Raduję się niezmiernie, bo od dzisiaj swoje teksty będę podpisywać, dlaczego podpisywać i skąd ta radość? Ano dlatego, że wkrótce na AIHu będą wypacać się nie jedna, a dwie osoby. Więcej informacji wkrótce...
sobota, lipca 13, 2013
Traversable Wormhole - Traversable Wormhole Volume 6 - 10 [2013, cd comp, CLR)
30 april 2013 / cd compilation / CLR (DE) / CLRCD012
techno
dark, dense, deep
Ostra tłuczka z labelu Chrisa Liebinga. O wielka matematyko! Masz przepotężne perkusjonalia i niebagatelne wkrętki. O wielka matematyko! Twa moc jest wszechogarniająca, o, jesteś tak pięknie bezduszna. W deszczu meteorytów mroczna pustka, przygniatająca bezmiarem. To co normalnie skrzy się kolorytem życia, przy traversującej robaczej dziurze staje się czarne i przez to nabiera specyficznej głębi. Traversable Wormhole mimo hajpowania w zagranicznej prasie nadal pozostaje na uboczu sceny, no i prawidłowo - dzięki temu takie mośki jak ja mogą jeszcze bardziej jarać się jego twórczością. A, oczywiście - jest czym. Adam X na przestrzeni 3 lat nagrał potężne 5 epek Vol. 6-10, materiał jest równiusieńki i naprawdę zaskakująco intrygujący (jak na techniawki oczywiście), każdy utwór pogrąża w otchłani, a w większych dawkach zupełnie zamracza. Koloryt kompilacji jest czarny, rzeczywistość dotycząca samego słuchacza zostaje wynicowana, wciągnięta w czarną dziurę i wystawiona na oglądanie odwrotnej, ciemnej strony medalu. Dobrą ilustracją muzyczną byłaby pieść Maldorora o matematyce, autorstwa Lautreamonta. O wielka matematyko, kto Cię posłucha poniesie śmierć, śmierć mózgu.
Voices From The Lake – 531 KHz [2013, ep, Concrete Records]
19 june 2013 / 12" / Conrete Records (IT) / CLTD002
techno
aquatic, hypnotic, trance
Nasyp chmurzastych fal syntezatorów w bagiennej gęstwinie, nad którym rozbrzmiewa głos wodnej muzy, zamkniętej w bańce mydlanej, co w efekcie brzmi jak odgłos palonej gumy. Głosy z jeziora? Ale czyje głosy? Czy chodzi o te słyszane jedynie w mojej głowie? Z racji, że nie potrafię opisywać karajobrazów przyklęknę nad lekturą Elizy Orzeszkowej 'Nad Niemnem' tam znajdę adekwatny opis i chamsko go splagiatuję, dajcie mi chwilę... Czy da się znaleźć adekwatny opis do tegoż zestawu dźwięków? Daję za wygraną, przeciętny fan elektroniki nie może opisać w słowach feerii dźwięków jaka atakuje nas z tej epki, może jedynie posłużyć się podobnymi przykładami, jak np. wspomnianym niedawno Porter Ricks, mianowicie ich debiutancki album. Podobna jest tu dynamika, podwodne, napompowane brzmienie, jednakże w przypadku Dozzy'ego i Neela trudno mówić o estetyce dub, precyzyjniejszym określeniem wydaje się techno. Remiks okazuje się jeszcze bardziej wytworny. Motyw główny został wyniesiony na wyższe rejestry, do jeziora wpuszczono nowe gatunki kolorowych ryb, dodano wiele filuternych przeszkadzajek, odgłosy cyfrowych ptaków, dźwięki bębnów, gigantycznych harf odbijanych w rytmicznym potoku co przywodzi na myśl skojarzenia z Dolphins Into The Future, pod koniec utworu pojawiają się dubowe resonatory co wprowadza nieco zamieszania w głowach pełnych różnych szufladek. Już pomijając fakt, że mamy do czynienia z jeziorem, a nie rzeką, stworzono wielce uzależniającą elektroniczną suitę, która spokojnie może pretendować do tytułu utworu roku.
