Taneczny miks zmiksowany po dłuższej, blisko dwuletniej przerwie. Sklejony po paru wprawkach. Powrót po dwóch latach totalnego niemiksowania, po kilku utratach ogromnych ilości danych. W miksie nagminnie ustalany był kompromis między materiałem bardzo różnorodnym a podobnym i zgrywającym się, w myśl idei usłyszanej na utworze Underground Resistance - Transition, "zrób swoje przejście... ktoś mówi, że nie zmiksujesz tego z tym, bo jest to zbyt ryzykowne, żebyś grał bezpiecznie? Rób swoje przejście!", w swoich miksach zawsze kieruję się podobną maksymą, bardziej zaskakując odbiorcę, niźli oferując monotematyczną podróż dla miłośników jednego gatunku.
#:
1.
Advent Special Request
2.
Bronchus Autechre
3.
Visitors Tobias.
4.
Bloom Pessimist
5.
Bixi J.C.
6.
Reminder (Special Request Remix) Moderat
7.
Night Force Savas Pascalidis
8.
Battle Standard Talker
9.
Seven Shades joeFarr
10.
The Crazies Are Coming Drvg Culture
11.
Oralage nthng
12.
Part 02 Scion
13.
The New World Michal Wolski
14.
Nymphonic Prince Of Denmark
15.
How RU Plush D. Tiffany
16.
Glue Bicep
17.
No Turning Back (Robag's Likkalize Love Remix) Gui Boratto
18.
Blu Bridge Boston 168
19.
Trippethylophosphazene Special Request
20.
Stringtest Gaiser
21.
Many Reasons! Tazz
22.
Regret Shinichi Atobe
23.
FANTASYNTH Actress
24.
Bone Sucka Pangaea
25.
Manchester Martyn
26.
Southern Comfort Burial
2.7
Dead mssingno
28.
Fashion Dread dBridge
29.
Grolar Senking
[8.5] chrysoberyl 'rotating shells from the sonic hell. fucked-up brainnovatives'
1. Thuril Whir
2. Blue
3. Jezmonite
4. Canthem
W labeluVisionista, epkę wydała niebyle pizda, u boku mecenasa Kouligasa, jej nie trza kutasa.
Wylała boskie, szklane oceany, aczkolwiek niestety będziem słyszeć tylko i aż ciche peany.
Wróble jak woda w kiblu gromko ćwierkają, przez wrony wyłupione oczy mają.
Pralka z bębnem na zaróżowionego mózgu 1,225 kilo, którego ostro poryło.
Panie, Autechre było pionierem, a grime ten, sonicznym lśni bajerem.
Monolake, Quake, którego wirnik wryto w urwany silnik giery.
A teraz soniczna oblewa mnie sperma, na modłę lux aeterna.
Oj, dostanie mi się za ten 'wierszyk', nie po raz pierwszy.
Chmara mar, skwar, ludzi-muchomorów czar.
Jakiś gad, elokwentną recenzję mi skradł.
Po odsłuchu Halopopierdolu weź,
zapomnisz bełkot ów,
jebniesz w łóżko,
no i cześć.
Poemat ten dedykuję wszystkim Paniom z okazji Dnia Kobiet. Okresu obfitości, mocnych kości do fizycznej miłości, drogie Panie.
29 january 2016 / lp, 12" / Type Recordings - Type128
bass, uk garage, abstract, experimental razor-sharp, syncopated, fat
[8.0] topaz
A1.Raw Trax (Weekend Rush)
A2.Raw Basics
A3.Prototype
A4.Maintain
B1.Your Love
B2.Get Dark
B3.Feel Me
B4.Break It Down (4 Da Kru)
Wodzirej twardych rytmów wchodzi na piętrzące się schody nowatorskości proponując breakbeatowo/garage'owy zestaw sunkopujących bangerów.
Rozmarzony hi-hat wtapia nas w odmęt bąbli pełnych powietrza, wolnej przestrzeni, ostrych perkusjonaliów i nośnych nurkujących basów. LP "Raw Trax" to mocarz w kategorii aranżu, trudno klasyfikowalny, pozostający na granicy abstrakcji, fraktalnie spiętrzony topór na fanów bassu. Zestaw zostaje wyposażony w murzajowe, dopracowane do granic perfekcji brzmienia, damsko-męskie wyjce misternie tworzące słodką, nocną atmosferę. O ile metoda kompozycji jest wielce nowoczesna, dźwięki niesłychanie urokliwe i zauraczające, o tyle słuchając całości naraz możemy poczuć się zmęczeni.
Carnell has left worldly hangups behind him on Safe, boldly casting off into the void with just the bare essentials. Traces of grime and footwork are everywhere, but they're decomposed to the point that those terms no longer apply.
