym ametystem,
jaźni błyskiem łupię, ale notabene temu skurwysynowi, co to namalował oczy wyłupię.

Promienie przebijają się przez kopuły drzew naręczy,
obiecałam niegyś, że miast dymu nikotynowego,
będę oglądać chmury, jak się z nieboskłonu sączą.

Tymczasem sączę głęboki L&M-ów dym,
z którym to pójdę ręka w rękę na krym,
choć to wątpliwy rym.

Ostatnio wspomniałam o boskim krysztale,
ornamentem inkrustowanym.
Teraz już, acz nie na życzenie, wywoływanym,
na wierzchu bluzki, niczym na rybie przywarta łuska, pokazywanym.

Dymek uwielbiam wprost, rozrostu, wzrostu w nosie porostu.
Mój pociąg do nikotyny odjeżdża z peronu trzeciego, a wciąż obecny,
czy w ciąży nawet, a co do licha,
bez tłumiącego tlenku węgla ma egzystencja staje się licha.
Wiem, że ta porada w gąszczu porad to zwykła kicha,
zapytaj o od niej abstynencję sekret mnicha.


I utwór zupełnie nie w klimat, ale czekam na noc, by Słońce ponownie nie sprażyło styków mego komputera, a mam zamiar jeszcze pożyć!

Usługa SnoopaVision jest w wersji beta i zostanie włączona w filmie LV & Josh Idehen "Waiting for the Night" [ from the "Islands" LP] 6/30/2149.

czwartek, marca 31, 2016

Ćpuny moje kochane, mam coś dla Was, dekadencją podlane. With all lyrics. Absolute rarity. Insanity.

Tomasz Stańko - Peyotl - Witkacy

1995 / 2 x cd / Polonia Records [US]. polonia cd 037&038
free jazz, experimental, contemporary jazz, avant-garde, psychedelic rock
razor-blade, trippy, fucked up, mind changing


[10.0] diamond
Rarytas prosto z ripa, którego przedstawiać nie muszę.


Belzebub ożył





poniedziałek, marca 28, 2016

Download-refresh of the most popular releases on the blog. PART #1

Blog, na tej zasadzie na jakim zaczyna się bezwiedny, hardekoracyjny trip na DMT, otwiera swoje podwoje, wywołując, z racji ilościowej i jakościowej zmiany efekt pierdolnięcia językami ognistych węży i granatowych kopuł, oblanych krwistą lawą krzywizn, zniekształceń i ornamentów, by potem nagle opaść pozostawiając słodki i nasycony barwami innych wydawnictw - posmak.
W przypadku tegoż bloga jest to posmak raczej gorzkawy, skończyły się czasy największej popularności, a większość linków do starszych wydawnictw jest nieaktualna.
By możliwie zniwelować zniesmaczenie spowodowane ingerencją takich sił jak pierdolone DMCA, który notorycznie poluje na mego bloga, ogołaca go z materii jaką jest link, no i w czasie poniekąd wątpliwej weny - utrzymać blog przy niezgorszym życiu - umieszczam ponownie niektóre z brakujących linków do najpopularniejszych na blogu wydawnictw. 
Mała plątaninka świeżych lineczków do starych postów również zagrzeje tutaj miejsce na, miejmy nadzieję, dłuższą chwilę. Następnym razem możecie spodziewać się linków do wydawnictw, które zostały zamieszczone w postach z minirecenzjami (tymi, które zawierają wiele tytułów).

BTW. Cały czas w przygotowaniu miks mojego autorstwa!

Oto pierwsza 15-stka.

Enjoy!

A Made Up Sound - Ahead / Endgame [2013, ep, AMS00X]
Carl Craig ‎– More Songs About Food And Revolutionary Art [1997, album, planet e]
Claro Intelecto - Reform Club LP [2012, album, delsin]
Conforce - Time Dilation EP [2013, delsin]
Efdemin - Decay [2014, CD, Dial Records]
Juan Atkins & Moritz Von Oswald - Borderland [2013, album, Tresor]
Galaxy 2 Galaxy - Galaxy 2 Galaxy [1993, 2 x vinyl, underground resistance]
Lawrence - A Day In The Life [2014, vinyl, mule musiq]
Luomo - Plus [2011, album, moodmusic]
Marcel Fengler ‎– Fokus [2013, album, Ostgut Ton]
Marcelus - Emerald [2013, vinyl, tresor]
Mikkel Metal - Kenton [2009, vinyl, echocord colour]
Photek - Ku:palm [2012, album, photekproductions]
Plug - Back On Time [2012, 2 x vinyl, ninja tune]
T++ - Wireless [2010, 2 x vinyl, honest jon's records]



Download a new album from The Field, The Follower.