fragment '531 kHz (KAB & Minilogue Remix)':
tags:
2013,
Concrete Records,
techno
piątek, lipca 12, 2013
Donato Dozzy - 200 EP [2013, 12", electronique.it]
30 june 2013 / 12" / electronique.it (IT) / ELE-R004
techno
tribal, trippy, hypnotic, shamanic
techno
tribal, trippy, hypnotic, shamanic
W minionych dniach neo-szaman miał mgliste przeczucie, że stary wujek Donato Dozzy wprowadzi go, czyli najmłodszego pretendenta do miana szamana w wielki trans, toteż stary zaprosił dzieciaka do wyprawy na wielki lodowiec, z dala od miejskiej gawiedzi. Po usadowieniu się we względnie dobrym miejscu z widokiem na osadę, Donato zaczął bębnić na wielkim bębnie utwór 200.1, neoszamanowi dał metaliczne przeszkadzajki i kazał miarowo bić, od czasu do czasu w głowie szamana przelewała się substancja, która wylewając się z ucha krystalizowała się i spadała na ziemię, współbrzmiwszy z bębnami. "Ten utwór będzie krótki, zaraz przestajemy na 3, 4..." - krzyknął Donato i tak zakończyło się wprowadzenie. 200.2 to rozwinięcie, twór zdecydowanie bardziej konkretny, na mocnym beacie z akompaniamentem kruczych wyjców, trochę w podobie do pierwszego Demdike Stare. To bębnienie sprokowało lawinę śnieżną, w czasie której szamanom udało się wejść w klarowny stan nadświadomości, czyli Wielki Trans, 200.3. Szamani zaczęli wszystko postrzegać niezwykle jasno. Całkowicie opuścili swoje ciało. Zaczęło się. Wnet zrozumieli, że tym razem będzie naprawdę Wielki - pewnie dlatego, że tak szybko i gwałtownie opuścili swoje ciało. Instynktownie chcieli spowolnić ten proces, ale nie byli w stanie. Poczuli, że czas zaczyna biec wstecz, usłyszeli swoje bębnienie sprzed paru minut, a w ich nadwyrężonych głowach zaczęły trzaskać brudne hihaty wielkiego mistrza Zulu (gdzie Syberia, a gdzie Afryka). W szaleńczym locie, nie tylko wrócili do wielkiego bębnienia, oni mijali całe swoje życie. Bali się. Jeszcze nigdy im się to nie przytrafiło. ta 10-minutowa podróż zdawała się być całą wiecznością, słyszana niezwykle klarownie, ale wielce monotonna skończyła się utyskiwaniem ducha jaskiniowego.
tags:
2013,
electronique.it,
techno
Marcel Fengler – Fokus [2013, album, Ostgut Ton]
july 2013 / 2 x vinyl / Ostgut Ton (DE) / OSTGUTLP13
techno
spatial, massive, epic
Nowy album jednego z rezydentów Berghain to bardzo intrygująca brzmieniowa nowalijka na scenie techno. Jeśli miałabym sobie wyobrazić najlepszy soundtrack do Metropolis Fritza Lainga byłby to z pewnością Fokus, warto w tym miejscu dodać, że oryginalny klasyczny soundtrack filmu Nosferatu został zastąpiony genialnym OSTem mojego ulubionego zespołu zeuhlowego, francuskiego Art Zoyd. Album rozpoczyna się od dość kiczowatych wokali anielskich przeplatanych wielorybimi tąpnięciami, wkrótce wraz z upływającym czasem przekonamy się, że tak brzmi właściwa Niemcowi recepta na ambient, który kojarzy mi się z wczesnym The Black Dog, charakteryzuje się przestrzennością i organiczną soczystością, często inkrustowaną cyfrowymi kroplami. Można, a nawet trzeba naszkicować więcej słów na papierze n/t rytmicznej charakterystyki albumu. Utworek nazwany zapewne na cześć hinduskiej kobiety lub - wybaczcie ignorancję, jestem tylko niedoedukowanym recenzwieszczem - podobnego indyjskiego święta - 'Mayria' otwiera otchłanny wokal dewotki, który zostaje zmasturbowany miarowo odkompresowującym się beatem w stylu Redshape - Man Out Of Time, dodatkowo w cały ten kociokwik wtrynia się będący zapewne efektem field recordingu hałas zamykanego schowka na szczotki ukrytego w piwnicach zamku Karmazynowego Króla, gdzieś ponad nami góruje wcale nieptasi ,wysoki synth ustawiony na constans, niezła jatka, nim się spostrzeżemy mija 7 minut dobrej zabawy. 