02 May 2016 / 12"/ Love Pain & Sunshine and Rain [US] / LPSR04
house, techno, tribal
uplifting, enigmatic, fat
Wyjście z mgły. Światła.
Rewelacyjna surówka! Liftująca ballada z gitarowym zadziorem w wykonaniu jednego z największych indywiduów gatunku house. Niby nie trzeba mieć specjalnego talentu by tworzyć analogowe sztosy, ale to pozostaje tylko złudzeniem w konfrontacji z faktami. Ponadto koniecznym jest mieć nie lada technicznej wiedzy, tak by odpowiednio dobrać sprzęt do grania, standardowe banki w dzisiejszych czasach to przeżytek. Poza tym istotną rolę odgrywa zasobny portfel. By specjalnie już się nie rozdrabniać, zwłaszcza przy minimalistycznej muzie: Proszę Państwa, przed nami tajemniczy, niedoceniony Benedikt Frey, którego próżno szukać na Wikipedii.
Niczym sieć bluszczu pochwyca wszelkie istnienie. Kwaśnego deszczu kroplą podlany marazm, brać z życia wszystko naraz to niezdrowe przewinienie, aczkolwiek dopiero to zaspokaja me pragnienie. Mimo mniej lub bardziej subtelnych zmian, życie toczy się swoim nieustannym, powtarzalnym i nieubłaganym rytmem.
Powtarzające się stany świadomości opowiedziane za pomocą muzyki to konik Axela Willnera. The Follower jest kontynuacją ostatniego krążka, nie mniej wykwintną, ale - zgodnie z tą filozofią - pozbawioną należytej odwagi.
jestem zwykłym warzywem, a nie, jednak selerem, niezwyczajnym bestsellerem. [download]
The sound is crystal, gentle, it leaves the listener in a state of subtle elevation.
A1.Protogravity
B1.Cuica Digitales
B2.Atomic #80
W dobie zalewającego dyskotekowego prostactwa i chłamu, ostała się maleńka oaza dla muzycznych snobów kochających elektroniczny eksperyment, słuchaczy z zapędami audiofilskimi, mowa tu o labelu PAN. Jak wiadomo jednak, wiszących w powietrzu tworów, które nie były reakcją na żaden trend było w muzyce bardzo niewiele. Sam z siebie, bez inspiracji, w ogóle niesłuchawszy muzyki zaczął podobno Aphex Twin... ale kto by mu wierzył, znany jest z wielu konfabulacji. Był jeszcze jeden, ten z kolei z pewnością nie wzorował się niczym, nie miał nawet radia, po bardzo nieudanym albumie słuch o nim zaginął, a wcześniej - raczej był znany z tego, że był znany i kontrowersyjny.
Wystarczy tych wyliczeń, bowiem wspominam o muzyce z lat 80-tych, 90-tych, a - oczywiście pozornie - wydaje się, że muzyka Error Smitha i Marka Fella nie ma z tamtymi czasami nic wspólnego.
Robiąc mały przegląd dowiedziałam się, że Error Smith należał razem z niejakim Fiedlem do projektu MMM i skończył karierę 11 lat temu - wcale nie znałam, łudziłam się, że to stary projekt z bodajże 1979, awangardowy z żółtą ciężarówką na białym tle. W tym miejscu przepraszam za brak zwięzłości, ale prawdziwe snoby wiedzą o czym mówię, album był legendarny, lecz bardzo trudny w odbiorze. Do rzeczy!
Co to ma wspólnego z kolabo MF i ES? Dosłownie nic! To tylko luźne wycieczki i abstrakcje myślowe.
Właściwie wycieczki i abstrakcje to terminy pasujące do tego co próbuję tutaj ująć w słowa, bowiem na Protogravity mamy do czynienia z tym do czego ostatnio nawiązywał i przyzwyczaił nas Fell, mianowicie odświeżania starych ścieżek house'u (to nowa jakość) i minimalu (już w stylu SND) wpychając w nie abstrakcyjne tchnienie. Fell odsuwa się trochę na bok w kolabos, o ile jego sznyt słychać wyraźnie, bardziej odnajduje się jako wynalazca brzmień dla innych artystów i doskonały kompan produkcji, jego wiedza o aranżu i kompozycji została ponownie doskonale wykorzystana.
Na protogravity mamy do czynienia - jakby się na siłę uprzeć - z hybrydą techno i house. I niedziwo - po ostatnich szarżach z DJ Sprinklesem - bardzo funkcjonalną.
'Protograwitacja' to użyteczny neologizm powstały na bazie terminu 'protogwiazda', która to jest bezpośrednim produktem kolapsu grawitacyjnego. Protograwitacja byłaby wówczas siłą napędową tworzenia względnie trwałej materii gwiazd.
Idąc za tym rozumowaniem, na epce, w utworze otwierającym mamy do czynienia z efektem procesu grawitacyjnego, czyli stałymi sinusoidami padów, kreującymi niesamowitą atmosferę i powtarzalnymi elementami, które zostają zwiewnie modulowane, osadzone na miękkich, plastycznych bitach. Brzmienie jest krystaliczne, łagodne, pozostawia słuchacza w stanie subtelnego uniesienia. House'owy charakter utrzymują falsety damsko-męskich wokali, które na potrzeby mechanicznej całości są całkowicie zdehumanizowane.
