1
2
3
4
5
czwartek, grudnia 31, 2015
czwartek, grudnia 24, 2015
review & download: Inigo Kennedy - Clarion Call [ep, 2015, token]
Inigo Kennedy - Clarion Call

20 november 2015 / 12", ep / TOKEN [Belgium] #: TOKEN058
techno, experimental
astronomic, symphonic, uplifting, dynamic, thompy
A1. Clarion Call
A2. The Fold
B1. Kepler
B2. Dusk
[8.0] topaz
- large magellanic cloud!


20 november 2015 / 12", ep / TOKEN [Belgium] #: TOKEN058
techno, experimental
astronomic, symphonic, uplifting, dynamic, thompy
A1. Clarion Call
A2. The Fold
B1. Kepler
B2. Dusk
[8.0] topaz
- large magellanic cloud!
The Fold = Kepler*Clarion Call^2 brzmiał wzór stworzony przez najwybitniejszy umysł XX wieku. Czy zachował swą aktualność?
W tym przypadku nie mamy do czynienia ze zwykłą muzyką, lecz muzyką załamującą prawo względności, bo ewokującą potężną moc strumienia energii promienistej docierającej do naszych, w tym przypadku - uszu. Gwiazdy, podobnie jak utwory mają różną jasność, temperaturę, barwę, wiek i skład chemiczny. 'Clarion Call' to astronomiczny,
rozpościerający się niczym Wielki Obłok Magellana obszar dźwiękowy, czy przypominający, bliższy dziedziną – 'Solti Zarathustra' Ryśka Straussa w wykonaniu berlińskiej filharmonii wchłonięty przez Czarną Dziurę, następnie wystrzelony we współczesne czasy. Niesłychane partie spreparowanych instrumentów harmonicznych, bliżej niesprecyzowane wiolonczele, hammondy, waltornie, spokojne, ale i upliftujące synthy, zdynamizowane przez cyfrowe tąpnięcia. Prawdopodobnie tak wyobrażaliby sobie muzykę XXI wieku wielcy klasycy.
Środkowa część, mianowicie 'The Fold' i 'Kepler' (prawdopodobnie na cześć wielkiego astronoma i astrologa publicznie broniącego heliocentrycznej teorii kopernikańskiej), będący pozostałością po zderzeniu dwóch supernowych to najsilniejsze składowe galaktyki, oba rozsadzają niesamowitymi rozwinięciami.Często zdarza się, że mniejsza gwiazda, ale bliżej położona, jest pozornie jaśniejsza niż znacznie większa i odleglejsza. Podobnie jest z muzyką Kennedy'iego, przynajmniej w moim mniemaniu. Niespecjalnie nowatorskie, najnowsze utwory wydają się jaśniejszym punktem jego twórczości niż, tu i ówdzie chwalone release'y sprzed jego wstąpienia do labelu Token. Żółty karzeł za około pięć miliardów lat stanie się czerwonym olbrzymem, by po kolejnych milionach lat wejść w stadium stygnącego z wolna białego karła – tytułowego 'Clarion Call'. W tej symfonii smaczków 'Dusk' wydaje się zbędnym dodatkiem.
download [320kbps]Inigo to osobna galaktyka na muzycznej mapie świata i możemy to usłyszeć gołym uchem.

tags:
[8.0] topaz,
experimental,
techno,
token
Czytelnik - masochista. Reader - masochist. Przypadkowe rymy. - Random rhymes.