'The Stampede' to typowy techniczny bigos, do kociołka wrzucone zostały ostre snare'y, kanalarskie clicki i tnące haty, wywołuje to niezły ból głowy i uszopląs, na ostro zaprawianą pieczonym ziemniakiem imprezę techno w sam raz. Kolejny 'Trespass' to już zupełnie inna szkoła jazdy, kłania się Berghain, kłaniają się po kolei Steffi, Mike Dehnert, może trochę Dettmann i lakoniczny Shed (to Shed jest lakoniczny, a nie charakterystyka kawałka), na nieco ocieplony podwójny beat nasadzone zostały arpeggia organowe i przestrzenny, wysoki, lekki drone, który bawi się w świrowanie ponad frimamentem tejże wyrafinowanej młócki. Jaz to ukłon w stronę deep house'u serwowanego w mocno jajogłowych klubach, delikatnie ocieplone klawisze rozgałęziające się w stringujący akord wykwitnie obniżający się w wiksiarski deseń Human Traffic i techniczny kop, banalna receptura, efekt niezły, ekstaza zaklepana. 'King Of Psi' to powrót na włości Karmazynowego Króla, delikatne firli perełeczki przecinane biczami wymierzonymi w niewolniczych ogrodników wszechwładnego, których dzielna robota w tej szampańskiej krainie nigdy - tak jak techno - nie ma końca. 'Sky Pushing' dzieje się na 2 piętrze, to szatańska impreza na cześć Króla mocno zakrapiana Laudanum przegryzana Amanitą Muscaria (pogrubione litery stworzyły medytacyjną głoskę 'LAM'), średniowieczna, lądowa wersja tłuściutkiego Porter Ricks - Nautical Dub, notabene przy którym bawili się bohaterowie filmu Acid House. 'Dejavu' nie miało miejsca - to chyba najlepsza rekomendacja, aczkolwiek męczy trochę ogólny charakter silący się na epickość.
[march 27, 2016]
tags:
2013,
ostgut tonträger,
techno
środa, lipca 10, 2013
Steve Moore - Zen Spiders [2013, Future Times]
july 2013 / Future Times (US) / FT014
deep house
retro-futuristic, space, trippy
Zen Spiders to ślamazarna podróż kosmiczna w stylu retro uwieńczona subtelnym tańcem perlistych sieci pajęczych, w tej minimalistycznej epopei pojawia się motyw gitarowych trąb, które snują gwieździstą opowieść akcentowaną uderzeniami disco synthów. Lwaxana zaczyna się strikte space-kanapowo, po kilku pierwszych taktach wysnuwa się na czoło bardzo przyjemny pasaż klawiszy, który niczym najlepszy wodzirej prowadzi imprezę do samego końca. Całość jest tak wysublimowana i zrównoważona, że automatycznie przywołuje u mnie skojarzenie z estetyką slow life'u, tzn. świadomego życia, bez marnowania czasu na śpieszenie się.
tags:
2013,
deep house,
future times
poniedziałek, lipca 08, 2013
Dzisiejszy dzień...
Rozpoczynam od dość karkołomnego miksu nowego Isolee - Dennis (Baikal Remix) z Vainqueur - Ranges (Expanded). Chłodna bryza przeszywająca ten kawałek to dobry wstęp do kolejnego bardzo upalnego dnia.
piątek, lipca 05, 2013
środa, lipca 03, 2013
Isolee - Dennis (Baikal Remix)
Znów pieprzona burza, pieprzony deszcz i strugi bijące o parapet. Marazmu warstwy głęboko rozcinają macki z kastetami, czyli ostry, ciężki, nieco egzotyczny dub.
