piątek, grudnia 27, 2013

Grey Over Blue, Actress



Jak zwykle niepokojąco, z innego świata.

Actress - Grey Over Blue / Wee Bey (Werk Discs) out now. Ghettoville (Werk Discs)Actress' new album will be released at the end of January 2014.

czwartek, grudnia 12, 2013

chill: Quasimoto - The Unseen

2000 / cd, album / Stones Throw Records /  STH-2025-2
hip-hop, abstract
dope, chill-out, jazz


Muszę przyznać, że z hip-hopem nie jest mi specjalnie po drodze, ale Quasimoto jest jednym z wyjątków potwierdzających regułę. Zwłaszcza dlatego, że jest to muzyka z dość wąskiego i elitarnego, na pewno bardziej elitarnego niż sama maryśka labelu stones throw". Kiedy po raz kolejny zawodzi nas temat od wielkiego mistrza D jest jeszcze jedna szansa, światełko w tunelu, jest to ta płyta. Płynące, low-fi, sedatywne bity zawieszone na konopnych gałązkach, wdmuchiwany dym z tejże flory zasila spitchowany wokal Quasimoto. Jak przystało na profesjonalnego artystę, nie wszystkie teksty są o jaraniu ganji, a raczej zdecydowana mniejszość, gdzieś tam między wierszami o tym wspomina a jednak wiadomo jak jest. Kreskówkowa formuła artystycznych wrzutów ze słoniowatym, żółtym tworem doskonale odpowiada klimaciarskości utworów. Warto więc nieco przypilić się do tych zawieszonych struktur bitoidalnych, brzmią klasycznie, ale bardzo wyrafinowanie. Kontrabasy lub basowe gitary tworzą razem z biciskami przykadzony szkielet, na którym pną białe wdowy, odżywiane brzmieniami strun, trąbek, fletów, pianin. To low-fi w wersji akustycznej. Między jednym, a drugim małym jo Quasimoto wypaca tekst, nie są to jakieś przełomowe twory, odkrywające przed nami nowe światy, ale jest to bez wątpienia myśl na poziomie, na poziomie gościa, który przepala własną apatię i ratuje się rozmową z buddą, która to ma go uchronić przed beznadziejnością rzeczywistości. Duszny, przepalony charakter utworów nie jest taki całkiem oczywisty, takie utwory jak "Basic Instinct", "Good Morning Sunshine" to brzmieniowe up-liftery, swoiste hip-hopowe sativy, zdecydowana większość to jednak muzyczne odmiany indica. Największe smaczki to bujankowy  "Bad Character", podobnie hulający "Basic Instinct", którego autorzy wychwalają swoje umiejętności utrzymywania imprezy w ryzach, niewątpliwie "Good Morning Sunshine" z przykuszonym hatem, "Come On Feet" o zgubnych skutkach skucia, rewelacyjny "Astro Black" poruszający się między komiksowymi gwiazdami i czernią ołówka, z bogatą inkrustacją bitami. Nie wiem czy rozumiem dobrze przesłanie utworu "Blitz", ale sampel mówi tam chyba "without weed", znam to, tak rysują się pierwsze dni detoksu. Tymczasem, 1... 2... 3... odlot!



Quasimoto The Unseen from Steven Daniels on Vimeo.

 


środa, grudnia 11, 2013

newcoming: Burial - Rival Dealer

Nowy Burial zaskakuje energetyką, zbliżającą do gatunkowego wykolejenia w stronę rave (co wszyscy powtarzają jak jeden mąż) oraz d'n'b. "Rival Dealer" wprowadza nas do ciemnej pieczary kipiącej atmosferą emo-dxm-owej robotyki. Perkusjonalia wydają się całkiem zwyczajne i nieco zbyt sypkie, ale za to pełne powietrza. Delikatne djskie wkrętki, wokalizy już prawie najmocniej r'n'b, mocniej jest tylko w 'Come Down To Us'. Hienowate wyjce ustąpiły głosom opowiadającej historię dziewczyny, następuje męski wokal i kawałek uderza w skrajnie szalone rewiry. Głęboki syntetyczny bass, struny mecha-wiolonczeli, klimat schizoidalny dużego miasta. Tutaj mamy jeden z klasycznych clicków Buriala, jak dobrze go usłyszeć. Całość zwieńczona jest subtelną poetyką zdelayowanych wokaliz, są delikatne jak płatki ususzonych róż, na końcu świetne, nieco indiańskie, czy nawet szamańskie uderzenie dziwnych rur, które nadaje utworowi starożytnego charakteru, kończy się to jakąś ekstatyczną wypociną laski. Kawałki na epce prezentują się naprawdę nieźle. 'Hiders' to ostry dubient przeradzający się w pędzący pociąg disco, dance tchnący ducha świąt. Świetny lifter imprezy, po ostatecznie dość długim wstępie. Nie wiem dlaczego, ale wokaliza przypomina mi nieco Michaela Jacksona. "Come Down To Us" to najbardziej komercyjny Burial jakiego znam, efekt? Nie jestem do końca przekonana, ale to może być strzał w dziesiątkę. Na pewno nie podoba mi się mdła, spowolniona, przygaszona poświąteczną atmosferą formuła użyta w preparowaniu wokali, która psuje charakter utworów z wszystkich nowszych epek.







niedziela, grudnia 08, 2013

reminiscences: Andy Stott - We Stay Together [2011]

Czas okołotribalowych obrządków uważam za rozpoczęty! Sroga zima sprzyja rytualnej konsumpcji Amanita Muscaria. Tej zimy my, Syberyjczycy, będziemy pili mocz z zawartością grzyba. Wielki trans rozpocznie się od dzikiego tańca. Szaman plemienia buhapara uskutecznia pijany taniec, na jego piersiach brzdękają amulety, którymi jest poobwieszany. Duszny, lepki trans rozpoczyna się. Szaman wie, że trafi do krainy, w której będzie chciał się zrzec odpowiedzialności za własny marny żywot, tym niemniej będzie miał okazję porozmawiać z duszami zmarłych. Czekając na plateau, szaman wytężył uwagę, w zasięgu oczu pojawił się tunel, na końcu którego stały leśne skrzaty. Małe leśne istoty nawoływały "Wypłyń na głębię, pozbądź się ego", ale głosy zmarłych szumiących w głowie starego szamana krzyczały "Zabij się, to poznasz prawdę". Szaman spojrzał na stopy, nie było pod nimi żadnej przestrzeni. Skąd mam skakać? - zagrzmiał. Jednakże nie otrzymał odpowiedzi...

sobota, grudnia 07, 2013

reminiscences: Barker & Baumecker - Transsektoral [new review]

Barker & Baumecker - Transsektoral
10 september 2012 / cd album / ostgut ton / ostgutcd22
techno, dubstep
massive, city, digital