Nie masz powodu by we mnie uwierzyć,
bo już pogrążam się w nawykach z przeszłości,
ale dojrzałam, spoważniałam,
chowam się za twarzą bez wyrazu,
uda w miejscach kieszeni poprzepalane szklanymi cygarniczkami panicznie chowanymi w
ciągłej paranoi, całe garście leków rozbijanych z otoczek po to, by mocniej zadziałały, antydepresanty,
antypsychotyki, stabilizatory, zapijane kawą, doprawiane papierosem,
zawsze bez śniadania. Codziennie analiza, jak przed lekarskim obchodem – jak ja się dzisiaj czuję? Tutaj, ocena, chwila zawahania, już sama nie wiem. Z powrotem w domu, po 9 miesiącach hospitalizacji. Byłam sama sobie królikiem doświadczalnym, nie obchodziły mnie setki efektów
ubocznych, nawet tych śmiertelnych.
Doładuj antydepresantu, doktorze! Może zamienimy to na to.
I tak się pierdoliło.
Siostro, mam myśli samobójcze, siostro, poproszę clonazepam!
Doktorze, powiem szczerze, lubię sobie przyćpać lorazepam.
Wypis ze szpitala.
Parę zdań zwykłych bredni wypisanych przez specjalistę, podsumowując wielką batalię z
nieopisywalnym - schizofrenia z zaburzeniami nastroju, jak Benga normalnie. Jakby tego było mało dodatkowy stygmat, obok oficjalnej diagnozy pojawia się „Uzależnienie od THC, substancji halucynogennych i stymulujących” To żeś dojebał, doktorze, to częściowa przynajmniej pomyłka, ja i stymulanty?! To prawda, że lubiłam błotnisty meth, okazjonalnie amfę. Poczucie wszechmocy na kwasie i amph, poczucie miłości na ekstazie, boskie ornamenty po DMT... i inne bzdury.Królowa Salvia Divinorum.
Pustka posypana brokatem.
Halucynacyjne spotkanie ze zmarłym ojcem, już wiem, że po śmierci jest lepiej. Teraz już na zawsze z nie dość, że żółtym to tak zawstydzającym papierem...
mam długą listę i duży staż, acz poczerwieniała podczas pierwszego odczytu ma twarz! Rodzina od strony zmarłego ojca w całej obfitości hipokryzji wyparła się. Pochodzenie i żyły mam szlacheckie.
Pewien przyjaciel powiedział mi – odetnij się od psychiatrycznej nomenklatury, potraktuj to jako porywy duszy... ciągle nie umiem.
piątek, grudnia 18, 2015
review & download: Kode9 - Nothing [LP, 2015, Hyperdub UK]
Kode9 - Nothing
download
footwork, experimental
speed, chaotic, sharp, original, microdigital
1. Zero Point Energy
2. Notel
3. Void
4. Holo
5. Third Ear Transmission feat. Spaceape
6. Zero Work
7. Vacuum Packed
8. Wu Wei
9. Casimir Effect
10. Respirator
11. Mirage
12. 9 Drones
13. Nothing Lasts Forever
[6.5] iridium
Steve Goodman, którego nie trzeba nikomu przedstawiać skusił się na buńczuczny wybryk skacząc w otchłań nicości, tunelu wcale niebezdennej pustki, bo roztrzaskującej łeb w randomową drobnicę werbli i clapsów footworku robiąc miejsce dla chaosu.
Kosmiczna małpa zmarła w wieku 44 lat wskutek raka, co, jak mniemam stało się przyczyną opróżnienia przez Steve'a swoich połaci majestatycznego dubstepu, niegdyś pionierskiego, potem w osnowie electro i złożenie hołdu swojemu zmarłemu przyjacielowi
Uwolniony od wszelkich przymusów zdecydował się na odważną rearanżację, rewolucję, postawił przed sobą zadanie ujarzmienia rozgardiaszu i wprowadzenia do footworku świeżości, pozostawiwszy jednakże pełnię swojego dotychczasowego repertuaru, a zwłaszcza ponury sznyt. Słuchając 'Nothing' możemy się przekonać, że jest jeszcze dużo miejsca na żonglerkę różnorakich novum w obrębie gatunku. Łączenie połamanych, szybkich rytmów z 8-16 bitowymi nieco kiczowatymi i prawie zawsze fałszującymi klawiszami z głębokim, sensownym basem.