EPs:
Składający się z 11-stu utworow pełnoprawny lp, ktory zostanie wydany w marcu dla Hyperdub. odległy, plutoński gulasz, ktory można określić jako minimal, philharmonic dubstep 'bout war and cosmic unknown, zbudowany na zestawie nowoczesnych sampli. Akustyczna siostra Visionista, wykazująca taką samą jak u niego zdolność funkcjonalizowania szkicow muzycznych. Daleki pobratymiec klasykow gatunku, poruszający problem wspołczesnego społeczeństwa wobec aparatu represji. Stryszek fiharmonii rozrywany jerychońskimi trąbami, wiolonczelami, twardymi harfami i metalicznymi wokalizami, wysypują się zeń nesesery narzędzi pokrytych tytanem. Istne rumowisko.
Spiętrzone dźwięki miażdżące małżowiny uszne i pozostające w nich względnie długo, wygrywane w ciemnych komnatach, pokrytych kraterami i w symulatorach wojny.
26 september 2015 / cd album / Raster-Noton (DE) / R-N 166
experimental dubstep
dark, lazy basslines, massive
rate: [6.5] iridium
Autor nie rezygnuje ze stylu wyrobionego niegdyś, wygląda na przekonanego o wyjątkowości swoich struktur muzycznych, opartych o tłuste, głębokie bassline'y i o kontrastujące z nimi oszczędne, blaszane bity. Moje odczucia są podzielone, bardzo hołubiłam sobie LP Capsize Recovery, w podświadomość zepchnęłam czekanie na kolejne wypociny Massela. Mimo wyraźnej kontynuacji wartego docenienia trendu brzmieniowego, najnowszy album udało mi się przegryźć dopiero po trzecim odsłuchu. W końcu przekonałam się, że niektóre utwory są całkiem chwytliwe, a pomysł na kolejny album z falującymi i krążącymi jak helikoptery basami może być poddany dalszej eksploatacji. Natomiast irytację wywołał fakt, że czekało się długo na coś, co być może jest jednym wielkim odrzutem po Capsize. Nic dodać, nic ująć jest to ciekawa i ciągle, przynajmniej w minimalnym stopniu oryginalna pozycja. No kiedy Massel wyegzorcyzmuje ze swojej muzyki masywnego, sapiącego mocarnym basem potwora?
Dzięki Bogu Scuba zdecydował się zawrzeć na epce jeden, jedyny bezkompromisowy utwór. Na tym kawałki serwuje nam charakterystyczne dlań przestrzenne sample perkusyjne z pogłosem znanym już z czasów 'Triangulation'. Aczkolwiek w odróżnieniu do wspomnianego LP "Curious Paradox" jest do cna przesączone roztańczoną, nieco zwariowaną egzotyką i bliżej jemu do etnicznych wynurzeń Rolando, niż do zwalistych monstrów dubstepowych pobratymców. Ciężkie bębny prowadzące utwór genialnie współgrają z wysokimi przeszkadzajkami i brudnymi hatami, rytm jest bardzo wyraźny. Krótkie spływy z odgłosów leśnych duchów, starożytne pady zmiksowane z głosami ptactwa obok scubowskich reverbów nadają utworowi niezbędnego powietrza. Brzmienie jest bardzo przestrzenne i bogate, jednakowoż aranżacja nie daje odbiorcy chwili wytchnienia. Wysoki, afrykański uplifter!
Andy Stott i do niedawna jego mniej szanowany pobratymiec - Miles Whittaker (Demdike Stare) zebrali wszystkie swoje animistyczne fantazje i sklecili album z sampli charakterystycznych dla obu solowych projektów, zamykając się w estetyce znanej z epek serwowanych razem w roku 2009. Tych dźwięków nie sposób pomylić z żadnym innym projektem. Muzyczne wizje panów mieszają się tak dalece, że nie sposób odróżnić od siebie ich solowych wpływów. Egzotyczne sample z Demdike Stare genialnie romansują z oryginalną techdub<- .-="">stepową estetyką, gdzie niegdzie zamąconą industrialnymi junglowymi perkusjonaliami, wyrwanymi z ulicy z jeszcze bimbającymi na ich żyłach brudnymi strzykawkami.->
Nowy Burial zaskakuje energetyką, zbliżającą do gatunkowego wykolejenia w stronę rave (co wszyscy powtarzają jak jeden mąż) oraz d'n'b. "Rival Dealer" wprowadza nas do ciemnej pieczary kipiącej atmosferą emo-dxm-owej robotyki. Perkusjonalia wydają się całkiem zwyczajne i nieco zbyt sypkie, ale za to pełne powietrza. Delikatne djskie wkrętki, wokalizy już prawie najmocniej r'n'b, mocniej jest tylko w 'Come Down To Us'. Hienowate wyjce ustąpiły głosom opowiadającej historię dziewczyny, następuje męski wokal i kawałek uderza w skrajnie szalone rewiry. Głęboki syntetyczny bass, struny mecha-wiolonczeli, klimat schizoidalny dużego miasta. Tutaj mamy jeden z klasycznych clicków Buriala, jak dobrze go usłyszeć. Całość zwieńczona jest subtelną poetyką zdelayowanych wokaliz, są delikatne jak płatki ususzonych róż, na końcu świetne, nieco indiańskie, czy nawet szamańskie uderzenie dziwnych rur, które nadaje utworowi starożytnego charakteru, kończy się to jakąś ekstatyczną wypociną laski. Kawałki na epce prezentują się naprawdę nieźle. 'Hiders' to ostry dubient przeradzający się w pędzący pociąg disco, dance tchnący ducha świąt. Świetny lifter imprezy, po ostatecznie dość długim wstępie. Nie wiem dlaczego, ale wokaliza przypomina mi nieco Michaela Jacksona. "Come Down To Us" to najbardziej komercyjny Burial jakiego znam, efekt? Nie jestem do końca przekonana, ale to może być strzał w dziesiątkę. Na pewno nie podoba mi się mdła, spowolniona, przygaszona poświąteczną atmosferą formuła użyta w preparowaniu wokali, która psuje charakter utworów z wszystkich nowszych epek.