Muszę przyznać, że Transsektoral odkryłam dopiero niedawno, zastanawiało mnie, co kryje się za okładką z wilkami. Wstępniak... istne delicje, rozkoszny, nowoczesny, ale i dubowy motyw ambientowy królujący w bezkresnej przestrzeni albumu. Trafo to mój ulubiony, cyfrowy, do cna głęboki i doniosły sztos. Ciężkie, nieco industrialne, ale też i przygaszone perkusjonalia wprowadzają element pędu, a podniosły ambient dodaje utworowi niezbędnego powietrza. Syntetyzując, to miejski, monumentalny czarny twór, podobny do audiobelisku. Harmoniczne klawisze urozmaicają charakter utworu i wtłaczają w dziełko klubową energię. "Schlang Bang" to pełnoprawny dub, czyli znakomita pożywka dla nas. Haile Selassie. Na pełne urody klawisze, podobne do tych z Trafo, włazi bas, który wodzony jest po amplitudzie, genialny vibe kreuje zestaw klawiszy w stronę padu. To pełny absurdów i chwiejący się kawałek parkietowy. "Crows" prowadziło do mojej irytacji wielokrotnie, wysokie klaksony wydawały się mocno absorbujące, wręcz kąśliwe. Jednakże, mimo to warstwa rytmiczna i sposób w jaki rozwija się ten utwór zasługuje na wyróżnienie. Wodna gitara, jakbym to niezbyt precyzyjnie określiła, mocno tonuje utwór. Natomiast niskie trąby genialne, człowiek chciałby się z nimi zlać, wpleść się w liany fal dźwiękowych tych dęciaków. Polarny ambient podnosi nieco na duchu enigmatyczny i niepokojący klimat wyrwany z kruczych gniazd. Przerwa na chill-out może być urozmaicona przez "Tranq", króciutki utworek wyklepany w cyfrowej blasze zroszonej zimnym deszczem. "No body" to szlagier, od razu przyśpiesza nieco bicie serca, wokaliza babki, dubstepowa charakterystyka, ale też i nieco przygaszony klimat. "Trans It" stworzone jest na podobieństwo nowego Asusu, przy czym oczywiście ono było pierwsze, ostre resonatory, podkręcona prędkość, up-liftujący soniczny fluid, to smaczki tejże produkcji. W pędzie wiatru rozwiewane zostają ostre, cyfrowe żyletki, które przecinają korę drzew znajdujących się dookoła. Gnieniegdzie cykady, stwarzające doskonałą otoczkę dancefloorową. "Databass133 1/3" zapowiada przyszłość w szklanej kuli, delikatnie snują się sceny w czarnej przezroczystej kuli. Clicki rozleniwiają hubowego dziada do granic... aż tu nagle ścinka.... szybki kawałek "Buttcracker" bije na alarm z całych sił, wskaźnik decybeli wzbija się ostro, a to dopiero początek. Całość zmiażdżona i skruszona zostaje industrialną dobitką poprzedzoną dźwiękami klasycznych talerzy. Rola talerzy nie ogranicza się tylko do pojedynczych hatów, mamy do czynienia również z potwornymi hi-hatami. Stopa w pewnym momencie krztusi się, po czym osiąga apogeum upadlającego bicia, do tego helikopterowy wkręcik i delikatna zmiana rytmu - ona tańczy dla mnie. "Silo" stawiam bardzo, bardzo wysoko. Skapciała stopa i kraterowy bas zwiastują nadejście cięższego kalibru perkusjonalii. A gdy te ostatnie dobierają się do głosu, zaczynamy czuć w powietrzu mocną industrialną młóckę, tak jest bez reszty. Mocno Dettmannowska jest to mieszanina wielu mocnych uderzeń i silnych odczuć. Poczuliśmy przestrzeń Berlina, ale też i ciepłe mieszkania, w których mogliśmy szczęśliwie wyginać się na kanapie. Bardzo euforyczny i kierujący w stronę lekkiej retrospekcji "Spur" to zwieńczenie wilczej uczty. Nie była to muzyka wydrapana z bruku Berlińskich ulic, tylko raczej przestrzenna aria zagrana na drapaczach chmur. "Spur" wszystkimi swoimi tonami żegna na dłuższy czas, a sam album zachęca do wielu ponownych odsłuchów. W pewnym momencie można uznać, że to płyta idealna, ale to przechodzi, jednakże z każdym przesłuchaniem intryguje i wznosi człowieka w krainy szczęśliwości.


piątek, grudnia 06, 2013

Wtargnęliśmy w nowy weekend... 900000 odsłona

900k odsłon odnotował blogger!!! Dziękuję z całego serca! Przy czym warto zaznaczyć, że jakieś niemniej niż 20% to włamy systemów spammerskich... do tego nie mogę poradzić sobie z ich nawałem, obecnie jest nieco mniejszy, ale problem pozostaje.


Dużo wyjazdów w tygodniu, a weekend w pełni stacjonarnie, na chillu, u siebie. Ów chill kojarzy mi się ze świeżuteńkim kawałkiem RVDS - Monday Rain. Monday Rain to nic innego jak acid house oblepiony bryłkami dubu. Czy to kwaśny deszcz? Nie, raczej ożywczy letni deszcz, ni to jesienny, ni to poplecznik Ksawerego. To deszczowa symfonia, która nadaje się spokojnie do kanapowej hulanki wyobraźni. Urodziwy bębenek wybija rytm życia, które gaśnie w wietrzyku ambientu. Blisko tej kreacji do deep house'u, równie blisko do acid house'u, a małowprawny służbista muzyki mógłby nazwać to ambientem lub downtempo. Niemniej subtelny, ale i ożywczy, taneczny charakter utworu można nazwać odą RVDS'a. Całkiem udane wydawnictwo, warto zerknąć również na kawałek tytułowy epki "Moon On Milky Way", to pędzący freak-house na pianinku na kilku klawiszach. Gdieniegdzie kilka acidowych kup.

mindfuck: Jonsson / Alter - Brevet Hem



Totalnie miażdżący kawałek od skandynawskich braci. Brevet Hem to parkietowa bomba z odrobiną mroku i kosmosu. Idylliczny wokal układa całość w wielce intrygującą opowiastkę.

czwartek, grudnia 05, 2013

Reminiscences: Fluxion Current Flow [new review + zamulan's video]

Fluxion - Constant Limber 
2009, file, Resopal Schallware


o CR powiedziano już naprawdę wiele, podczas nawiedzin twórczej stagnacji pojawiało się mnóstwo spekulacji na temat dalszego rozwoju artystów kultowej, berlińskiej technostajni. fani zdążyli podzielić się na usystematyzowane podgrupy, spośród których niewątpliwie najgorliwiej dyskutującą formację stanowilii weterani berlińskiego minimalu z głowami zamkniętymi w rycerskich hełmach - ślepi na wysyp świetnych projektów dub techno - niejako nieudanych, pogniłych klonów hołubionego przezeń CR. 

'fluxion sikałby zajebistymi epkami, ale wiedział kiedy skończyć' - takie słowa padły kiedyś z wirtualnych ust jednego ze wspomnianych weteranów podczas burzliwej dyskusji na łamach nm, zapewne ich autor nie zdawał sobie sprawy, że jego ulubieniec właśnie smaży epę zwiastującą kolejny wielki, sceniczny powrót dinozaura dubu. w maju 2009 - po 5-letnim fluksjonowym sezonie ogórkowym - ukazała się epka breath mode / fickle, 12-calówka niewątpliwie na poziomie, acz sprawiające wrażenie wybrakowanej - bo bez nieco już wysłużonych, legendarnych, prostych, ale efektownych zabiegów i - co bardziej bolesne - bez chwytliwych, zaprzątających umysł melodyjek - miny zrzedły, żadnej ostrej wymiany zdań nie odnotowano. 

w tym miesiącu jak króliczek z kapelusika wyskoczył fluxionowi kolejny release - tym razem 98-minutowy [!] długograj, który od wejścia deklasuje kolekcjonerów metalowych pudełek, ponieważ zostaje wypuszczony jedynie w cyfrowej wersji, na mp3 i wav. 
zawartość albumu nie jest tak barwna jak okołolabelowa otoczka - ale wypadałoby zadośćuczynić dłużący się wstęp i podjąć próbę unaocznienia tego co dzieje się podczas odsłuchu materiału popełnionego przez naszego uroczego greka. 
próba wizualizacji 98 minut muzyki trwałaby wieczność, dlatego lepiej będzie i z korzyścią dla wszystkich jeśli wycisnę tylko kilka podsumowujących spostrzeżeń. 
od wejścia atakuje nowa konstrukcja brzmienia. nikt [może poza convextion - venus in spurs, tylko on przychodzi mi na myśl] nie zdążył umiejętnie podrobić charakterystycznego dla wcześniejszych wydawnictw i niejako wzorcowego stylu dub techno - masywnego, metalicznego zreverberowanego dudnienia, ocieplonego zwiewnymi teksturami, doprawionego słodkimi melodiami na czterech zamiennie wciskanych klawiszkach. można by rzec brzmienie idealne, którego nie należy zmieniać, tak czy owak - odświeżenie było potrzebne. 
rezonujące elementy, z których fluxion jest doskonale znany - są bardziej surowe niż kiedykolwiek. ta surowość o dziwo nie idzie w parze z budowaniem potężnego, chłodnego patosu, a raczej kształtuje subtelną, house'ową zwiewność, wyrabia kliniczną czystość i dynamikę. 
przyjemny tech-house'owy trend zainfekował cały krążek, wtłoczył kilka solidnych megawattów słonecznej energii i na czas letni - przestawił się na rozluźnione, leniwe, imprezowe [z pewnymi wyjątkami] wałeczki. a zluzował tak bardzo, że... pokuszono się o zaproszenie do współpracy kobiety o pseudonimie Nynn, by udzieliła swojego głosu w jednym z utworów [udany prztyczek w nos, a raczej kopniak między nogi skierowany w muzycznych sztywniaków, MMMMmmmmmm ten fatalny akcent i durny tekst, big up! Wink]. całości niezmordowanie przyświeca wizja letniego dziadowania na nowomodny model około-deep-house'owy, dlatego należy pamiętać - jeśli przesadzimy z dawką ten rozmarzony sound może zwyczajnie zacząć nużyć [*takie odniosłam wrażenie dzisiaj o 3 w nocy, teraz słucham już piąty raz i nadal jest ok]. odświeżenie całej koncepcji nie zdało się na marne, fluxion ciągle zaskakuje! 
zafundował nam drinki z parasolkami i świeży powiew nadmorskiej bryzy, a ta puściła do nas oczko sugerując, że czasy dubowych killerów na 4 nutkach to już przeszłość. homework odrobiony w pięknym stylu, odznaka dobrego ziomka-nakręcacza przyznana. 