Dubstep, poza paroma wyjątkami [Visionist - Safe] jest wyeksploatowany do granic możliwości i ludzkiej wyobraźni, dlatego nowa produkcja wymagała podjęcia radykalnych kroków pod postacią wspomnianego już wpasowania się w rynkową stylistykę, tutaj należy się ukłon - udało się.
Numery łatwo zapadają w pamięć przez wzgląd na swą prostotę i funkcjonalność, to znaczy dynamiczny, parkietowy charakter importowany prosto z UK.
'Zero Point Energy' rozpoczynający ucztę kolesi w okularach 3D - kusząco rozpoczyna album eksperymentalnymi szmerami, odgłosami spadających na tetrisową paletkę, spongowanych, cyfrowych kulek, zza rozsuwającej się kurtyny atakuje tyraniczny bas, który będzie towarzyszył nam przez resztę przygody, czas na pokaz!
Świerszczyki i banalne arpeggia, ni to mroczne, ni to dające nadzieję, skontrowane zostają pierdzącymi, lodowatymi dołami, oto 'Notel', czyli nakręcona mechaniczna pomarańcza, która zagrzeje swoje miejsce w dużych salach. Stare patenty spotykają się z futuryzmem w szlagierowym bangerze 'Void', bity oscylują między stepami a pracującymi stopami.
Na starsze brzmienia natrafiamy również w przypadku niezbyt udanego 'Wu Wei', mocno spokrewnionymi z 8-bitowym materiałem zamieszczonym na epkach z ostatnich 4 lat.
'Holo', przywdziewająca różne maski, holograficzna ilustracja eksperymentalnych zabaw, opatrzona mikrosamplami wokalnymi, wszechobecna cyfryzacja nabrała formy audio, bliźniaczo podobny jest 'Casimir Effect'.
Na szczególną uwagę, zaraz obok 'Void' uwagę zasługuje wyobcowany 'Zero Work' przypominający klimatem film George'a Lucasa THX 1138. Setki pracowników w białych kombinezonach haruje w prawie pustych, białych, pomieszczeniach przy zaawansowanych maszynach, podawany im jest entracen, substancja kasująca wszelką refleksyjność, popęd seksualny, tak by mogli zaakceptować nowy, nieprzyjazny świat wykazując niesłychaną koncentrację i precyzję w pracy. Świetne, pulchne cyce mocarnych perkusjonaliów i znakomicie satysfakcjonujące kwilenie przyduszanych ludzi-numerów. Zafałszowaną nutą finalizuje przedstawienie.
Bez wątpienia najbardziej pokręcony jest 'Respirator' koślawe bity kulają sie na blipach, zawodzi karetka, tworząc ostry rozpierdol, ogluszający efekt. To sprint z dwururką w dłoni. Najpiękniejsze, ale i proste akordy spotykamy w 'Mirage', subtelne uderzenia w filigranowo brzmiące trójkąciki otoczone ni stąd ni zowąd rojem bzyczących much, masywny, mechaniczny kick beznamiętnie zabija insekty.
Album to mgnienie, dlatego pozostawia mały niedosyt, mimo to stanowi świetną wycieczkę w krainę futuryzmu. NOWA BROŃ! Po takiej dawce energii Morfeusz z ampułki zadziała ledwie kojąco. Słuchać na dynamicznym sprzęcie.
Pełne strzępów życie zostało zmiecione po wsze czasy, jest nicością, pustą przestrzenią zatrzaskującą się na Twych uszach, pod asfaltem bassline'ów tłoczą się minione życia.
download
tags:
[6.5] iridium,
experimental,
footwork,
hyperdub
czwartek, grudnia 17, 2015
review & download: Mike Parker - Transgression & Punishment EP [2015, Balans Records, NL]
Mike Parker - Transgression & Punishment EP
Polecam fanom esencjonalnego, bezprecedensowego techno. Beznamiętny człowiek-produkt i bożek techno - Mike Parker nie popełnia błędów. Ten EP to mgnienie, w którym krzepnie czas i rozpływa się wszechobecne bycie.
