02 May 2016 / 12"/ Love Pain & Sunshine and Rain [US] / LPSR04
house, techno, tribal
uplifting, enigmatic, fat
Wyjście z mgły. Światła.
Rewelacyjna surówka! Liftująca ballada z gitarowym zadziorem w wykonaniu jednego z największych indywiduów gatunku house. Niby nie trzeba mieć specjalnego talentu by tworzyć analogowe sztosy, ale to pozostaje tylko złudzeniem w konfrontacji z faktami. Ponadto koniecznym jest mieć nie lada technicznej wiedzy, tak by odpowiednio dobrać sprzęt do grania, standardowe banki w dzisiejszych czasach to przeżytek. Poza tym istotną rolę odgrywa zasobny portfel. By specjalnie już się nie rozdrabniać, zwłaszcza przy minimalistycznej muzie: Proszę Państwa, przed nami tajemniczy, niedoceniony Benedikt Frey, którego próżno szukać na Wikipedii.
Czas okołotribalowych obrządków uważam za rozpoczęty! Sroga zima sprzyja rytualnej konsumpcji Amanita Muscaria. Tej zimy my, Syberyjczycy, będziemy pili mocz z zawartością grzyba. Wielki trans rozpocznie się od dzikiego tańca. Szaman plemienia buhapara uskutecznia pijany taniec, na jego piersiach brzdękają amulety, którymi jest poobwieszany. Duszny, lepki trans rozpoczyna się. Szaman wie, że trafi do krainy, w której będzie chciał się zrzec odpowiedzialności za własny marny żywot, tym niemniej będzie miał okazję porozmawiać z duszami zmarłych. Czekając na plateau, szaman wytężył uwagę, w zasięgu oczu pojawił się tunel, na końcu którego stały leśne skrzaty. Małe leśne istoty nawoływały "Wypłyń na głębię, pozbądź się ego", ale głosy zmarłych szumiących w głowie starego szamana krzyczały "Zabij się, to poznasz prawdę". Szaman spojrzał na stopy, nie było pod nimi żadnej przestrzeni. Skąd mam skakać? - zagrzmiał. Jednakże nie otrzymał odpowiedzi...
20 march, 17 april, 6 june 2013 / Modern Love (UK) / LOVE 085-87
tribal, dubstep, experimental, breakbeat, dark ambient, industrial, deep house, jungle, techno
ocultistic, deep, hallucinogenic
- Demdike Stare to projekt autorstwa Milesa Whittakera i kolekcjonera rzadkich i wyjątkowych winyli Seana Canty'ego . Wąż boa się udusił, a ze świadomego śnienia Demdike wypaliła we wszechkosmos, wystrzeliła poprzez spirale brzmienia znakomitych feerii Juliana Tuwima. Demdike Stare to wiedźma Wzgórza Pendle. 3 epki to zbiór 6 mindblowerów, wwiercających umysł w dziurę czasoprzestrzenną niczym wiecznie patrzący na Słońce bohaterfilmu Pi w pamiętnej scenie w łazience.
Na #001 nastąpiła kolizja samolotu ekipy retro drum & bassu ze wzgórzem Pendle, czyli miejscem praktykowania czarnej magii. Ta muza to krzyżówka, kaczka krzyżówka dubstepu z techno.
- Lepiej zajmij się lataniem wokół korzenia mandragory, rośnie w czarodziejskim ogrodzie... jest tam też marchew voodoo! Mam dość tych Twoich bredni.
- Voodoo?
- Voodoo Empire.
- "Voodoo Course" To nie moje równanie - moje to 2+2=2(5), liczę na kolanie.
- Cicho! Słyszę odgłosy z tańców plemiennych.
Ziarna niepokoju zostały zasiane. Jak wspomniałam Testpressing #001 to nowoczesne spojrzenie na d'n'b, rzecz polega na tym, że tutaj dotłoczono dużo czarnej energii, zwiększono siłę grawitacji podlano absyntem i podpalono.
#002 można zawrzeć w podobnych słowach. Katakomby wyściełane przez wysoki, motoryczny drone, to wiedźma Demdike na swojej miotle, leci lekko. Wysoki szum towarzyszy delikatnym, oddalonym bębnom i zostaje wessany przez gargantuiczny odkurzacz. 'Primitive Equations' to jak gdyby bardziej dubstepowa kontynuacja utworu 'Haxan Dub' znanego z debiutanckiego LP duetu. Na czarnomagiczne przeszkadzajki nałożona linia kroczącego basu. Właściwy motyw to spłaszczony snare wywijający pod piecem chocholi taniec. Halucynacyjne przeszkadzajki tworzą smolistą breję, z której wyłania się sampel wokalny - ten moment czyni z tego kawałka niezły imprezowy banger, to ukłon w stronę nowoczesnego, tanecznego dubstepu.
#003 i zawarte na nim 'Eulogy' to zwrot o 180 stopni. Kawałek, który z powodzeniem mógłby się znaleźć na którejś z epek Omara S. To brzmi trochę jak uładniona wersja Hieroglyphic Being. Na rozbujany klawikord nasadzony został beat, dalej ciekawy, przestrzenny motyw fajnie werżnięty w deep house'owy tyłek. Pod koniec utworu metaliczne synthy ulegają nagromadzeniu niczym neuroprzekaźniki w przestrzeni synaptycznej. 'Dyslogy' to powrót do klimatu krainy trupich czarów. Opuszczony grobowiec, ponad nami kołujące czarne kruki, które zleciały się jak sępy. Z oddali nadchodzi techniczny beat w stylu opisywanego wczoraj Traversable Wormhole, dośc klasyczny, na który wtarabaniają się ostre, żyletkowate snare'y. Wirówka.