może jakieś ulubione momenty? przepięknie wymuskany thumb, euforyzujący popis w bureucrat [MOC, te sample z kreskówy!], szczypta starego, ocynkowanego CR w spout, kowbojski, przezabawny dub w orpidoe [fenin!] i current flow, uroczo poschizowany midnight call dub mix i prawdziwy miód na moje uszy - sub surface. 

radość z grania dla wyczilałtowanych widokiem bluszczu dziadów wykrakana, jest fluxion - jest impreza! 

nie byłabym sobą gdybym na koniec w takich okolicznościach nie wspomniała o masteringu, który w tym przypadku jest jak piękny sen, czy prędzej spełnienie marzeń każdego melomana-audiofila: *CUDO* & *CACUCHO* wycyzelowany, niesamowicie realistyczny, wydzierający się z głośników sound! Cool 

tak btw na ostudzenie imprezowego humoru - już widzę miny zatwardziałych weteranów CR po starciu ze słonecznym minimal-dub-housem...  Laughing nooo, może nie będzie tak źle. 


Na koniec mojej produkcji video sklejone zfilmu Svankmajera "Spiskowcy Rozkoszy" i utwór z płyty Fluxion:

I jeszcze....



Zapraszam również tutaj. W zakładce znajdziecie również TOPP Mix, jeden z moich ulubionych miksów.

środa, grudnia 04, 2013

Zamulan's Mixcloud.


Follow zamulan on Mixcloud
Sypię własnymi trocinami z 3d drukarki. Kobieta szamanka, której duszę skradł diabeł.

środa, listopada 27, 2013

mix: Benedikt Frey - LWE Podcast 184



download

tracks:
01. Init, “Untitled Sympathy” [*]
02. Psyche, “The Saint Became A Lush” [Bol Records]
03. Kid Machine, “Night Freaks” [Viewlexx]
04. Benedikt Frey, “Broken” [*]
05. Benedikt Frey, “GDN” [*]
06. Drvg Cvltvre, “My Neck Of The Woods” [030303]
07. Mutant Beat Dance, “Lowlife” [Light Sounds Dark]
08. Juju & Jordash, “Shrublands” [Dekmantel]
09. Joey Anderson, “Above The Cherry Moon” [Avenue 66]
10. Diseno Corbusier, “Golpe De Amistad” (Benedikt Frey Edit) [*]
11. Juju & Jordash, “Echomate” [Dekmantel]
12. Benedikt Frey, “Out of Here” [*]
13. VtotheD, “Untitled” [*]
14. Init, “Blind End” [*]

Smogu chmurę pijanego wykrztusił dla nas Benedikt, tech-house w stylu Cristiana Vogla rozpoczyna ten przystojny miks. Po tym chill-outowym młyneczku miks uderza stronę disco między dancefloorem a kosmosem, z dodatkiem kwaśnawych wkrętek. Smog osadza się na włoskach mego nosa, którym wciągam dźwięk zmutowanego czarnucha. Niemka wodzi za ów nos, spod jej paznokci wylewa się więcej upiornego kwasiwa, które obezwładnia siedzącego obok mężczyznę. Mężczyzna naciera na kobietę, rozpoczynają taniec. A wygibasy to już do burego końca, jasnego rańca. Pijane, zawiesiste tańce silnie drażniącego odpadu radioaktywnego.

source

wtorek, listopada 26, 2013

reminiscences: Jetone - Autumnmonia [2000, Pitchcadet]

2000 / CD, Album / Pitchcadet / cadet09
idm, dub, ambient
nostalgic, ae, digital



Piękne powycinane, potężne struny z nitek kodu matriksa, których to dźwięk był falujący i rozciągliwy w czasie. Pierwsze skojarzenie z intro "Sandstrings" jakie zainfekowało mój umysł, być może skojarzenie nieco niepoprawne to świetne intro Dehnerta do płyty Fachwerk 25, tutaj rodzi ono psychodelicznego idm-owego pomazańca Ae. Intro uroczo wzlatuje, po czym jego lot się obniża i zatapia się w chłodnych podmuchach jesiennego wiatru. Ae, ale w smutnym klimacie. "FukFunk" to genialna, funkująca bomba eksplodująca na dziesiątki elementów, które zakleszczywszy się w rdzeniu kręgowym przewodzą elektryczne impulsy wprost do syczącego mózgu. Odgłosy wybuchów, spadających odłamków niepokoją obszary kory. Tandetny, wysoki motywik a'la Ae słyszę jako humorystyczny akcent, swoiste przełamanie ponurego charakteru. Klawesynopodobne midi uderza w tony banału. Pięknej melodyjce "Flowers No. 4", niezmiennie utwór kojarzy mi się z zabawami z jesiennymi liśćmi, które po wyrzucie porywa chłodny wietrzyk. Wszystko na tym albumie jest takie "wietrzne", ulotne i delikatne. Czuć, że Tim Hecker przelewał tu swoją szlachetna niebieską krew. "Marilyn Chamers" po mocno nijakim wstępniaku broni się nieco warstwą rytmiczną i zgrabną, nietuzinkową partią klawiszy. Metaliczny bit w Jetonowej kuźni ulega licznym przekształceniom. W tym miejscu zaczynam strasznie ziewać, gdyż melodia leistego motywiku robi się do cna irytująca, a potem psuje ją do reszty dodatkowy delay. "Hear Death" wchodzi mocno kontrastując z nużącym "Marilyn Chamers", nawiązując do "Incunabuli", której to czaru warto zaznać, nawet w zmienionej postaci. Kolejny wielbiony przeze mnie utwór to "Fresh". Fajny, energetyczny jazgot zesamplowanych wokali, zcyborgizowanych patternów inkrustowany sympatyczną, kosmicznie przyjemną melodyjką, po której następuje wejście cięższego niż to miało miejsce na "FukFunk" klawesynopodobnego zlepka na trzy oktawy. Utwór ma delikatnie funkujący vibe. Firli, mirli, słyszę trzepot skrzydełek czarnych jelonków, które niosą zdefragmentowany sampling wokalu. Końcówka utworu brzmi co najmniej jak tradycyjna robota Spacetime Continuum. "Sputtertones" to śpiew PRL-owskiego telefonu i nic ponadto. Zdecydowanie żywsze wrażenia budzi u mnie kolejny, "Diamonds No. 3", który to tym razem przypomina wypalonego, drillującego Apheksa z druqks. Nachalne werble dezorganizują percepcję, tak że zaczynam przed oczyma widzieć abstrakcyjne struktury, niczym zabawka z linek chłopca w filmie Cronenberga "Spider". "Huntington" to bardzo przyjemne przełamanie charakteru albumu i złamanie autechrowskiej formuły. To delikatny dub, w sam raz na zimę, bo delikatnie opatulający gdy niebo jest krystalicznie czyste i mroźne. Użyte tu perkusjonalia zostały przytłumione, a właściwą robotę robi strunowy motyw. Kolejny w bitach ubity nosi znamiona hip-hopu. "ShearRefract" bo o nim tu mowa bębni jak bicie łomoczącego serca zapiaszczonej ulicy, a gdzieś w tle pobrzmiewa brzdęk butelek. "Meltdown Skyline" to ambientowy motyw stanowiący zapowiadającą wszem i wobec koniec kontynuację "Huntington". Nostalgia androidów. A "Ultramarin" jest przecież jeszcze lepsze.





niedziela, listopada 24, 2013

chill: Jetone - Huntington



Ciało i ducha stabilizuje Jetone z płytki Autumnmonia, fizykomaterialny zbitek brzmień jesieni zmuszających do refleksji, zalanych atmosferyczną głębią. To przypomina trochę dub od Purl, aczkolwiek jest znacznie bardziej kameralne. Doglądane przez Tima Heckera zroszone pajęcze sieci pobrzdękują uwznioślając niedzielny chill-out.