9 october 2015 / 12" / Balans Records [NL] - BALANS018
techno
hypnotic, repetetive, eccentric, clinical, massive
A1. Transgression & Punishment
A2. Smoke From Burning Fields
B1. The Freezing Process
A2. Smoke From Burning Fields
B1. The Freezing Process
B2. The Midnight Zone
[9.0] corundum
Mike Parker po ogromnie udanych Lustrations wydaje kolejne regularne wydawnictwo rozwijając przed nami korundowy, ochłodły wachlarz swej wizji hipnotycznego techno dalekiego od rzeczywistości, wyrugowanego ze świata.
Oprysk toksycznej substancji skaził nie tyle co brzmienie - choć również i ono - co charakter i styl kompozycji. Dlaczego EP nosi nazwę "Transgression & Punishment"? Brzmi moje pytanie odbite głośnym, pustym echem potężnych, metalowych drzwi przesuwnych tajnego laboratorium, w którym przemierzam przez archiwa Parkerowych dokumentów, "Access Denied" - odpowiada komputer. W tym miejscu, w poczuciu wyobcowania i zaintrygowania sięgam po istny archaik, kartkowy notatnik i ołówek, by spisać swoje idee oraz po bakelitowy telefon by zadzwonić do przyjaciela.
Mamy do czynienia z - dla niewprawnego ucha jednostajną - ekspresją, żadną jednak słyszalną transgresją, ewentualnie jedynie pozarozumową. Niejedna gapa zaszufladkuje tę dwunastkę jako dj tool, co będzie zwyczajną obrazą dla profesjonalnego i ważnego dla historii techno materiału. Tytuły w prosty sposób sugerują nam autorskie wizje jakie towarzyszyły komponowaniu 4/4.
Niewątpliwie najbardziej enigmatyczny jest wstępniak - "Transgression & Punishment". Ponad tradycyjnym bitem snuje się kilka wielce udanych motywów, m.in. rozkosznie oblewające, zielonkawo-żółtawe, acidowe salwy. Na drugim planie zastajemy wyjącego cyberpunkowego kojota w ustępie krwistego kanionu Północnej Ameryki. Tło tworzy halowy reverb, ponadto z mikstury tej uchodzą bąbelki.
'Smoke from Burning Fields' to kolejny element dobrze zgranej, paraliżującej całości, utwory są bliźniaczo podobne do siebie, opary gotowane ze smoły, jak gdyby rwąca rzeka Amazonka i jej wciągające bagna w parnym, intensywnym, przedburzowym klimacie w akompaniamencie zawodzenia głodnej jaszczurki.
We ' Freezing Process" na naszych uszach rozrywa lodowe kry, rozdzielając arktyczną faunę.
Postatomową otoczkę Czernobylu eksploatuje ostatni, wieńczący utwór, mianowicie "Midnight Zone", pustka, cień i promieniowanie.Polecam fanom esencjonalnego, bezprecedensowego techno. Beznamiętny człowiek-produkt i bożek techno - Mike Parker nie popełnia błędów. Ten EP to mgnienie, w którym krzepnie czas i rozpływa się wszechobecne bycie.
genosuicyd to download [320kbit]
tags:
[9.0] corundum,
2015,
balans records,
techno
środa, grudnia 16, 2015
Me{ga}loman.