Jouem - Volume Three - Drifting EP [2010, Just Another Beat]
june 2010 / 12" / Just Another Beat (DE) / JAB 03
deep house
Jouem jest ze mną teraz, tzn. kiedy jest jeszcze melancholii czas, który nie skończył się na dobre, a lodowa skorupa zrzedłego humoru, apatii, anhedonii jeszcze nie opadła. Bardzo trudno jest zapomnieć o szarym odmęcie w głowie, podczas gdy dookoła życie kwitnie. Szczególnie urokliwy na ten stan wydaje się utwór 'Dyad', wybitny, delikatnie upliftujący chillout w stylu starego deep dubu.
poniedziałek, czerwca 24, 2013
Marcelus - Emerald [2013, vinyl, tresor]
may 2013 / 12" / Tresor (DE) / Tresor.261
techno
trippy, detroit
Płodny Marcelus po genialnej, zwalistej jak gradowa chmura epce 1 i supermocnym kopie Super Strenght osadził na skrzącym firmamencie miarowy beat, dodał klasyczne dla TR handclapsy i tak powstał Emerald, ciekawy utwór. Jednakże epka jako taka nie trzyma poziomu kawałka tytułowego.
emerald fulljacket
[update: march 27, 2016]
niedziela, czerwca 23, 2013
John Roberts - Fences [2013, dial, dial CD 28, cd]
june 2013 / CD, album / Dial (DE) / dial CD 28
deep house, techno, experimental
quirky, amusing, delightful pantry
Czy to cykady czy mikroskopijni kusznicy adamantytowej nocy zabawili w spiżarce pełnej babcinych przetworów, co jest w tym słoju, a co w tamtym? Może figa! Figa z makiem, z pasternakiem. Czy w tej spiżarce znajdzie się miejsce na serowy pałac dla kilku zagubionych, ale jakże przecież figlarnych myszek (w tubce poniżej)? "Niezła ze mnie fryga, ale wydaje mi się jednakowoż, że nie oszalałam do reszty" - słodkim barytonem zagrzmiała płyta Roberta 'Fences'.
Jest zaraz po Boards Of Canada - Tomorow's Harvest i nowym Workshopem od Itala pierwszą perełką wyłapaną przez ucho AIH po długiej, mroczno-letniej przerwie. W tym deep, experimental techno kociołku roi się w niej od przetworzonych brzmień gitar, perkusji, które zabajone nutą wybujałej wyobraźni tworzą piękny, rokokowy bazgrot.
RA's Review
Ilustracja:
tags:
2013,
deep house,
dial,
experimental,
techno
Polecajka.
Za polecajką jednego z moich ulubieńszych blogów o niezależnej muzyce elektronicznej Input Selector, wielokrotnie polecany na łamach arch in dubby hub label Uncanny Valley.
Link do artykułu. [fr]
Link do artykułu. [fr]
sobota, czerwca 22, 2013
I'm alive! :)
Popularność mojego bloga gwałtownie rośnie z dnia na dzień, co mnie zaczęlo na nowo obchodzić, bardzo mi przyjemnie z tego tytułu. W związku z horrendalnym zakrętem na drodze mojego życia na razie nie publikuję, ale zacznę z powrotem, obecnie jestem rekonwalescentką po nieudanej próbie... dopowiedzcie sobie całą resztę. Obecnie słucham nowej płyty BoĆków przepijając tę retro młóckę kawą z biedronki, zapuszczam żurawia za nowym Uncanny Valley i Moderatem, jest całkiem przyjemnie, to pierwszy taki mój prime time od 1,5 miesiąca, Ty nazwałbyś to nudą, apatią, dla mnie to promyk nadziei.
niedziela, maja 12, 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)