poniedziałek, listopada 18, 2013

mindfuck: Pearson Sound - Starburst



Zaczyna się bardzo oryginalnie, ale i całkiem niepozornie. W kleszcze zdeformowanych hatów zostaje złapany fałszujący bass kick, dochodzą odgłosy palonej gumy, bass kick zostaje wprawiony w obrotowy ruch, a haty coraz bardziej niegrzecznie dobijają się do bramy garażowej. 2 minuta infekowana jest przepysznym świdrująco-metalicznym synthem z odrobiną rave'owej energii i potężnymi podkręcającymi kickami. Faktura się płaszczy, wycisza. Delikatny kosmiczny flecik i narastające synthy zwiastują uderzenie basów. Jebut. Utwór skonstruowano tak, że mocne uderzenie jest co rusz tonowane a serpentyny efektów piętrzą się do granic objętości.

wtorek, listopada 12, 2013

top: Skudge

Dzisiejszy posępny, ale wcale nie nijaki dzień pragnę zwieńczyć wieczorną selekcją okołoelektronicznego duetu Skudge. Ich muzykę można określić jako dub techno z elementami dubstepu, czasami wyłącznie techno, jednakże nie można nazwać różnorodną. Artyści powielają wciąż ten sam pattern, który zresztą całkowicie się broni.

8. Contamination

Byk walczący z ptakiem rozpędziwszy się wykonał kilka potężnych skoków i zdekonstruował pojęcie dub techno, wprowadzając doń nową jakość. Wokół areny spotkałam mędrkujący dubstepowy synth, brzmiący niczym energiczne wyginanie blachy. Jednakże główną rolę w scenie tej gra świergocący ptak. Spotykają się tu dwa rodzaje prostoty, prostota rytmu i prostota melodii, tworząc charakterystyczne brzmienie wdzięcznego duetu Skudge.



7. Surplus

Zwalistych kształtów roślina tryskająca żółtym sokiem podziemnego życia, to obraz, który możemy zobaczyć latem. Jesienią ususzony hihatem korzeń rdestu królewskiego może być spożywany w celu regeneracji organizmu.



6. Ontic

Oryginalna wersja tegoż utworu rozpoczyna się miękkim blobem, na który nachodzi troszkę twardszy. Wpleciono tutaj delikatny, ambientowy motyw i gdzie niegdzie dorzucono parę prostych patternów bębna. Na czoło wysuwa się ostry blob, który nieźle dynamizuje charakter wałka.



5. Blackout

Subtelnej natury zamroczenie, które w niczym nie przypomina zamroczenia stanowiącego wynik delirium tremens, raczej upojenia przedziwnej barwy eliksirem leśnej wróżki. Zwaliwszy ciało na mech wsłuchuję się w elifcką melodię, a w uszach słyszę szum.



4. Void (Conforce Remix)
Kawałek, który niezmiennie kojarzy mi się ze Starlight Deepchorda, ale w zdecydowanie chłodniejszej odsłonie. Sampel talerza delikatnie ociepla atmosferę. Doskonały kompan nocnych wycieczek.



3. June

Typowa techniawka. Podjarka rypanym na jedno kopyto bitem. Stłumiony motyw przywołuje mojej wyobraźni akustykę Hotelu Forum, w którym odbył się festiwal Unsound. Gwizdek pojawia się już drugi raz w tej topliście utworów, wcale mnie nie zatrważa, jak dla mnie to humorystyczny akcent, dodatek burzący wrażenie odnośnie całości.



2. Convolution (2562 Remix)
Przeplataniec sprowadzony do ostoi dubstepu Dave'a Huismannsa. Ciepłe, brudne perkusjonalia, ostro zsamplowana i ociekająca efektami wokaliza kobiety.  Skwitowane to jest świetnym, wibrującym synthcikiem przypominającym mi ćmę barową, będącą naturalnym elementem kompozycji. On mógłby nawet lepiej!



1. Ontic (Rolando Understands Remix)

Trzeba przyznać, że światy brygady Skudge i Rolando nie są muzycznie daleko oddalone, fizycznie natomiast oczywiście tak. Świat szamański zatopiony w detroit spotyka się ze stylem europejskim.Wisienką na tym torcie jest niewątpliwie motyw wokalny wypowiadany przez mężczyznę, kolejny 'duchowy' wrzut, mający stanowić głębokie przesłanie.

poniedziałek, listopada 11, 2013

track: Murcof - Mo



Kolejny smutny dzień w życiu nigdzie nieprzystającego odmieńca, który wcale nie wstydzi się, że w pokoju jebie skarpetami. Szczerze powiedziawszy mało co przebija tę - niekoniecznie jesienną - apatię, ten deficyt psychiczny... mało co, z drobnym wyjątkiem. Wyjątek stanowi nic innego jak powyższy utwór, mocne uderzenie klawiszy i świetny motyw digitalnych wyjców, geniusz, o którym warto pamiętać. Dedykuję wszystkim szamanom, ćpunom, wykolejeńcom i pizdom życiowym. Bless!

piątek, listopada 08, 2013

memories: Martin Schulte



Selekcja najciekawszych utworów ze wszystkich albumów wykonawcy. Techdub Martina Schulte spowity jest charakterystyczną, cyfrową mgłą opatulającą krystaliczną czystość brzmienia i głęboki, pijany bas stąpający po lodzie.


Tutaj ptaków śpiew, a właściwie mew zostaje wpleciony w tło muzyczne. Zgniecione trąbki są motywem przewodnim genialnego utworu "Killer" o dobrze dopasowanej nazwie. Wypełniaczem są szybkie uderzenia rozmazanej stopy. Wielce minialistyczny wytwór.


Konsekwentnie wykorzystywane patenty tym razem posłużyły do stworzenia podwodnej głębi. Wrażenie potęguje rozwiany, zalany szum i odgłosy uderzania w dno statku. Na wraku tym spoczywa oszczędny, delikatnie falujący motyw.


Ten o nieco bardziej niepokojącej, rozdartej stylistyce. Metalowe kulki uderzają o wielkie lustra, tańczą dziwaczne clicki tłocząc życie w kreaturę nietypowości.



Mocno skndensowana porcja hardej zabawy od nieomylnego Marko Furstenberga.

Uplifter: Roska - Desire



U mnie tym razem nieco weselszy, skrajnie imprezowy wałek. Oczywiście jak łatwo było przewidzieć, rozdziewiczając go kręciłam nosem. Utwór ma wielki czar przywoływania mniej wyrafinowanych wspomnień z czasów licealnych, trudno odmówić mu zdolności rozkręcania odbiorcy.

czwartek, listopada 07, 2013

Goodbye technical problems!

No, w końcu problemy techniczne zostały zażegnane. Minął szmat czasu od ostatniego pożywnego posta i kierując się przesłankami nie zapowiada się jakakolwiek zmiana. Brakuje mi czasu na wsłuchiwanie się w muzykę, słyszę ją w tle w chaosie aktywności.

Tym niemniej jednak życie ponownie nawiedziło jaźń.



Adam Michalak - Returning To Essence
file / 20 september 2013 / Silent Season / SSD10
dub techno, ambient
cold, slow, atmospheric




Niewątpliwie utalentowany Adam Michalak i jego najnowsze dzieło "Returning to Essence" wpełzło na dysk twardy, po czym wypełzło z moich kolumn i przesyciło gęsty eter, z którego molekuł eksplodował atmosferyczny dub. Błona bębenkowa wpadła w rezonans, przez ślimak sączyło się delikatne zawodzenie w guście The Guide to The Safer Sex Coila. Brzmienie stało się klarowne, a sprowokowawszy medytacyjny trans muzyka nie miała szans wywołać uczucia znużenia. Surowa obwoluta dźwiękowa, wpompowana bańka szumu, na kartach stłumione kicki, echo. Można zasłuchiwać się czytając o prawach kosmologii i kosmogonii.
Maleńkie kropelki ołowianej rosy zwilżyły pory stalowego nosa, z otchłani wynurzyła się głęboka partia basu, konstrukcja ta została zwieńczona wysokim hatem. Jaskinie na stalowej wyspie Lam były potężne i obfitowały w stalaktyty. Wesołe krople wpadły w rytmiczny taniec i wirowały gasząc 'Candle', puszczony delay z reverbem. Metaliczne cykady hałasowały przed jaskinią budząc eterycznego ducha. 'Sparkles' to nocny koncert świetlików i iskier, rozświetlających mroźne przestrzenie. 'Evening Lantern' jest godne uwagi, to muzyka dzikiej plaży zimą, latarnia jest tu tylko majakiem, po partii pomp powietrznych jest chwila czasu na wariację z rozmazanymi clickami. Na 'Shadowy Horizon' miniaturki trąbki powietrznej ma udział w tańcu Yeti, bo nie w chocholim.
'Immersed In Dreams' zostawiony na deser, mimo przepełnienia smakuje wybornie. Nieco niepokojący jest charakter tegoż utworu, na którym pobrzmiewają: zdelayowane rzępolenie, arktyczny oddech pełniący rolę hata i mroczne dudnienie.


czwartek, października 24, 2013

event: raster-noton. labelnight @ berghain. berlin. ger. 08-11-13.