Nadane z góry przepierzenie koloru zwęglonego drwa, intensywna jego iluminacja cienia, eliminująca wszelką jasność,
podmiot przepełniony otchłanią sprzeczności, ambiwalencji wszelakiej,
wielce rozczarowany przedmiotem życia, pozbawiony wyboru, scieżki,
na drodze bez znaków, swym kruczoczarnym blaskiem rozświetlający przestrzeń bez kierunkowskazów,
oczarowani jego sztucznym taktem niezdający sobie sprawy z jego smutnej historii,
zna jedynie miarowe bębnienie wulgaryzmow, hipokrytyczna zjawa taktu 4/4 i fałszujacej nuty,
wyszukany odmieniec, płotka w świecie schematow, intensywnie pochłoniety analizą, uniknąwszy angażu,
na ulicach wokol jego squatu bląkające się bezpańskie, wychudzone psy mieszańce,
wariat w osnowie absolutnej izolacji, społeczny karzeł, eremita, lecz wybitny unikat sam w sobie, me{ga}loman w halucynacyjnym brudzie, nieobmywany przeźroczami deszczu, bo od roku w zakładzie,
wyobrazić sobie jego klęskę to wyzwanie,
dane jedynie podziwiać poprzez puste teorie jego przedmiot, spękaną czaszę na troje,
zastygnięty rój.
Eliane Radigue - Kyema from Trilogie De La Mort
part 1, 3 x CD, 1998, Experimental Intermedia Foundation – XI 119
podmiot przepełniony otchłanią sprzeczności, ambiwalencji wszelakiej,
wielce rozczarowany przedmiotem życia, pozbawiony wyboru, scieżki,
na drodze bez znaków, swym kruczoczarnym blaskiem rozświetlający przestrzeń bez kierunkowskazów,
oczarowani jego sztucznym taktem niezdający sobie sprawy z jego smutnej historii,
zna jedynie miarowe bębnienie wulgaryzmow, hipokrytyczna zjawa taktu 4/4 i fałszujacej nuty,
wyszukany odmieniec, płotka w świecie schematow, intensywnie pochłoniety analizą, uniknąwszy angażu,
na ulicach wokol jego squatu bląkające się bezpańskie, wychudzone psy mieszańce,
wariat w osnowie absolutnej izolacji, społeczny karzeł, eremita, lecz wybitny unikat sam w sobie, me{ga}loman w halucynacyjnym brudzie, nieobmywany przeźroczami deszczu, bo od roku w zakładzie,
wyobrazić sobie jego klęskę to wyzwanie,
dane jedynie podziwiać poprzez puste teorie jego przedmiot, spękaną czaszę na troje,
zastygnięty rój.
Eliane Radigue - Kyema from Trilogie De La Mort
part 1, 3 x CD, 1998, Experimental Intermedia Foundation – XI 119
tags:
ambient,
drne,
electroacoustic,
zamulan
czwartek, listopada 26, 2015
announcement: ZAMULAN MIX:"Black turns grey on benzodiazepines" 1/2016
Zamulan - Black turns grey after benzodiazepines
2016, 01 / mix / AIH
rare, sedative, hypnotic, anxiolytic, relaxing, with heart and empathy
Nie ukrywałam nigdy, że jestem ćpunem, ale to tak czy owak, to chyba tylko jednorazowy wyskok, aż tak bezpośrednia próba wlania nut w pastylki.
Gdy uciekałam z domu pod wpływem amoku z torebką benzodiazepin, wpadł mi do głowy pomysł na muzykę, którą wybrałabym do tegoż swoistego i wymuszonego benzo-trippingu, by uniknąć bad tripa mając za mało benzo, o ile w ogóle częściowe wyciszenie mózgu można nazwać trippingiem.
Zastosowanie medyczne benzodiazepin jest ogólnie znane. Powiem krótko i bez zbędnych 'okołosłowiów': na lęk, na niepokój, na kryzysowe sytuacje, przy depresji (myśli samobójcze), na epizody maniakalne (nadmierne pobudzenie), na schizofrenię (napady lęku, niepokoju), ataki paniki, fobie, we wszystkich tych przypadkach celem jest złagodzenie nieprzyjemnych stanów emocjonalnych.
