piątek, lutego 19, 2016

Visionist, discography of antiutopia.

Visionist
Louis Carnell / 2011 - 2016 / PAN, Ramp Recordings & other / UK
experimental dubstep, grime
sidestep, minimalistic, dark


'Anhedonia' jak gdyby nazwa kwiatu,
o hedonizm tu muska,
muzyka wymagająca osobnego traktatu,
a jednak pusta.

Apatia spowita szarością,
antypatia, abnegacja,
to ciągle uczucia, w braku uczuć narośli,
tak brzmi Visionista proklamacja.

Smutek, żal ludzkiej mechaniki
obwisłą ropień antyutopii przeciął,
ostudzony kwarcu ręcznikiem,
blaszany dzięcioł.

Oda do matematyki,
eksperymentu naleciałości,
brak dialektyki,
a w końcu dialektyka wrogości.

Kondygnacja posępności,
drzewa powyginane w jelenie poroża,
krzewy wrogości,
na wątłych odnóżach.

Poza kwalifikacjami,
w kokonie skryty, by pozbyć się lęku,
raczy mnie swymi fikcjami,
otwartą wciąż zostaje księgą.

Stek nut, upadek muzyki,
wybudował twórca styl, strefę Schengen,
pomieszał starociom szyki,
a teraz posłuchaj, me wyjaśnienia są zbędne.

discogs

debut LP:
Visionist - Safe (PAN, 2016) - 9.3/10
.FLAC

Niezwykle bogata recenzja na łamach Pitchfork.

Carnell has left worldly hangups behind him on Safe, boldly casting off into the void with just the bare essentials. Traces of grime and footwork are everywhere, but they're decomposed to the point that those terms no longer apply.

EPs:

Visionist - Snakes EP
Visionist - M / Secrets
Visionist - I'm Fine
Visionist - Can't Forget
Visionist - I'm Fine, Part II


wtorek, lutego 16, 2016

Blood-brown sunset on the horizon obscured by dark mountains.

DJ Richard - Grind
2015 / cd album / DIAL [DE]; dialCD33
deep house, ambient, drone
spooky, gentle, experimental

[9.3] carborundum


1 No Balance
2 Nighthawk
3 Waiting for the Green Flash
4 Savage Coast
5 Screes of Gray Craig
6 Bane
7 I-Mir
8 Ejected
9 Vampire Dub


DJ Richard debiutuje w mundurze stworzonym z eksperymentalnych części  plastycznego materiału, charakteryzującym się postapokaliptycznym stylem. Różnorodny album wypełniony zostaje muzyką z pogranicza ambient, drone przeplatany nowoczesnym, eksperymentalnym i przede wszystkim niezwykle kunsztownym house'm opracowanym na klasycznych, kapitalnie brzmiących beatmaszynach.
Krajobraz dewastacji w wielu odcieniach posępnej szarości. Ciszę mąci syczący odgłos wiatru i przelatujących drone'ów. Srebrne poroże zostawione przez dziwne zwierzę na pustkowiu, o błyszczącej seledynem łusce, wzięte do domu przez jakiegoś rachitycznego włóczykija i pomalowane na srebrno posypane opiłkami metalu. Strzeliste góry przesłaniają horyzont, a grupy zakurzonych skał gromadzą się w oddali niczym sępy czyhające na zzieleniałą padlinę. Niebo koloru krwistego brązu płonie ponad stepem. To kraina Desert Door. Nieopodal miasto dla bogatych turystów, z klubów sączy się wyrafinowana muzyka, gdzieś tam tańczy kobieta w muślinowym szalu okalającym ją niczym egzotyczna roślina w porze kwitnienia. Życie toczy się głównie w stęchłych barach, po ulicach turlają się butelki po tanich napojach wyskokowych, chodzą zgorzkniali tubylcy i niepospolite kurwy. Ucieczkę z tego piekła stanowi odświerzający sen w drogim hotelu z widokiem na perliste morze.





sobota, lutego 13, 2016

Acid Varsity.