Najcekawsza wydaje się jedynka.
Nie zapominajcie o projekcie Milesa MLZ, znaczy o dobrym, klasycznym dub techno, z metalicznym posmakiem sideł w ustach. Proszę spojrzeć również projekt Miles, niebanalny, byczy drone.
Prezentuję miks, który miałam przyjemność miksować dla The Other People Place Blog, czyli rodzimej stajni Television Tomka. Miks jest połączeniem wielu energii, mocnego, metalicznego kopyta Berghain, tribalu na modłę Hauntologists, szamańskiej basty Ricardo Villalobosa, wielkich duchowych braci Uncanny Valley, czy w końcu trochę ducha zaduszonej ulicy Detroit - Underground Resistance.
Dzisiaj zaproponuję kilka atmosferycznych wydawnictw, które - mam nadzieję - przegonią jesienną mgłę i przygotują do niedźwiedziego, zimowego snu.
Efdemin - Please
9 september 2011 / 12" ep / Curle Recordings / CURLE 035
dub techno, minimal techno, deep house
A.Efdemin –Farnsworth House
B.Efdemin & Kassian Troyer –Blount
It's kind of softened version of Deepchord's Starlight. Soft & muggy stuff.
Efdemin proponuje zmiękczone deep house'owym feelingiem techduby. Dwunastka stworzona na modłę Deepchord z czasów Starlight.
1Stunden I 2Liebe 3Geschichte 4Stunden II 5Das Eine 6Single, Boogie 7Miniatur 8Stunden III 9Boogie Dance 10Zug 11Upper Slaughter 12Land
Krautrock spod znaku podbarwionego "Neu!" zanurzony w pikantnej zupie przyrządzonej przez mistrza fortepianowych miniatur - Erika Satie. Delicje niezwykłe.
This collab sounds like krautrock (intensely colored "Neu!") immersed in spicy soup which was made by master of piano's miniatures - Erik Satie. Unusual!
Space Dimension Controller - The Pathway To Tiraquon 6
2011 / 2 x vinyl 12" / R&S Records / RS1109
idm, drill, ambient, funk, house, 8-bit
A1.Feature Presentation
A2.2257 AD
A3.Pulsovian Invasion
A4.Last Sunset On Planet Earth
B.Usurper
C1.Flight Of The Escape Vessels
C2.Confined To Deep Space
C3.Max Tiraquon
D1.Floating Blind Through Blue Trails
D2.Tiraquons Return (A New Home)
D3.Closing Titles
Wycieczka na przyśpieszonych obrotach (za 20 lat na Marsie), bardzo szeroka stylistycznie, z wygrawerowanym podstawowym info o cywilizacji ziemskiej, począwszy od space ambientów na modłę Tangerine Dream, poprzez trele kosmicznych ptaków, proste gierki 8-bitowe, na inspiracjach pobytem Apheksa Twina na Plutonie kończąc.
Pluton jest chmurą. Pluton is a cloud, we're finally talking about Mars.
Apollo 8, the second manned mission in the American Apollo space program, was the first human spaceflight to leave Earth orbit; the first to be captured by and escape from the gravitational field of another celestial body; and the first crewed voyage to return to Earth from another celestial body—Earth's Moon.
Duża porcja rytualnych suit od autora ponad 80-ciu albumów z gatunku ambient, podobne do serii Fever Dreams, przy czym dźwiękowe pejzaże "The Desert In Between" wybrzmiewają bardziej przejrzyście.
stream or 4 x flac, ep / 14 july 2011 / Modern Love (UK) / LOVE068
dub techno, ambient ritual, primitive, bottomless, noisy
Miles to Miles Whittaker, jeszcze inaczej MLZ, a najkonkretniej: połowa duetu Demdike Stare. wyraźnie zainspirowany swoim kolegą, rezygnuje z kombinowania, na rzecz jasnej wizji. z szumem przeszłości w głowie sięga dłonią po prymitywne inspiracje wspinając się po pnączach sięgających do najdalszych zakamarków prostolinijności.
pomijając już 2-dniowe faux pais google'a, ostatnimi czasy blogger w ogóle nie pozwalał postować za pośrednictwem własnego ojca - Chrome. wobec powyższego dopiero dziś zamieszczam streaming ostatniego albumu Andy'iego Stotta - Passed Me By.
dotychczasowe reakcje są - przynajmniej dla mnie - nadspodziewanie dobre, być może tylko dlatego, że - W KOŃCU! - elektroniczna muzyka rytualna, tribalowa jest ostatnio na lubieżnych ustach ukochanego przez nas hype'u, z czego zresztą cholernie jestem rada, glonojady spragnione afrykańskich, transowych odniesień, bardzo przecież chwytliwych, których wbrew pozorom - w muzyce jak na lekarstwo dostają kolejną porcję wybornego, repetytywnego (jak to się mówi?), zielonego gluta.
irytują mnie tylko wokale na modłę projektu Andrea, bardzo kompromisowe, dubstepizujące (haha) rozwiązanie, które rzutem za 3 punkty cisnęłabym do kosza.