Benzodiazepiny mają duży pozamedyczny potencjał stosowania, nadużywania, w rekreacyjnych celach, czy w miksach czy podczas schodzenia z ciężkich psychodelików się je stosuje, zwykle w dawkach mocno przekraczających medyczne.
Gdy spokojna wróciłam do domu zaczęłam poszukiwania. Pierwsza cecha, którą musi spełnić taki utwór: przede wszystkim nie koleć w uszy, domagam się sedacji, tu wbrew pozorom na starcie odpada 90% muzyki, mózg jest tak przymulony, że nie przyjmuje klików i katów, mocnych bitów. Muzyka spokojna, jednakże tak intrygująca i na swój sposób fascynująca, że nie uda się zapaść w sen. Sedatywna, zgranulowana, szumiąca, niosąca lekko już odległe emocje, słuchana na zimno - co w tym przypadku jest paradoksem, większym dystansem, ale też i większa empatią, jest ciepliejsza, kiedy to całkowicie wyłączają się ośrodki pobudzenia, dając odpoczynek synapsom.
Miks będzie stworzony przez Zamulan,
Te bliskie sercu ale i pasujące do ucha.
Z dala od marihuany! Z dala od marihuanowych techdubów i reggae!
Stay tune!
niedziela, listopada 22, 2015
sobota, listopada 21, 2015
download: Modeselektor & Paul St. Hilaire - 50 Trees
Modeselektor & Paul St. Hilaire - 50 Trees
18 december 2015 / 12", ep / 50weapons
dub techno
[8.0] topaz
Dwie abstrakcyjne kompozycje, pierwsza podąża z dźwiękiem zdartej płyty, zostaje opatrzona o wokal pewniaka dubu Paula St. Hilaire'a. Druga zbudowana jest w stylu dark ambientowym gdzieniegdzie wsparta o beat.
tags:
[8.0] topaz,
50weapons,
dub techno
download: Various Artist - Ostgut Ton | Zehn [2015, lp]
Various Artist - Ostgut Ton | Zehn
2015, lp, 3xcd / ostgut ton #:OSTGUTCD 034
techno, electro, dub techno, house
[9.0] corundum
Składanka bardzo szanowanego niemieckiego labelu techno. Bangery od m.in. Substance'a, Steffi, Marcela Dettmanna, Bena Klocka, Barkera and Baumeckera, Efdemina, Martyna, Lena Fakiego.
download
2015, lp, 3xcd / ostgut ton #:OSTGUTCD 034
techno, electro, dub techno, house
[9.0] corundum
Składanka bardzo szanowanego niemieckiego labelu techno. Bangery od m.in. Substance'a, Steffi, Marcela Dettmanna, Bena Klocka, Barkera and Baumeckera, Efdemina, Martyna, Lena Fakiego.
download
tags:
[9.0] corundum,
2015,
dub techno,
electro,
house,
techno
piątek, listopada 20, 2015
download: Regis - Manbait [2015, lp]
Regis - Manbait
:format(jpeg):mode_rgb():quality(96)/discogs-images/R-7480484-1442339311-6224.jpeg.jpg)
18 september 2015 / lp / Blackest Ever Black, #: BLACKESTCD013
industrial, techno
[6.0] orthoclase
Turbiny. Ciężka fizyka kwantowa legendy techno.
Download
:format(jpeg):mode_rgb():quality(96)/discogs-images/R-7480484-1442339311-6224.jpeg.jpg)
18 september 2015 / lp / Blackest Ever Black, #: BLACKESTCD013
industrial, techno
[6.0] orthoclase
Turbiny. Ciężka fizyka kwantowa legendy techno.
Download
FACT mix 524 - Matrixxman [techno]
The San Fran producer continues to rattle cages.