Heiko Laux - Klockworks 17
21 january 2016 / 12", ep / Klockworks, KW 17
techno, acid techno, ambient techno
beady cut deep, landscape

[8.0] topaz

Tracklist /
A1 Savannah
A2 Dry Me (Acid Mix)
B1 Dry Me


Dawno, dawno temu w erze brązu, kiedy raczkowałam w kategoriach szeroko pojętego techno i słuchałam na zmianę BC z CR - zachwyciło mnie Sciencefiction Niemca o japońskim imieniu Heiko. Charakteryzowało je przede wszystkim bardzo oryginalne i nośne brzmienie.
od tamtej pory skrzętnie testowałam jego kolejne wydawnictwa nic z nich jednak nie zapamiętując. Wygląda na to, że 'Dry me' nie podzieli tego psiego losu, a odbije się echem w plątaninie i gąszczu miksow niejednego producenta, co nietrudno wywnioskować albowiem 'Savannah' pojawiała się tu i owdzie u najlepszych technotłukow.
'Savannah' jako miasto bądź nieistniejący pociąg na skraju pustyni czekający na pełne obładowanie, by gro murzajow ruszyło z gracją, powoli do pracy. Track jest tak subtelny, że wręcz zahacza o ambient, czy może raczej pełnoprawne ambient techno. Na przedzie dominują krystalicznie czyste przeszkadzajki i taniec świetlistych girland przecinakow. Niedokończona historia dzikiej sawanny. Niesłychanie przyjemny wstępniak niejednokrotnie tu i owdzie przed premierą już użyty.
'Dry Me Acid Mix' to taniec piekielnych, skwaśniałych pomiotow ze zrywającymi się rozczapierzonymi padami, atakującymi jak gdyby spoza głośnikow, niełatwo tu o zawał, acz bitow wcale nie nawał. Ekstaza nieudawana! To wersja oryginalnego, bardziej rozlanego i delikatnego 'Dry Me' zminimalizowana.
Strawa adekwatnie do serii Klockworks podana!

download [mp3]
discogs




poniedziałek, lutego 08, 2016

Sextreme trap?! Mssing ambitions.

MssngNo























2013, 2016 / 2 x ep / Goon Club Allstars, XL Recordings 
full, floor functional, sexy, trippy

MssngNo EP



































[7.0] silicon
RA: 4,5/5

1. Skeezers
2. XE3
3. XE2
4. 124th

download


Fones EP

[9.3] carborundum

1. Dead
2. Fones
3. Inta
4. Scope



Kariera brytyjskiego producenta nabiera niesamowitego rozmachu, samemu będąc produkcyjnie rozmachu niepełnym. Szybkie strzały z karabinu i z nagła podsycany ogień zawarty w utworach powstawał na kanwie powolnego rozwoju muzycznego w Leeds, a wielokrotne peany n/t pierwszego, niezwykle krotkiego, acz treściwego wydawnictwa nie sprowokowały tworcy do podania swych personaliow i przyspieszenia prac nad kolejną flirtującą z gawiedzią pochłoniętą w ekstazie epką. Jak sam wspomina czekał długo na wenę by zainicjować prawdziwy big-bang na scenie. Po drodze czekały go pewne perypetie, m.in. zgubienie laptopa z ostateczną wersją bangera 'Drugs Don't Work", ktory musiał być krok po kroku odtwarzany z pamięci na nowo, a samo wydarzenie być może stało się inspiracją do takiego a nie innego nazwania swego kolejnego projektu.
Artysta porusza się w stylistyce grime'u, r&b, trip-hopu i rapu, czyli trapu, sprawnie miksując spitchowane wokale z pełnymi wdzięku, nieocenzurowanymi, napełnionymi ciałami jamistymi synthow w pełnej erekcji. Rozsypane zwiewnie delikatne, zaszumione, klasyczne dla gatunku haty, pełzające kicki, metalowe puszki czy gdzie indziej clapy - wspołgrają z mocnymi, wcale niepodkręconymi ale niesamowicie pełnymi synthami, kontrastującymi z niespotykanymi blipami, niespodziankami brzmieniowymi, np. promiennymi, czystymi błyskami, krystalicznymi ksylofonami i pozytywkami.
To co łączy utwory to spiczowane wokale wyrwane z r&b, rozciągnięte w echo jak toffi i imprezowa, rozerotyzowana do granic atmosfera.
o tyle, o ile debiut został potraktowany z należytą powagą, o tyle Fones EP wydaje mi się nieco niedoceniony, a jest zwyczajnie pełniejszy, z kolei niekoniecznie dojrzalszy [to ciągle niezbyt ambitna, super-podkręcająca machina rozkołysanych bitow]. Fones to moja ulubiona kompozycja: psychodeliczne błyskotki, nieco nostalgiczny synth i gardłowy bassline mierzy się z intymnym wokalem przypominającym skwaśniałą wersję Cooly G, z kolei Scope mogłby spokojnie rywalizować z najlepszymi popływami Jokera.