Oj, pojechałoby się na bibkę, pojechałoby się, Marysieńko, ale nie ma miejsca dla niegodziwców w tych anielskich murach, możemy przejść się jedynie nad Brdę, a może nawet i nie. Oczyma wyobraźni już widziałam jak wijemy się w zwariowanej uliczce (Uncanny Valley) pod delikatnym dotykiem aksamitu Credit 00, jak nasze ciała wibrują przy Senking, przy Bretchneiderze napinają się mięśnie, a przy tonach Emptyset rozrywają się.

Odlatuję stąd jak kruk, ale jeszcze tu wrócę.

środa, października 09, 2013

Some Technical Problems.

Mało, oj mało chleba i napitku daję Wam, dodatkowo na moim komputerze jest przeglądarkowy chochlik, w związku z czym mam ograniczone możliwości serwowania kolejnych pseudointelektualnych straw. Laptopy zostały opanowane przez cyfrowy brud:

środa, października 02, 2013

stream: The Field - Cupid's Head


Zapraszam serdecznie do streamowania najnowszego dziełka Axela Willnera. Z Waszywch głośników wysączą się duszne, organiczne brzmienia.

środa, września 25, 2013

Lato żegnam...

W ten sposób:


Oneohtrix Point Never Stream + Video


Oneohtrix Point Never - Still Life (Betamale) from oddsazzes on Vimeo.

Po obejrzeniu video biorę się za odsłuch.

Stream

edit: usunęli, dranie, film podobno narusza ogólnie pojęte normy moralne.

Machinedrum - Gunshotta (Official Video)

Nakrył Buriala kocykiem ocieplając, pozostając w stylistyce footwork, aczkolwiek inkrustując ją drum and bassowymi wstawkami (które notabene wstawkami nie są). Pamiętam świetny kawałek "You don't survive" Machinedruma, tu jest podobnie, wokale, basowy zaduch trącący dubstepem, klubowa energia sprzyjająca umysłowym wywijasom.

niedziela, września 22, 2013

8. Tauron Nowa Muzyka Festival 2013 Official Aftermovie



Is it possible to fit more than 40 hours of live performances from over 50 international artists, not to mention a few thousand people that attended this years' Tauron Nowa Muzyka, and brought in their unique energy and stories, into a 15 minute long docummentary? We did it - and hope you like it and it will take you back to TNM2013 - Check out our Official Tauron Nowa Muzyka Festival 2013 Aftermovie on our Website or our YOUTUBE.


wtorek, września 17, 2013

stream: Trentemoller - Lost


Polać mu! Trentemoller udostępnił streaming swojego nowego albumu. Jeśli nie macie konta w tym serwisie po 30-sekundach upojnego odsłuchu wywali Wam ogłoszenie, musicie trochę poklikać. Wydaje się, że Trentemoller jest tego wart.

Stream

poniedziałek, września 16, 2013

na winklu: Marcel Dettmann - II

16 september 2013 / lp, 2 x vinyl / osgut ton / OSTGUTLP14
techno
hypnotic, dense, crushing

Czy w braku przypływu weny mogę pokusić się o skojarzenie wstępniaka z twórczością Karlheinza Stockhausena? - 'Arise' osnuwa słuchacza siecią intrygi, w nietypowy sposób podnieca... 
- 'Throb' to gęste rytualne techno na miarę XXI wieku, nuklearny grzyb, smakuje jak gdyby odrestaurowany i do granic zminimalizowany Porter Ricks. Gargantuiczny kick zostaje zalany sflaczałym kwasem. Maź metaliczna, ciemny szpik, to wyciek ze szkieletu androida. Obezwładnia i wprowadza w trans. Mmm, dobry, jednak nie tak organiczny jak Porter Ricks. - powiedziała czarownica powoli przechylając łyżkę z wywarem do ust.
Mgiełkę innego technicznego albumu, mianowicie Sigha - Living With Ghosts przywiał 'Ductil'. Właściwie to nic szczególnego. 
- W takim razie określisz to jako trans czy monotonię? - zadał pytanie Hindus, nasz guru, przywiało go do chaty tego wieczoru.
Ani jedno ani drugie, raczej skrajny minimalizm... Oj! Nie trzeba było czekać długo na efekty wywaru... to 'Shiver', istny cyrk!
Prąd przechodzi przez całe ciało, urzyźnia neurony. Muzyka gra. Czarownica będzie przez chwilę sparaliżowana, a ja tańczę.
Skrajnie subiektywne podejście zachowam dla utworu 'Soar', który potężnie podpadł pod mój gust. To wytłuszczona wersja nowego Asusu - Rendering, mocno w mańkę dub techno, acz bez techdubowych rozwiązań brzmieniowych.
- To już połowa bochenka-techenka-chleba...
Tytanowa kula odbija się po gumowych lustrach, tworzy refleksy na taflach - 'Outback' - guru próbuje wiertarką wywiercić fragment instalacji.
Zawodzenie Emiki jak dżdżystą jesienią nad jeziorem, w mglistej aurze. Natura. Człowiek. Maszyna. To maszyna dyktuje hipnotyczny beat, to centaur, pół-człowiek pół-maszyna...
'Radar' swoją energią i flow brzmi jak rodzaj fuzji Detroit z Berlinem. Brzmieniowo to typowy Berlin, rytmicznie Detroit. 
'Corridor' to pomroczna zabawa czarownicy z guru, on łapie ją za wzorzystą spódnicę, ona w amoku upada na piecyk, zabijając się. 'Stranger' to ilustracja do jej wzaświatywstąpienia. Dość bogaty jak na charakter albumu 'Aim' jest drugim peakiem, gościnnie dograł się Shed. Moje serce podbijają utwory proste, melodyjne, a utwór finałowy to pospolita rąbanka przykryta połaciami niepospolitych plam ambientowych. Bellissima.






niedziela, września 15, 2013

Waiting for the flow.

Mało słów, mało słów. Wciąż czekam na wenę. Zbyt pokraczne wymyślam zdania.

poniedziałek, września 02, 2013

Perturbacje...

W moim życiu wzloty i upadki, obecnie z przewagą tych drugich, dlatego proszę o cierpliwość - niedługo będę dalej publikować. Za oknem szaro, a w muzyce jak na przekór dość ciekawy czas...

poniedziałek, sierpnia 12, 2013

track: Mech - Rosa

Nasz przyjaciel do rany dubowego serca przyłóż, czyli Fischerle. Razem w duecie z Michałem Wolskim. Tłusty, smolisty dub we wczesnojesiennej mgle.

preview: SKUDGE - IRIE / FAUX



Słucham sobie próbek nowej potupajki od Skudge, jak zwykle wyśmienitej.

Skudge surface once again with a double tracker containing some of their deepest joints yet. With Irie finally available on wax after the Nonplus 5th year celebration, the band plays with contrast, crafting a warm and yet sinister mental floor killer, while Faux ventures into more abstract melodies with one of their hardest drive ever.


preview: Pev & Kowton's New EP

Last month, Bristol-based label/collective Livity Sound—which comprises Peverelist(pictured above), Kowton, and Asusuannounced the forthcoming release of its self-titled debut album. Now, it seems the label will be offering up a preview of that release's new music in the form of a collaborative 12" from Pev and Kowton. "End Point" b/w "Vapours" features two of the Livity Sound's as-yet-unreleased tracks, and though there's currently no release date available for the single, samples of its two sparse, techno-infused bass tracks are available to stream in the player below. (via Juno Plus)

sobota, sierpnia 10, 2013

Ostatnio w playerze...