Matrixxman made his name as one half of 5kinandbone5, a West Coast duo whose music ranged from 2-step and R&B hybrids to rattling rap beats (most notably on the backing to Le1f’s ‘Wut’.) Despite the success the group found in a short space of time, they dissolved in 2013 and Matrixxman has been rattling out records since – appearing on labels like Dekmantel, Spectral Sound, Unknown to the Unknown and Delft, though this summer he settled on Ghostly International to release hisdebut album Homesick.
Although Homesick is a techno record at its heart (albeit one that draws heavily from industrial and electro), it also marks Matrixxman’s attempt to push against the genre’s boundaries – or explore its possibilities, depending on your perspective. “The whole reason I’m doing an artistic pursuit is so I can do what the fuck I want to do,” he told FACT earlier this year. “I’m hellbent on eschewing expectation where possible. My whole approach is distinctly subversive at its core. Too many people get comfortable in their safe zones. And while I’m getting comfortable settling into the confines of techno, I’m still trying to fuck it up as much as possible.”
His FACT mix nods to the techno gods at times (Plastikman, Hood) but generally keeps things weird and obscure, cribbing gems from Johannes Hell, Ground Loop, Adbdulla Rashim and more. Homesick is out now through Ghostly International.
niedziela, listopada 15, 2015
Kelela - Hallucinogen [2015, warp records, ep]
Kelela - Hallucinogen
2015 / 12" / Warp Records (UK), WAP387Dr'n'b
pop, lovesick, sweet, bouncy, chillin'
[7.8] beryl.
By przesłuchać tej epki musiałam niebezpiecznie obniżyć loty i dryfować po czubkach sosen niczym polski Tu-154. Do gorącej murzynki sprowadzona zostałam poprzez recenzję w Resident Advisor i przede wszystkim przez przyciągający tytuł samej epki.
Pierwszy odsłuch A Message powodował lekki odruch wymiotny ze względu na, wydaje się, dość tandetny wokal Keleli, na usta cisnęło się pytanie: jak tak dobre bity mogły zostać zalane tym wrednym, popowym wokalem? Tym bardziej ciężko było mi uwierzyć, że te słodkie, nowoczesne ballady niedługo zainfekują mój umysł i długo nie będę słuchać czegokolwiek innego. Typowe dla gatunku wokale zawieszone są na snujących się, melodyjnych, gumowych bitach, jednak prym wiodą syntezatory niejednokrotnie zbudowane z modulowanych wokali. Gomenasai zostaje oparte o dźwięk egzotycznych fujarek, do złudzenia przypominających nerdowski "A Guide To Safer Sex" Coila, by po chwili zamienić się w porywisty, nieregularny banger z niesamowitym vibe'm i miażdżącymi kickami. Delikatne, flirtujące klawisze i wokale w początkowych momentach Rewind przypominające Buriala (godzien sprawdzenia w kategorii przeróbek Buriala jest Visionist z płytą Safe), zostają złamane przez pędzące perkusjonalia i kuszące zaśpiewy. Tytułowa kompozycja Hallucinogen to dość posępna względem reszty kawałków dekonstrukcja r'n'b z rozrzuconymi niedbale wokalami i tłuczącymi się, reggae'owymi werblami, która zadowoli bardziej zaawansowanego słuchacza. Burczących basów ostatniej kompozycji nie powstydziliby się najlepsi twórcy elektroniki. Z halucynogenu biją fale przyjaznej, urokliwej energii pełnej ciepła i wieczornej, 'speed-pościelowej' atmosfery, puch, seks i komercha, która bije na głowę Wait til' Night Cooly G.
Bardzo równa epka, która zauroczy niejednego niezależnego odbiorcy. Idealna pozycja na wieczorny chillout.
Download [mp3]
tags:
[7.8] beryl,
r'n'b,
warp records
sobota, listopada 07, 2015
DeepChord & Pulshar - Undercover [2015, 12"]
DeepChord & Pulshar - Undercover
[9.3/10] carborundum
15 june 2015 / Avant Roots [SP] #: AR046
ambient, dub techno
[9.3/10] carborundum
Dwie znakomitości dub techno rozegrały doskonały mecz.