Sextreme, ktora chce zamoczyć na haju! Enjoy!

środa, lutego 03, 2016

When the war is in the air we're thinking about pluto's residency and playing jericho's siren on the streets.

Fatima Al Qadiri - Brute
4th march 2016 / lp / Hyperdub
experimental dubstep
chamber, violent, philharmonic, massive

[6.5] iridium

Tracklist:
01. Endzone 
02. Blood Moon 
03. Breach 
04. Curfew 
05. Battery 
06. 10-34 
07. Oubliette 
08. Blows 
09. Aftermath 
10. Fragmentation 
11. Power 

Składający się z 11-stu utworow pełnoprawny lp, ktory zostanie wydany w marcu dla Hyperdub. odległy, plutoński gulasz, ktory można określić jako minimal, philharmonic dubstep 'bout war and cosmic unknown, zbudowany na zestawie nowoczesnych sampli. Akustyczna siostra Visionista, wykazująca taką samą jak u niego zdolność funkcjonalizowania szkicow muzycznych. Daleki pobratymiec klasykow gatunku, poruszający problem wspołczesnego społeczeństwa wobec aparatu represji. Stryszek fiharmonii rozrywany jerychońskimi trąbami, wiolonczelami, twardymi harfami i metalicznymi wokalizami, wysypują się zeń nesesery narzędzi pokrytych tytanem. Istne rumowisko. 
Spiętrzone dźwięki miażdżące małżowiny uszne i pozostające w nich względnie długo, wygrywane w ciemnych komnatach, pokrytych kraterami i w symulatorach wojny.

Blows, gunshotta! [download before premiere, 320kbit/s]






niedziela, stycznia 31, 2016

Gdy ukazałam się temu, co od wodki łzy wylewał.

Deetron - Fabric 76
16 june 2014 / CD, mixed / Fabric, fabric151
deep house, acid {house}, techno
seducing, lovely, eclectic, bouncy


[7.0] silicon

tracklist {disc
ogs}


Jestem święcie przeświadczona, że ogoł nie docenił szwajcarskiej maszynerii urokliwego DJ-a i producenta, seksownego dla niejednej, -go, beardmana, w ktorego pokoju hotelowym po każdej z imprez wiją się ciała w miłosnych uniesieniach. Jakże by inaczej, tworca tak sprawnych i urodziwych miksow gotow jest do niejednego grzechu. 
Kreatura konglomeratu otwiera podwoje jak gdyby kontynuacją poprzedzającego go miksu, ktory zostaje wielką niewiadomą dla uszu. Początkowy serw to cztery kompozycje na amerykańską modłę pogranicza Detroit i Chicago, pełne niezwykle przyjemnych, ale i bezpiecznych bitow okraszonych atmosferycznymi klawiszami, przerwanych tandeciarskim Soulphiction, o przewidywalnym tekście i fatalnej linii basu. 
Utwory są bardzo szybko przemiksowywane, poloopowane, bardzo trudno zorientować się, jakie członki należą do jakich ciał. Nieoczywiste, kwaśne, odhumanizowane tłoki z mechanicznymi loopami wokalnymi bardzo ładnie dynamizują całość, Juxta Position i Redshape. Ekstremalnie zwinnie i chybko wpleciony pewniak każdej z imprez, Ripperton, wprowadza w niczym nieskrępowany bounce, uciekający w krainę totalnego zapomnienia, elektronicznej ekstazy.
Gdzieś tam w połowie zaczynają wkurwiać detroitowe przyśpiewki i zabezpieczony rożowym kondomem o smaku truskawki oklepany sznyt, ktory być może zostaje uratowany przez klasyk G2G.
Gdzieś do 16-stki, lub włącznie - dla tych, ktorzy są muzycznie obeznani, a mowa tu o kolejnym szlagierze Presk - zawiewa nudą i jarmarkiem, słuchanym 300 tysięcy papierosow temu.
ondo Fudd to piękny już nie tak grywalny utwor spowity surową enigmą śpiewu cyberpunkowych ptakow z jednej ze Superziemii, skłaniający do refleksji.
Niedługo zostajemy w kosmicznej refleksji nad gatunkiem, Four Tet w kolabo z Terror Danjah wyskakuje z bangerem sypiących perkusjonaliow i prężnym jak jaguar - basem.
To, co się dzieje potem zostawiam Waszym uszom, niejeden smaczek się jeszcze pojawi, m.in. surowy Joe - Slope lub wzniosłe zakończenie utworu Functiona. Wygnijcie ze mną falistą blachę deepu, acidu, techno i mikołajowych słodyczy!
Przy całej tej ekscytacji trzeba przyznać, że miksiwo to, do rownych nie należy, acz jest eklektyczne i pomysłowe, nieco za bardzo przebojowe, to potwierdzić należy! Niejeden dźwięk wwierci się w uszy na dłużej.
Deetron Fabric 76 to średnio wytworny taniec o koncepcie poza wszelką logiką, z postrzelonymi kręgami szyjnymi wykwitający pod sufitem wyobraźni.