Horror Inc. - Briefly Eternal
15 july 2013 / CD Mixed, LP / Perlon (DE) / PERL95CD
tech-house, experimental

Zabierałam się długo, bo niecałe dwa tygodnie do napisania recenzji najnowszego Horror Inc. Przeszkadzało mi wiele czynników, brak odpowiednich skojarzeń, metafor, ale musiałby one wszystkie dać za wygraną - gdyż muzyka na tym albumie domaga się górnolotnych opisów, zrezygnować z - chociażby strzępka - opisu byłoby grzechem. Dziwaczna zwiewna maestria nieludzkiej orkiestry, sampling skrzypiec, wiolonczeli, kontrabasu, fortepianu i smukłe, wykwitne linie śmiesznego, funkującego basu. Album jest dość przypadkową zbieraniną utworów reprezentującą przekrój projektu, ale jako całość brzmi spójnie, charakter nagrania jest jednolity. Najważniejsza jest tu atmosfera, nieco enigmatyczna, jak na ulicy krokodyli braci Quay, ale nie aż tak gęsta czy mroczna (a szkoda), bo ocieplona pląsem elektronicznego skociubionego baboka z prerii przypominającego nam, że za cyfrową batutą stoi nasz ulubiony Kanadyjczyk od micropląsów. Skrzyp, szast, prast, skojarzeń i metafor wywalam balast i zapraszam do odsłuchu.

Ostatnio na wokandzie również klasyki...

W związku z premierą najnowszego albumu 'Blomma' (długie tripowe suity, trippy shit) oraz występem na Audioriver zapoznałam się z długo omijanym projektem Minilogue. 'Animals' wydaje się najsmaczniejszym kąskiem z całej dyskografii, jest to zbiór bardzo rozwlekłych wariacji na temat minimal, house, dub techno, a druga płyta zawiera ambient...

Minilogue - Animals




Gui Boratto - Chromophobia

Strzeżcie chromofobików przed tą kolorową, jaskrawą mieszanką imprezowej słodyczy.

Nie potrafię zmiksować...

czwartek, sierpnia 08, 2013

now listening...



Loefah dla Boiler Room, mocne granie na modłę Boddiki.

niedziela, sierpnia 04, 2013

Szybujemy...



z '100DSR/VAR1' by Various Artists, Delsin.

Ostatnio miksuję...



W ostatnim miksie, który został przygotowany na bibkę LPM pojawiło się takie ustrojstewko.

sobota, sierpnia 03, 2013



Nowy album Akufena ukrywającego się pod aliasem Horror Inc. 'Briefly Eternal' to arcyciekawa podróż po obrzeżach sklasycyzowanej elektroniki, jazzu i house'u. Niepodobna do niczego innego. Naprawdę warto!

piątek, sierpnia 02, 2013

środa, lipca 31, 2013

wtorek, lipca 30, 2013

Zamulan's profile.

mixes / 2010-2013 / pawlacz perski, microwave.fm
experimental, deep house, techno, detroit, dubstep, tech-house, abstract

profil djski blogerki zamulan.

niedziela, lipca 21, 2013

Delroy Edwards.

2012-2013 / L.I.E.S (US)
acid house, deep house
raw, without complexes

Dla wszystkich tych, którzy pałają miłością do surówek. '4 Club Use Only' to epka wybitna, takie kawałki jak "When The Glue Won't Burn' czy 'Love goes on and on' pozostają na długo w odtwarzaczu i w pamięci, dwie pozostałe to łakomy kąsek dla fanów. W zblazowanym kuferku detroit house znalazły się pędzące, przytłumione, kwaśne przeplatańce utrzymane mocno w stylistyce labelu L.I.E.S., aczkolwiek niepozbawione indywidualnej specyfiki. Twory Edwardsa dzielą się na dwie kategorie: lovesongi dla hipsterek i surowe rozpruwacze blach falistych. Te drugie znajdą zapewne mniejszą rzeszę fanów, dlatego Epka "White Owl" zostanie zupełnie pominięta przez media. Tylko dla prawdziwych wyjadaczy.





Dzisiaj słucham: Stablo.

Z listków dębu ściekły krople porannego deszczu. W jednej z chałup kot rozwalił się na kanapie i przeciągnął słodko, w słuchawkach właściciela leciał...



techdub with fantasy.

Wydawałoby się, że ze względu na wielobarwność spojrzeń na dub techno z jakim mamy tu do czynienia będzie łatwo opisać ów projekt w bogatych metaforach. Nic bardziej mylnego. Dopóty, dopóki nie posłuchacie zostaniecie w głębokiej niewiedzy.

 

czwartek, lipca 18, 2013

Trentemoller z płytą, september 2013.

'Lost' LP.

Tracklist
01. The Dream feat. Low
02. Gravity feat. Jana Hunter of Lower Dens
03. Still On Fire
04. Candy Tongue feat. Marie Fisker
05. Trails
06. Never Stop Running feat. Jonny Pierce of The Drums
07. River Of Life feat. Ghost Society
08. Morphine
09. Come Undone feat. Kazu Makino of Blonde Redhead
10. Deceive feat. Sune Rose Wagner of The Raveonettes
11. Constantinople
12. Hazed

source

Tycho DJ Set in San Francisco, July 26.


Na imprezie usłyszycie utwory bliskie artyście i parę kawałków z nowej płyty.


Dummy Mag : Ikonika - Dummy Mix 173

Artystka, która niegdyś chwaliła się tworzeniem melodyjek poprzez przypadkowe wciskanie klawiszy. Jej powrót zwiastuje nowy album. Oczekiwanie i głód nowej lp częściowo zaspokoić możesz świeżutkim miksem dla Dummy Mag.

soundcloud:


tracks:
Ikonika – Beach Mode (Percapella)
Soundhack – Untitled 2
Gesloten Cirkel – Moustache
Omar S – I Just Want
Legowelt – Elements of Houz Music
Gesloten Cirkel – Yamagic
Ricardo Villalobos – Enfants (Chants)
Soundhack – Devil’s Run
Shed – Well Done (033472-edit)
Dirty House Crew – Cantina Tango
Steve Poindexter – Work That Mutha Fucker
Geeman – Computer Jackin’
Photek – Mine To Give
Zoltan – Saturn
Mick Finesse – They Sex Machines (Perc’s Dub Decision)
MikeQ feat. Fade – Pussy Cunt
Fidel – Andreas
Ikonika – You Won’t Find It There
Ph0t0machine – Technicolour (Optimum’s 808 Reduction)
Marcel Dettmann – Apron
Mr. G – Potent
Fingers Inc. feat Robert Owens – I’m Strong (Instrumental)
DJ Vague – Porche Trax 2
Eric Martin – Emergency (Steve Poindexter re-edit)
Bok Bok – And Dancin’
Ikonika – Praxis

środa, lipca 17, 2013

Waiting For: Tim Hecker - Virgins LP, october 14th.



Ambientu warstwy rozcinamy mackami z kastetami. Podobno mamy spodziewać się bardziej organicznego brzmienia niż zwykł serwować nam Tim Hecker. Wydawnictwo wyjdzie nakładem Kranky i Paper Bag Records.

tracklist:
01. Prism
02. Virginal I
03. Radiance
04. Live Room
05. Live Room Out
06. Virginal II
07. Black Refraction
08. Incense At Abu Ghraib
09. Amps, Drugs, Harmonium
10. Stigmata I
11. Stigmata II
12. Stab Variation

source

event: Move D w Warszawie i Sopocie, 19-20.07.2013


Move D w warszawskim 1500m2 i sopockim Sfinksie.


I'm listening now...


asceticism. by offka / microwave.fm

listen!