Mam przepotężną przyjemność zaprosić na mały hip-hopowy miszmasz soniczny po krainach siermiężnych ulic małego miasteczka, polskiego Twin Peaks, małej, pieskiej wersji Detroit. W miksie pobrzmiewa wesolutko również dubstep, który - wydaje mi się - stanowi dobre zwieńczenie mixtape'u.
Prezentuję miks, który miałam przyjemność miksować dla The Other People Place Blog, czyli rodzimej stajni Television Tomka. Miks jest połączeniem wielu energii, mocnego, metalicznego kopyta Berghain, tribalu na modłę Hauntologists, szamańskiej basty Ricardo Villalobosa, wielkich duchowych braci Uncanny Valley, czy w końcu trochę ducha zaduszonej ulicy Detroit - Underground Resistance.
Moja selekta zrobiona w wieczornych oparach smogu miasta, muzycznie: pogranicza dubstepu i muzyki, którą określiłabym nazwą 'psychedelic tribal', czyli wszystko to co podobne do takich znamienitości jak Shackleton i T++. Zapraszam na krótką selekcję materiału.
46:38 / 107MB / selection / dubstep, experimental, footwork Zamulan @ short session @ Black glass black hours society trippy, flabby, stifling, psychedelic #: Shackleton - It's Time For Love Peverelist Ft. Pinch - Revival Kryptic Minds - Something To Nothing Kode9 - Spit (Vox) Burial - Southern Comfort Kode9 - Sign Of The Dub Kode9 - Stalker Digital Mystikz - Livin Different Commix - Strictly (Kassem Mosse Need To Feel Edit Remix) DJ Diamond - Torture Rack SND - Untitled 10 Zomby - 1UP Truth - Amnesia T++ - Cropped
1. Signals
2. Quadrant
3. Aviator
4. Pyramid
5. Shape Charge
6. Munich
7. Quevedo
8. Mistral
9. Oshun
10. Sleepwalking Feat. Linche
11. One Of A Kind Feat. Breakage & Veronika Coassolo
12. This Love Feat. Ray La Montagne
Wiem jedno, by przebić się przez toczące się w głowie girlandy chaotycznych myśli o sensie życia i śmierci potrzeba nie lada mentalnego toporu, dajmy na to orkickiego toporu adamantytowego, albo błyszczącego, szklanego toporu, tudzież kołkownicy z osikowego drewna lub, w końcu, rozplastacza wypluwatora ostrzy? Cokolwiek nie powiem, gdziekolwiek odpłynę, jakakolwiek nazwa ciśnie się na spierzchnięte usta, jedno jest pewne - przedarł się przez warstwy duchowego lateksu i wessał całą zawartość czaszki! Najnowszy album Photek to cała artyleria podobnych wymienionym sprzętów, zamkniętych w klatce dźwiękowych wibracji.