sobota, stycznia 30, 2016

Przeklęty dar. Katharsis.

Kiedy nocą zasypiasz w całkowitej ciemności, bo jasność wypełniała twoj dzień,
ja w horroru kokon zagłębiam się, w konglomerat brokatowej szarości.

Przeklęty dar,
żyjąc z dala od ludzi, umysł zdeprywowany w morzu frustracji urządza swoj taniec,
eksponując swoj świat, rodzi się z uciskow, problemow kamienny gmach.

Popadam w desperację, skok wydaje się rozwiązaniem,
a przed nim milisekunda zastanowienia, czyli jego brak,
w potrzasku skazaniec.

Gdzieś tu jeszcze żyją dobrzy ludzie,
na ktorych barki zrzucę ten balast,
dla nich to błahostka.

Wtem,
słodki majestat zstępuje,
ochy i achy na swoj temat,
katharsis.

 


poniedziałek, stycznia 25, 2016

cosmic (un)known, dancing foil.

Q3A - Space Chamber
11 january 2016, ep, vinyl / Delsin Records [NE], 114dsr
trippy chillout, cosmic unknown, playable


A1. Untitled 7:04
A2. Untitled 6:47
B1. Untitled 6:31
B2. Untitled   6:40


[8.5] chrysoberyl


Znajdowałam się w czymś na kształt symulacja przestrzeni kosmicznej. W sztucznym eterze, w którym rozbrzmiewały odgłosy szurania przestarzałych kombinezonów znajdowały się konsolety pełne różnokształtnych przycisków a pod nimi wajchy regulujące prędkość i zapętlenia. Gdy zamykam oczy i wyobrażam sobie pod powiekami powyższy obrazek w głowie dudni głębokie electro-techno, syntezatory budują iluzję przestrzeni kosmicznej lśniącej barwami zorzy polarnej, a podstarzałe drum machiny naśladując futuryzm uśmiechają się do mnie mimochodem. Toż, Panie to Conforce jeszcze z czasów Łajki, jakby bardziej udomowiony, ale zarazem bardziej surowy, obłe krawędzie zostały zastąpione przez ostre ranty, o które jednakże trudno się pokaleczyć, ponieważ całość jest wyjątkowo przyjemna dla ucha i niezobowiązująca. Niebiański śpiew syreny z bagienka odbijającego gwiazdy, wyhodowanego na piachach legendy Detroit.


download [320kbps]

all 4 tracks on yt.

more info:
discogs





dancing foil. able to download



Twarda, bardzo poprawna kopaninka techno z możliwością ściągnięcia.

piątek, stycznia 22, 2016

wspomnienia. reminiscences in the sound of classics.