Niczym sieć bluszczu pochwyca wszelkie istnienie. 
Kwaśnego deszczu kroplą podlany marazm, brać z życia wszystko naraz to niezdrowe przewinienie, aczkolwiek dopiero to zaspokaja me pragnienie.

Mimo mniej lub bardziej subtelnych zmian, życie toczy się swoim nieustannym, powtarzalnym i nieubłaganym rytmem. 


Powtarzające się stany świadomości opowiedziane za pomocą muzyki to konik Axela Willnera. 
The Follower jest kontynuacją ostatniego krążka, nie mniej wykwintną, ale - zgodnie z tą filozofią - pozbawioną należytej odwagi.

jestem zwykłym warzywem, a nie, jednak selerem,
niezwyczajnym bestsellerem. [download]


niedziela, marca 20, 2016

Ukazanie zniszczeń po transcendentalnym orgazmie. Selective Fear reuptake inhibitors.

Inhalants - Deep Florida
3 march 2016 / 12", lp / L.I.E.S. [US], LIES 070
techno, abstract, experimental
dissociative, psychedelic, dark

[8.0] topaz
salem techno


/download/


Zobrazowane dźwiękiem dzieje rozłączenia Adama i Ewy mocą węża Kundalini w wyniku nieudanego transcentalnego orgazmu, podczas to którego budzi się tajemnicza moc niszcząca najwyższe prymaty samorealizacji człowieka w tu i teraz na ziemi. Doszczętnie dehumanizująca, nieopisywalna siła dzieląca świat psyche od rzeczywistości somy, niwecząca wszelkie dalsze stawanie się w świecie ludzi i zwierząt. 
Pod pretekstem orgazmu samemu-z-sobą bez fizycznej stymulacji wkrada się destrukcyjny impuls, po którym człowiek nigdy nie zostaje taki sam, zostaje podtrzymywanym sztucznie wrakiem w świecie żywych, pochłoniętym obłędem, by dostąpić pełnego wglądu w świat zmarłych, zawiesić na firmamencie nieskończoności gwiazdę swojego 'ja' oddalonego od fałszywego "ja" doczesności. 
Od tej pory czysta świadomość zaczyna egzystować w majestatycznym świecie blokowo ułożonych, świetlistych hologramów, pełnym jednolitej świadomości czczącej nieokreśloną istotę światła, pozostawiając wydmuszkę człowieka w groteskowym świecie doczesnym.
Wobec owego pozornego istnienia zaczynają wydarzać się rzeczy na wskroś przykre, internacja na oddział psychiatryczny, poszukiwanie przez policję, instalacja monitoringu w mieszkaniu, pojawia się lęk, postępująca paranoja, których efektem jest m.in. stygmatyzacja społeczna.
Od tej pory rozdzielone między światami psyche i soma zaczynają cierpieć w sposób horrendalny, zalążki myśli, uczuć, percepcji ulegają całkowitemu pomieszaniu, rozszczepieniu, kończy się to aktem samobójczym.
Zanim Twa twarz zastygnie w grymasie niesmaku, przypomnij sobie, że każdy ma swoją własną wizję rzeczywistości. Być może znajdziemy się tam gdzie chcemy, w pustce, w nicości, w hologramie, w czyścu, lub innym bzdurnym miejscu, które podesłała nam wyobraźnia, a której emanację tak namiętnie nazywamy duchowością.
Tym czasem czas na kolejny niuch eteru ze szmaty...


__________________________________

Etapp Kyle - XLR8R Podcast
1h2m
techno, experimental, ambient












piątek, marca 18, 2016

Dying from huge techno-wisdom. Boston 168. Dla starych wyjadaczy.