A w Boilerze...




wtorek, lipca 16, 2013

Metasplice ‎– Infratracts [2013, lp, morphine records]

6 may 2013 / 2 x vinyl, lp / Morphine Records (DE) / doser017 LP
abstract, techno, experimental
mechanical, corroded, noisy

Talia legendarnego, hajpowanego również tutaj labelu Rabiha Beaini Morphine Records została zasilona o debiutującego króla trefl techno abstraktu. Lubię taplać się w błocie i hałasować przy tym przeokrutnie bezdusznym dziełku, szczególnie cenię sobie błoto wyciśnięte z Infratacts, robię z niego wychudzone figurki Chrystusa. Lubię wspinać się na słupy wysokiego napięcia, prądem tatuować sobie ręce. 'Arterial' znaczy tyle co arterialny, epitet z powodzeniem dopasowałabym do opisu ustroju jakiegoś przestarzałego mechanicznego golema. Lubię zasłaniać uszy do świstu hamującego pociągu. Patrzę prosto na Słońce. Napawam się jaskrawym powidokiem, Container robił podobne. 'Prismatic Sway' z łoskotem wlecze się po kamieniach, gdybym odleciała nazwałabym go post-dubstepem, choć zdaję sobie sprawę, że byłoby to wielce nietrafne określenie, w sumie bardziej pasujące do wielce intrygującego utworu 'Micrograval Sphere'. Instrumentarium na tym gospodarstwie jest bardzo oszczędne, parę metalowych prętów, beczek, bosch do cięcia metalu i spawarka. Mało, która chciałaby wyjść za gospodarza z takim dobytkiem, ponieważ jest to łakomy kąsek dla zdecydowanej mniejszości pań kierujących się zasadą 'less is more'. Chyba nie jest aż tak źle, na podwórzu stoi duży traktor 'Dioxinition', dobrze sprawujący się w polu, zwłaszcza przy orce. Industrial bitches na kombajnie, czas żniw, robota wre. Coś się pierdoli w silniku, co za zgrzyt. Coś się przysmażyło w cylindrach, 'Cylindrics', wykręcam śruby, zdejmuję blachę i sprawdzam, to miejski gekon. Metalowy pręt wykorzystuje jako patyk do szaszłyka, nasadzam nań jaszczurkę, smakuję, och... Brak jest mi finezji i elegancji, porzuciłam wszelki savoir vivre jedzenia gadów. Błądzę w obłokach mącznego kurzu ze słonym gównem w ustach, w nimbu pewnej tajemniczości, pozbawiam się możliwości trzeźwej oceny. Wpadam w katatoniczny szał o kolorycie zgniecionej, zgniłej śliwki, silnik ciągle skowycze jak bezużyteczny stary byk o niesmacznym mięsie wokół którego lata rój much, 'Concrode'. W oborze młode byki nakrywają jałówki, 'IV Phenol'. Z czoła kapie pot. Kolejny hektar za mną.
autor: Zamulan





'Singular Agitations and common vertigo' by Keith Tilford.
source

LWE Podcast 168: Spatial

podcast / 82:55 /  Little White Earbuds / 168
deep house, techno, dub techno
uplifting, party

Dobry na imprezę i w domu jako tło do pykania pompek, ja wzięłam go na rower i do lasu. Fascynacje Spatiala krążą wokół szeroko pojętego techno. Miks zaczyna się wstępem godnym Odysei kosmicznej, to wstęp do detroit house'owego kawałka z linią wokalną, która wykorzystana była również u The Martian. Miks szybko przechodzi w stylistykę techno, wstępny house przeradza się w powolne dub techno, stanowiące zwiewne preludium przed właściwą, imprezową częścią miksa. Wokali na początku jest bardzo wiele, niektóre z nich są naprawdę męczące, jak "wznieś ręce wysoko w górę" itp., z kolei inne, te 'moralizatorskie' zgodnie z przeznaczeniem - dodają klimatu. Artysta pokusił się o zremiksowanie Kirka Degorgio, jednakże nie mogę powiedzieć nic o tym utworze, bo nie rozpoznaję go w miksie. W 1/3 zaczyna się właściwa dancefloorowa tłuczka, której nie powstydziłby się chociażby Boddika, mocny kręgosłup perkusyjny, przesamplowane wokale, cyfrowe przeszkadzajki, ostre, metaliczne synthy (ulubione danie autora), banalna recepta na udany tan. Akuratne do obrzucania się szyszkami.
autor: Zamulan


01. Air Liquide, “Tanz der Lemminge 2″ [Blue]
02. Neneh Cherry & Afrika Baby Bam, “Nina” [*]
03. Kirk Degiorgio presents SambaTek, “Babilônia” (Rick Wilhite Remix)
[Far Out Recordings]
04. youAND:THEMACHINES, “Perception” [Ornaments]
05. Garnica, “Put Your Hands” [Galaktika Records]
06. Forward Strategy Group, “Clean Neckline” [Perc Trax]
07. 2ndSun, “Neglect” [*]
08. Kamikaze Space Programme, “Leyland Daf 45″ [WNCL Recordings]
09. Head High, “Burning” (Keep Calm Mix) [Power House]
10. Spatial, “Right Now” [WNCL Recordings]
11. Jimmy Edgar, “Strike” [Ultramajic]
12. Foamo, “Without You” [Rinse]
13. Spatial, “Dub” [*]
14. DJ Haus, “Cold As Ice” [Hot Haus Recs]
15. Kirk Degiorgio, “Dendê” (Spatial Remix) [Far Out Recordings*]
16. West Norwood Cassette Library, “Bubble” [Hypercolour*]
17. Kirk Degiorgio, “Borel” (Jonas Kopp “My Vision of Samba” Remix)
[Far Out Recordings]
18. MMM, “Que Barbaro” [MMM]
19. Octa Push, “Ali Dom feat. Braima Galissa” [Senseless Records]
20. Spatial, “Dub” [*]

source

poniedziałek, lipca 15, 2013

I'm waiting for 'Obscure Business'...

by Ken Kojima.


L.I.E.S. podcast 001 - Gunnar Haslam

L.I.E.S. odpaliło nową serię z miksami.




source

I'm waiting for 'Confused House 2'...

by Steve Summers & Bookworms

Zjełczały space house'owy kwas gdzieś z okolic L.I.E.S. Sklejone strony opowieści science-fiction.

source

I'm waiting for 'Films and Windows'...

by Lawrence.

Nowy, jedwabisty dub z PL.

Pragnę przedstawić Wam efekty pracy warszawskiego kolabo 'Mech' w składzie z Fischerle i Michałem Wolskim.




Z ekskluzywnego wywiadu z Fischerle wiemy, że celem produkcji było podwiewanie sukienek niewiastom imprezującym przy muzyce dub techno

Tłusty kick beat opala się w promieniach lipcowego Słońca, plażę podlewa gorąca, spieniona woda. Morski, to i helski nieco, wcale nie warszawski klimat, ale czy taki letni? Przybija łajba, kolejna i kolejna, zloopowany zostaje dźwięk przybijania do molo, gdzieś napatacza piaszczysty hat, a całokształt dynamizuje podrywający się, przycięty sampel perkusyjny. Mogę mniemać, że to jeden z najciekawszych projektów dub techno w Polsce. Na tej plaży jest fajnie.
autor: Zamulan

Demdike Stare - Testpressing #001-003 [2013, 3 EPs, Modern Love]

20 march, 17 april, 6 june 2013 / Modern Love (UK) / LOVE 085-87
tribal, dubstep, experimental, breakbeat, dark ambient, industrial, deep house, jungle, techno
ocultistic, deep, hallucinogenic


 - Demdike Stare to projekt autorstwa Milesa Whittakera i kolekcjonera rzadkich i wyjątkowych winyli Seana Canty'ego . Wąż boa się udusił, a ze świadomego śnienia Demdike wypaliła we wszechkosmos, wystrzeliła poprzez spirale brzmienia znakomitych feerii Juliana Tuwima. Demdike Stare to wiedźma Wzgórza Pendle. 3 epki to zbiór 6 mindblowerów, wwiercających umysł w dziurę czasoprzestrzenną niczym wiecznie patrzący na Słońce bohater filmu Pi w pamiętnej scenie w łazience. 

Na #001 nastąpiła kolizja samolotu ekipy retro drum & bassu ze wzgórzem Pendle, czyli miejscem praktykowania czarnej magii. Ta muza to krzyżówka, kaczka krzyżówka dubstepu z techno.
- Lepiej zajmij się lataniem wokół korzenia mandragory, rośnie w czarodziejskim ogrodzie... jest tam też marchew voodoo! Mam dość tych Twoich bredni.
- Voodoo?
- Voodoo Empire.
- "Voodoo Course" To nie moje równanie - moje to 2+2=2(5), liczę na kolanie.
- Cicho! Słyszę odgłosy z tańców plemiennych.
Ziarna niepokoju zostały zasiane. Jak wspomniałam Testpressing #001 to nowoczesne spojrzenie na d'n'b, rzecz polega na tym, że tutaj dotłoczono dużo czarnej energii, zwiększono siłę grawitacji podlano absyntem i podpalono.