Twoje imię jest nieistotne, jesteś zlepkiem tego co było,
oczywiście nie było ich aż tak wielu by zwariować i pogubić się na liczydle.
Twoje ramiona oplatały moje niekościste jak to bywało, biodra, z których powstał transcendentalny wąż, który dnia pewnego rozdzielił me ciało.
A gdy były kościste, Ty, wedle mych planów nie tknąłeś mnie, znarkotyzowany jedną z wielu mikstur. Dysocjowaliśmy nad krakowskimi wodami popijając wino.
Twa grzywa niczym złoty splot kładła się na moich onieśmielonych nagich udach.
Ta potężna woń, w której skonsumowaliśmy się po imprezie.
Broda, ciemno-miedziana, którą kazałam Ci zgolić.
Twa broda złota, kózka, której nie zgoliłeś.
To czarne ustrojstwo.
Wyjawiłeś mi tajemnicę, że we wszystkich się rozkoszujesz znajomych kobietach wokół,
pozostawiłam to bez komentarza.
Ta noc, kiedy nie mogłam się Ciebie oprzeć, a było to pierwsze spotkanie, 
Ty nie odwzajemniałeś tego.
Twój głos wibrował w rozkosznej przestrzeni niczym obniżony śpiew nimfy, wokal radiowy.
A Twój głos był pedalski, aż wstyd było się przyznać.
Pamiętam jak obieraliśmy przezroczyste, mieniące się fantazyjnym gąszczem barw mandarynki.
Jak rysowaliśmy swoje obiady to w umywalce, to w toalecie.
Jak długimi godzinami dyskutowaliśmy o geometrycznej budowie Wszechświata.
I taka też nieskazitelna była nasza miłość.
Nasze niebotyczne orgazmy.
Twoje hobby, które mnie tak niezmiernie wkurwiało.
Zmarnowałeś ostatnią okazję, by nie skończyć kłótnią.
Twoje "you're so sexy" jako zbieg okoliczności, przypadkowe randez-vois z wonią czosnku na czele.
I tak najbardziej kochałam Twój mózg, niezmazany wiedzą tajemną znaną tylko mnie,
Nie ma już miłości, ja na oczy przejrzałam.
A Ty, nawet nie tęsknisz jak ja, ta, która Cię przekreśliła.
Ale wciąż kochasz, kochasz...

środa, stycznia 20, 2016

download: Nina Kraviz for BBC Radio 1.

techno, mixed, 59 minutes / 2016
repetitive, massive, brain damaging

[9.3] carborundum

Przyznam, że nieco na odczepne przeczytałam nius w muno.pl jakoby Nina Kraviz zabawiła się w kolejną nierówną tempem klepaninę w BBC Radio 1 i rozpoczęła tam stałą rezydenturę. Jak bardzo się myliłam, audycja wypada bardzo wdzięcznie, nawet pomimo dość lakonicznych wypowiedzi pierwszej miss techno. Cały "journey" został podany w formie miksa z niesamowitym vibem, kwaśnym sznytem, z mnóstwem wydawniczych nowości z najwyższej półki. Nina swój miks określiła mianem "podróży kosmicznej" wobec powyższego jest to rewelacyjna podróż przez repetytywne krainy wbijanych, 9-calowych gwoździ. Dodatkowo lista tracków wydaje się niepełna, usłyszymy również loopy z innych kapitalnych utworów, samą li tylko śmietankę.

Użyteczny masochizm na jedną, acz wielce interesującą modłę! Mózgopląs gwarantowany!

Pamiętajcie, każdy drugi czwartek miesiąca spotkanie z ultra seksowną Panią o wysublimowanym guście.

download

sobota, stycznia 16, 2016

Updates on my site.

To book me or read something about me, as a person and a lap-j, 
please open my site.
Thank you!
But my previous mixes sick a dick.


piątek, stycznia 15, 2016

I won't be original, the best track of 2015...



Tym razem oryginalność przypada kawałkowi, nie mnie, zarówno w doborze jak i w lakonicznym opisie. Nie było trudno wybrać kawałek roku, selekcjonowałam raptem spośród 100 wydawnictw, długo byłam nieobecna ciałem i duchem.

Modell postarał się! O tyle, o ile jego nowy długograj nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, o tyle epka całościowo miażdży. On zawsze miał wyjątkowe szczęście do krótkich wydawnictw. Raczej niepodobne do dotychczasowych dokonań, bo na wskroś przypakowane (nieprzypadkowe jednakże!), opasłe, pędzące, a zarazem ociężałe, miękkie, oblane olejem koloru królewskiego błękitu bity, mocno techniczne jak na DC wzbogacone zostały o mocno przyprawiony efektami wokal Hiszpana. To niesamowicie genialne posunięcie. Twór pozbawiony metaliczności, płaskości znanej z wcześniejszych dokonań, mam tu na myśli rok 2014 i wstecz, a w zamian organiczny, subtelny w swoim majestacie. Doskonały w swej prostocie, mogę go słuchać w nieskończoność.

Przypominam, że epka jest na wyciągnięcie ręki na tym blogu, w formacie .flac. Poszukajcie ;)

review of the ep
download (.flac)


More info: discogs