Boston 168 - all pornography

2014-2016
acid techno

download:
Oblivion EP [2016, Odd Even, ODD/EVEN004] [6.5] iridium

"Bo od techno to można z nudów zdechnąć", jak to się rzekło wśród przeróżnych jabolo-pijców codziennych, którzy powtarzają teksty zapożyczone z jutub, a Maleńczuka, niepodobnie do mnie kojarzą ponad nazwisko i powyższy cytat. Boston 168 prezentowane jest jako muzyka godna niejednego obłędnego tripa lub raczej innej sztywnej niedzieli z rodziną przy grzybowej zupie. Już od pierwszych taktów wydaje się nam, że unosimy się z euforii niczym papierowa bańka, za którą obecnie możemy kupić 2 liche kwasy i gieta czczonej trawy, nie ma już czegoś takiego jak kultura psychodeliczna, są tylko zdziecinniali eksperymentatorzy i znudzeni życiem biznesmeni, którzy nie odróżniają własnej żony od plastikowej lalki, tłukący na tb303...jpd. Nie ma co narzekać na towar, styka. Kolejny ćpun niczym nieróżniący się od alkoholika pijącego pampę - popierłykacz, zalicza właśnie 168 tripa na - w jego mniemaniu -  LSD, jest on tak monotonny, że nasz bohater w duchu przyznaje, że narkotyki te całkiem adekwatnie zwane są pieszczotliwie przez byłych recydywistów i ulicznych ćpunów "kolorkami", a nie żadnymi transcendentalnymi maszynami teleportacyjnymi jak to zwykli nazywać 10 lat od niego młodsi adepci 'sztuki' (sztuki zioła). Na tej wyblakłej palecie rysuje się uciekający od rzeczywistości błazen o twarzy clowna, ni to przewrotnie, ni to naiwnie, wcale niestraszny, tym bardziej nieporywający. By nadać nieco mocy gwiezdnej swojemu czerepowi "podróżuje" on starym maluchem z przeglądem na 2014 (w tym czasie włącza pikaczkę na Boston 168; zaczyna produkować Boston 168 - przyp. redakcja), chołubi się, że przeca Lynch też dostał malucha, ale nie z socjalu, ino w nagrodę, w Łodzi, pamięta jeszcze te czasy kiedy umiał czytać i toteż czytał, że na zlynchowanych ustach namalowała się wielka reakcja 'wow', mina po chwili zrzedła kiedy zorientował się, że w aucie nie ma klimatyzacji. Nagi lunch Panie się zaczyna, nie ma trawki, jest git roman, nie ma kwasa jest NBomb, i jelonki rogacze zamiast gałęzi drzew. No cóż, ***j, to nie jego ulubiona zabawa, do tego pieniądze wyrzucone w błoto, ale jutro sobota, wrzuci jakąś eskę od kumpla, np. emeraldowe mitsubishi i będzie lambada.

"lepiej od palenia drogiego de em te zagrać sobie w oblivion, też audiowizual i efekty!" - New York Times
"zrzedłem na minie..." - Porcys
"bity, haty, clapsy, wszystko ma na miejscu " - muzikanova

wtorek, marca 15, 2016

Download the highlights. TOKEN, Hessle Audio, Dekmantel.

Antigone - Saudade EP
march 2016 / 12", ep / TOKEN, TOKEN59
techno
sizzling pans in coarse trains

[9.0] corundum



/

Ploy - Sala One Five
18 february 2016 / 12", ep / Hessle Audio [UK], HES028
experimental techno, downtempo
chiseling, awkward, trippy

[8.0] topaz



/


Robert Hood - Paradygm Shift vol. 1
25 february 2016 / 12", ep / Dekmantel [NL], DKMNTL031
techno
colossal, uplifting, mechanic

[9.0] corundum



/


niedziela, marca 13, 2016

review & download: Sciahri - Behind The Line, wondering while wandering in the mud.

Sciahri - Behind The Line
22 january 2016 / 12", ep / Black Opal Tapes [UK], BOPW004
techno, experimental
not so experimental, raw, ritual


[8.5] chrysoberyl
Powerful illumination in the desert. It isn't a meditation training from women periodic.


A1. Eremite
A2. Ambiguity
B1. Sublunar
B2. Paranoia


Pochodząca ze stycznia epka labelu Black Opal - Behind the line wykonawstwa Sciahri to muzyka na wskroś acetyczna, z silnymi rytualnymi zapędami. 
Słuchawszy jej przeżywamy niemały odlot, począwszy od delektowania się symbolicznymi, masywnymi sekwencjami technicznymi quasi-gongów zawodzącego buddysty tybetańskiego, na twardym lądowaniu - paranoi po kilkudziestu dniach głodówki połączonej z deprywacją snu kończąc.
Nie mamy tu jednak do czynienia ze słodko-gorzkim eterem kadzideł i medytacją relaksacyjną z Pani Domu, a raczej prawdziwą, potężną iluminacją na pustkowiu. 
Pierwszy z czterech utworów, mianowicie Eremite prezentuje nieco delsinowski sound, majętnie jednak zabrudzony i bardziej zdecydowany. 
Na wskroś surowe brzmienie jest nasycane padami o chłodnej barwie, kwaskowymi, wirującymi motywami, niechlujnymi, błotnistymi clickami, niskiej średnicy dzwonkami, miksującym moździerzem czy tunelowymi zagłębieniami.
Świetne głębokie, schodzące basy okraszone niskimi hatami usłyszymy w utworze Sublunar.
Cierpiąc na syndrom przemęczenia muzyką techniczną, nie odczuwam przy odsłuchu przesycenia, całość jest dobrze wyważona i równa, a utwory dość zróżnicowane.
To pokaz udanego rzemiosła w dziedzinie raw techno, z małą dozą określonej specyfiki.