Atmosferyczne brzmienie Undercover przywołuje mi na myśl stare wypociny Shinichi Atobe. Version I zbudowane jest w oparciu o żelazne zasady dub techno, opatulone, słodkie brzmienie subtelnych, snujących się zanurzonych w szumie akordów, wtórujących im gitarowych dźwięków, które utrzymywane są w ryzach przez dynamiczny, karabinowy, schodzący, analogowy basu. Artyści opływają najgorętsze, turkusowo-różowe laguny, na wodach których rozlany zostaje wokal nijak nieprzypominający poprzednich wydawnictw znanego nam Pulshara. Moc decyzyjną w przypadku tej epki z pewnością miał DeepChord, to dzieło mocno przypomina stworzone przezeń Hashbar Loops, Sommer czy Lanterns, aczkolwiek wydaje się jeszcze przyjaźniejsze dla ucha, co być może jest zasługą Hiszpanów. Version II to przyjemnie bujający, chłodniejszy i bardziej metaliczny brat strony A. Niezwykła przestrzeń, miarowe oddechy kompozycji, skąpane w futuryzmie, rezonujące jakby były zgrane w hali stoczniowej.
Piękna rzecz, z którą obcowanie będziemy często powtarzać.
Piękna rzecz, z którą obcowanie będziemy często powtarzać.
tags:
[9.3] carborundum,
2015,
ambient,
avant roots,
dub,
techno
piątek, listopada 06, 2015
Mgła duszy.
Odczuwam senność,
losu i żywota pozorną niezmienność.
Apatię spowitą sprzecznością,
do ludzi antypatię,
wszystko to co niekoniecznie przepadnie,
nawet w dojrzałości.
Niechęć, szarość,
mam nieodparte wrażenie,
że zostanie mi tak na starość.
To afektu opadanie,
niczym kiście jesiennych liści.
Blade lice,
zaniki koncentracji,
umysłu banicja,
pozostałości po wartkiej z diabłem koalicji.
Do filigranowego we wspomnieniu dymu pęd,
żaden z tego splendor,
raczej chronicznych palaczy spend.
I fantazje późne,
poniewczasie bezkresne,
opadają w bezsens.
Zdaję sobie sprawę, że progres jakiś jest,
choć jeszcze nie czuję się the best.
Acz nie wepchnę się pod zębatki Husqvarny,
bo wiem, że mój żywot wcale nie taki marny.
Przepraszam mą myśl nie do końca składną,
przyznam szczerze, że poetka ze mnie żadna.
losu i żywota pozorną niezmienność.
Apatię spowitą sprzecznością,
do ludzi antypatię,
wszystko to co niekoniecznie przepadnie,
nawet w dojrzałości.
Niechęć, szarość,
mam nieodparte wrażenie,
że zostanie mi tak na starość.
To afektu opadanie,
niczym kiście jesiennych liści.
Blade lice,
zaniki koncentracji,
umysłu banicja,
pozostałości po wartkiej z diabłem koalicji.
Do filigranowego we wspomnieniu dymu pęd,
żaden z tego splendor,
raczej chronicznych palaczy spend.
I fantazje późne,
poniewczasie bezkresne,
opadają w bezsens.
Zdaję sobie sprawę, że progres jakiś jest,
choć jeszcze nie czuję się the best.
Acz nie wepchnę się pod zębatki Husqvarny,
bo wiem, że mój żywot wcale nie taki marny.
Przepraszam mą myśl nie do końca składną,
przyznam szczerze, że poetka ze mnie żadna.
tags:
2015
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



:format(jpeg):mode_rgb()/discogs-images/R-7576979-1445178558-4541.jpeg.jpg)




:format(jpeg):mode_rgb():quality(96)/discogs-images/R-7142097-1434652297-9700.jpeg.jpg)