Przebywający w LA kosmita nie szczędzi nam ostrych jak brzytwa synthów z różnych okolic pasma, rozbryzganych syntetycznych żyletek (niesamowity efekt), unikalnych patentów wokalowych, imprezkowych arpeggiów śmierdzących wiochą i takich też partii fortepianu. Dolne partie basu raczej oszczędne, ale bogate w smaczki z dołu skali, kickom i drumom Ruperta nie mogę odmówić hadesowej głębii. W tym miejscu zdejmuję czapkę z głowy i rzucam na odczepne "płyta roku!", jezu... Photek daje nam przepis na doskonałe kawałki nowoczesnego d'n'b - a może space downtempo (?), dubstepu czy receptę na wyrafinowaną muzykę taneczną z niesamowitym, euforycznym powerem, receptę doprawioną charakterystycznymi dla jego bardzo wczesnych dokonań, a nieco odświeżonymi, samplami. Jak barakuda tnie krystaliczne, dziewicze - bo niezbrukane cywilizacją tankowców i piratów - wody, z rozsadzającą mocą Boeinga. Wieżowce nowoczesnej muzyki elektronicznej zostały rozwalone i poskładane całkowicie na nowo, ale przy pomocy znanego budulca. Prawdziwa uczta, dźwiękowy Modus Operandi każdego elektronicznego wariata. Uwaga na tego pana.
doskonała propozycja dla miłośników powabnego deep house'u o dancefloorowym rodowodzie, świetna melodyka i zwiewne aranże.
Pearson Sound - Untitled / Footloose
12" / 19 march 2012 / Pearson Sound / PEARS88
dubstep, breakbeat
4/5
A.Untitled
B.Footloose
rozhulane perkusjonalia i rozpędzone basy, czyli warsztat właściwy ramadanmanowi nieco tutaj ocieplony. drugi utwór z 909 i masywnym beatem na czele, całkiem oszczędny, przywodzi na myśl wałki boddiki.
wprowadzam system minirecenzji mając nadzieję, że dobrze sprawdzi się jako sugestia pomocna w Waszych muzycznych poszukiwaniach. większość pozycji będzie stanowiła świeżynki jakie, przy odrobinie szczęścia, sami możecie odnaleźć w internecie.
Δkkord – AKKORD001
vinyl, 5 march 2012 / AKKORD (UK) / AKKORD 001
dubstep
3/5
A.The Drums
B1.Back & Forth
B2.Renewal
przysadzisty dubstep, zbyt sztampowy, by mnie czymkolwiek zaskoczyć. sample ułożone w sposób nazbyt oczywisty, sztywny, linia basu synthuje i wobbluje. całkiem zmyślny układ perkusjonaliów. wierny cytat ogranych schematów dubstepowych. niewiele brakuje by materiał wypadł całkiem nieźle, może kilku pomysłów. trzeci utwór możliwie najbardziej świdrujący drogi pamięciowe.
detroitowe synthy przeszywające ciężką materię, na którą składa się kolaż sampli dubstepowych i techno z mroczkami w tle. ciekawy rezultat, bardzo klimatyczne, tribalowe granie, kapitalny track tytułowy, drugi numer zwalisty, bardziej oczywisty.
inigo kennedy jak wydawał tak wydaje mnóstwo zbędnego materiału. winyl nagrany dla semantica records został doskonale przyjęty i przysporzył mu wielu fanów, ale jak widać nie był wystarczającą lekcją polityki marketingowej. artysta buszuje po terenach ciężkiego techno, łączonego z klasycznymi brzmieniami idm. znajdziemy tu wiele zapożyczeń, cytatów ze sceny berghain, wymieszanych z samplami bliskimi wcześniejszej twórczości IK. mnie to nie rusza.
MM, KM (Mix Mup, Kassem Mosse) - MM/KM
12" / 1 march 2012 / The Trilogy Tapes / TTT003
techno, house, experimental
3/5
A1.Bust A Move
A2.Unterwegs Mit Cash Von St. Vinzenz
A3.Birds Flying In The Sun Like U Know How
B1.MM KM End To Funk
B2.Untitled
B3.Lost In NPE2
B4.Galagonmixdown
taniec analogowych sampli osadzony na house'owym vibe'ie. zaskakuje sposób syntezy rozochoconych sampli z głębokimi liniami basu. wykonanie przywodzi mi skojarzenia z janem jelinkiem, jego projektem farben i epką farben, tak samo jak jelinek mosse zostawia szkielet house'owy i nadbudowuje go warstwą dźwiękowych eksperymentów. 3 całkiem ciekawe pomysły na utwory (Bust a Move, MM KM End To Funk, Lost In NPE2) jako całość wydawnictwo mnie nie przekonuje.
średniawka typowa dla echocord colour. arne weinberg z charakterystycznymi dla siebie pochodami basu i rozciągniętymi rezonatorami. remiks normana nodge'a to nieciekawe rozmydlenie oryginału. tylko dla fanów twórczności weinberga.
dwa utwory o rodowodzie dubstepowym z dużą dozą rytualnych brzmień, doskonale wyważone, minimalistyczne konstrukcje o dużej dynamice, miks peverelista znacznie bardziej interesujący.
wysmakowany dubstep dość silnie zainspirowany twórczością buriala, z zachwycającymi aranżami, niezwykle sugestywny zestaw, kapitalna muza. na szczególną uwagę zasługują remiksy.