#002 można zawrzeć w podobnych słowach. Katakomby wyściełane przez wysoki, motoryczny drone, to wiedźma Demdike na swojej miotle, leci lekko. Wysoki szum towarzyszy delikatnym, oddalonym bębnom i zostaje wessany przez gargantuiczny odkurzacz. 'Primitive Equations' to jak gdyby bardziej dubstepowa kontynuacja utworu 'Haxan Dub' znanego z debiutanckiego LP duetu. Na czarnomagiczne przeszkadzajki nałożona linia kroczącego basu. Właściwy motyw to spłaszczony snare wywijający pod piecem chocholi taniec. Halucynacyjne przeszkadzajki tworzą smolistą breję, z której wyłania się sampel wokalny - ten moment czyni z tego kawałka niezły imprezowy banger, to ukłon w stronę nowoczesnego, tanecznego dubstepu.

#003 i zawarte na nim 'Eulogy' to zwrot o 180 stopni. Kawałek, który z powodzeniem mógłby się znaleźć na którejś z epek Omara S. To brzmi trochę jak uładniona wersja Hieroglyphic Being. Na rozbujany klawikord nasadzony został beat, dalej ciekawy, przestrzenny motyw fajnie werżnięty w deep house'owy tyłek. Pod koniec utworu metaliczne synthy ulegają nagromadzeniu niczym neuroprzekaźniki w przestrzeni synaptycznej. 'Dyslogy' to powrót do klimatu krainy trupich czarów. Opuszczony grobowiec, ponad nami kołujące czarne kruki, które zleciały się jak sępy. Z oddali nadchodzi techniczny beat w stylu opisywanego wczoraj Traversable Wormhole, dośc klasyczny, na który wtarabaniają się ostre, żyletkowate snare'y. Wirówka.

Najcekawsza wydaje się jedynka.

Nie zapominajcie o projekcie Milesa MLZ, znaczy o dobrym, klasycznym dub techno, z metalicznym posmakiem sideł w ustach. Proszę spojrzeć również projekt Miles, niebanalny, byczy drone.
autor: Zamulan

sobota, lipca 13, 2013

Schizophrenia Paradoxalis Socialiter Fausta.

Raduję się niezmiernie, bo od dzisiaj swoje teksty będę podpisywać, dlaczego podpisywać i skąd ta radość? Ano dlatego, że wkrótce na AIHu będą wypacać się nie jedna, a dwie osoby. Więcej informacji wkrótce...

Traversable Wormhole - Traversable Wormhole Volume 6 - 10 [2013, cd comp, CLR)

30 april 2013 / cd compilation / CLR (DE) / CLRCD012
techno
dark, dense, deep

Ostra tłuczka z labelu Chrisa Liebinga. O wielka matematyko! Masz przepotężne perkusjonalia i niebagatelne wkrętki. O wielka matematyko! Twa moc jest wszechogarniająca, o, jesteś tak pięknie bezduszna. W deszczu meteorytów mroczna pustka, przygniatająca bezmiarem. To co normalnie skrzy się kolorytem życia, przy traversującej robaczej dziurze staje się czarne i przez to nabiera specyficznej głębi. Traversable Wormhole mimo hajpowania w zagranicznej prasie nadal pozostaje na uboczu sceny, no i prawidłowo - dzięki temu takie mośki jak ja mogą jeszcze bardziej jarać się jego twórczością. A, oczywiście - jest czym. Adam X na przestrzeni 3 lat nagrał potężne 5 epek Vol. 6-10, materiał jest równiusieńki i naprawdę zaskakująco intrygujący (jak na techniawki oczywiście), każdy utwór pogrąża w otchłani, a w większych dawkach zupełnie zamracza. Koloryt kompilacji jest czarny, rzeczywistość dotycząca samego słuchacza zostaje wynicowana, wciągnięta w czarną dziurę i wystawiona na oglądanie odwrotnej, ciemnej strony medalu. Dobrą ilustracją muzyczną byłaby pieść Maldorora o matematyce, autorstwa Lautreamonta. O wielka matematyko, kto Cię posłucha poniesie śmierć, śmierć mózgu.





Voices From The Lake ‎– 531 KHz [2013, ep, Concrete Records]

19 june 2013 / 12" / Conrete Records (IT) / CLTD002
techno
aquatic, hypnotic, trance


Nasyp chmurzastych fal syntezatorów w bagiennej gęstwinie, nad którym rozbrzmiewa głos wodnej muzy, zamkniętej w bańce mydlanej, co w efekcie brzmi jak odgłos palonej gumy. Głosy z jeziora? Ale czyje głosy? Czy chodzi o te słyszane jedynie w mojej głowie? Z racji, że nie potrafię opisywać karajobrazów przyklęknę nad lekturą Elizy Orzeszkowej 'Nad Niemnem' tam znajdę adekwatny opis i chamsko go splagiatuję, dajcie mi chwilę... Czy da się znaleźć adekwatny opis do tegoż zestawu dźwięków? Daję za wygraną, przeciętny fan elektroniki nie może opisać w słowach feerii dźwięków jaka atakuje nas z tej epki, może jedynie posłużyć się podobnymi przykładami, jak np. wspomnianym niedawno Porter Ricks, mianowicie ich debiutancki album. Podobna jest tu dynamika, podwodne, napompowane brzmienie, jednakże w przypadku Dozzy'ego i Neela trudno mówić o estetyce dub, precyzyjniejszym określeniem wydaje się techno. Remiks okazuje się jeszcze bardziej wytworny. Motyw główny został wyniesiony na wyższe rejestry, do jeziora wpuszczono nowe gatunki kolorowych ryb, dodano wiele filuternych przeszkadzajek, odgłosy cyfrowych ptaków, dźwięki bębnów, gigantycznych harf odbijanych w rytmicznym potoku co przywodzi na myśl skojarzenia z Dolphins Into The Future, pod koniec utworu pojawiają się dubowe resonatory co wprowadza nieco zamieszania w głowach pełnych różnych szufladek. Już pomijając fakt, że mamy do czynienia z jeziorem, a nie rzeką, stworzono wielce uzależniającą elektroniczną suitę, która spokojnie może pretendować do tytułu utworu roku.

fragment '531 kHz (KAB & Minilogue Remix)':








piątek, lipca 12, 2013

Donato Dozzy - 200 EP [2013, 12", electronique.it]

30 june 2013 / 12" / electronique.it (IT) / ELE-R004
techno
tribal, trippy, hypnotic, shamanic


W minionych dniach neo-szaman miał mgliste przeczucie, że stary wujek Donato Dozzy wprowadzi go, czyli najmłodszego pretendenta do miana szamana w wielki trans, toteż stary zaprosił dzieciaka do wyprawy na wielki lodowiec, z dala od miejskiej gawiedzi. Po usadowieniu się we względnie dobrym miejscu z widokiem na osadę, Donato zaczął bębnić na wielkim bębnie utwór 200.1, neoszamanowi dał metaliczne przeszkadzajki i kazał miarowo bić, od czasu do czasu w głowie szamana przelewała się substancja, która wylewając się z ucha krystalizowała się i spadała na ziemię, współbrzmiwszy z bębnami. "Ten utwór będzie krótki, zaraz przestajemy na 3, 4..." - krzyknął Donato i tak zakończyło się wprowadzenie. 200.2 to rozwinięcie, twór zdecydowanie bardziej konkretny, na mocnym beacie z akompaniamentem kruczych wyjców, trochę w podobie do pierwszego Demdike Stare. To bębnienie sprokowało lawinę śnieżną, w czasie której szamanom udało się wejść w klarowny stan nadświadomości, czyli Wielki Trans, 200.3. Szamani zaczęli wszystko postrzegać niezwykle jasno. Całkowicie opuścili swoje ciało. Zaczęło się. Wnet zrozumieli, że tym razem będzie naprawdę Wielki - pewnie dlatego, że tak szybko i gwałtownie opuścili swoje ciało. Instynktownie chcieli spowolnić ten proces, ale nie byli w stanie. Poczuli, że czas zaczyna biec wstecz, usłyszeli swoje bębnienie sprzed paru minut, a w ich nadwyrężonych głowach zaczęły trzaskać brudne hihaty wielkiego mistrza Zulu (gdzie Syberia, a gdzie Afryka). W szaleńczym locie, nie tylko wrócili do wielkiego bębnienia, oni mijali całe swoje życie. Bali się. Jeszcze nigdy im się to nie przytrafiło. ta 10-minutowa podróż zdawała się być całą wiecznością, słyszana niezwykle klarownie, ale wielce monotonna skończyła się utyskiwaniem ducha jaskiniowego.