Drugi utwór to nowatorskie techno, wywodzące się z klasycznego detroitu, mocno jednak zmorfowane. Za główny smaczek tejże kompozycji można uznać ku 'ike, czyli bęben o bardzo szerokiej skali pitchowania, wprawiający w niesamowity, szybki trans.
Atomic #80 to odnaleziony (prawdziwy zostaje zagubiony) Monolake, taki, jakiego chcielibyśmy usłyszeć.
Dawno nie słyszałam czegoś równie pomysłowego i solidnego, dlatego epkę tę obsypuję diamentami. Enjoy!
26 january 2016 / ep, 12" / RELAXER - TRANIQULITY1
house, techno
sinister, psychedelic, dissociative
[9.3] carborundum
A1.Get Back To Work
A2.You Know How It Is
B1.Recoil
B2.Small Pleasures
Owiany wydawniczą tajemnicą projekt o nazwie Relaxer godzi w czułe punkty każdego maniaka narkotycznych brzmień, okazawszy niesłychaną pełnię i równość.
Pierwszy utwór, mocno opacznie zatytułowany "Get Back To Work" to głęboki, nocny kwaśny i zarazem dysocjacyjny trip. Towarzyszy mu silne odrealnienie, dyskomfort, depersonalizacja i odcięcie od rzeczywistości. Spowijam się w ciemnym, fraktalnym gąszczu wizji po LSD zmieszanym ze znieczulaczem dla koni (ketamina), goszczą smutne refleksje.
Pad wyjęty rodem z Twin Peaks zostaje gęsto oblany tłustym, bujającym bitem, roztrzepanymi, skrzydlatymi hatami i synaptycznym szumem. O ile brzmienia są całkiem klasyczne, o tyle udało się stworzyć dość oryginalny efekt, który trudno porównać z jakimkolwiek artystą, tak by zbytnio nie odejść od charakterystyki brzmienia.
"You know how it is" - "Ty wiesz jak to jest" - tłumaczę sobie w myślach, gdy podróż zaczyna piętrzyć się, układając się w złowróżbny kształt. Wychodzę na zewnątrz na puste ulice, drzewa opasają mnie niczym jelonki rogacze, potworne wrażenia nie mijają, wszystko tętni niczym potworne narządy, światło latarni rozmazuje się w nieskończoność, tracę głowę, mój umysł sprzeniewierza się przeciwko mnie! Tutaj towarzyszy mi taniec dziurawych szumów na prostym bicie.
"Recoil". Walczę z własnym umysłem, traumatyczne wspomnienia przybierają na sile. Wszystko co widzę niesamowicie przyspieszyło, uciekam w ustronne miejsce, mijając mazy świateł, układam się na polanie, która nijak nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. To metaliczny, pędzący i najbardziej techniczny kawałek.
Stawkę zamyka zaczynający się jak Area - Tiny Moments kawałek "Small Pleasures". Zejście tripa, wschód Słońca. Na ambientowym, znowuż zaszumionym tle, które schodzi pod ziemię do kanału, zawieszony zostaje piękny, pierzasty motyw, to "Small Pleasures". Budzi się Słońce, towarzyszą mi jeszcze pojedyncze przebłyski tripa, czuję spokój, pełnię i ukontentowanie.
2015, lp, 3xcd / ostgut ton #:OSTGUTCD 034
techno, electro, dub techno, house
[9.0] corundum
Składanka bardzo szanowanego niemieckiego labelu techno. Bangery od m.in. Substance'a, Steffi, Marcela Dettmanna, Bena Klocka, Barkera and Baumeckera, Efdemina, Martyna, Lena Fakiego.
Dla wszystkich tych, którzy pałają miłością do surówek. '4 Club Use Only'(5/5) to epka wybitna, takie kawałki jak "When The Glue Won't Burn' czy 'Love goes on and on' pozostają na długo w odtwarzaczu i w pamięci, dwie pozostałe to łakomy kąsek dla fanów. W zblazowanym kuferku detroit house znalazły się pędzące, przytłumione, kwaśne przeplatańce utrzymane mocno w stylistyce labelu L.I.E.S., aczkolwiek niepozbawione indywidualnej specyfiki. Twory Edwardsa dzielą się na dwie kategorie: lovesongi dla hipsterek i surowe rozpruwacze blach falistych. Te drugie znajdą zapewne mniejszą rzeszę fanów, dlatego Epka "White Owl" zostanie zupełnie pominięta przez media. Tylko dla prawdziwych wyjadaczy. Tymczasem niedawno Delroy wydał nową epę:
Delroy Edwards - Can U Get With 4+/5
2 december 2014 / vinyl, file / Gene's Liquor, GL002
funk, disco, house
warm, dense, soft
Na drugą mańkę. Po industrialnych, prawie niesłuchalnych mixtape'ach, mamy łakomy kąsek dla fanów Delroya. Miękkie granie w stylu disco, do cna stłumione i przybrudzone, ale i pluszowe, delikatne. Spala mnie w całości jak okoliczny kush.
Nie znając wcale snu, z oczyma chorymi od blasku, gotów byłby oddać wszystko, żeby choć na chwilę pogrążyć się w gęstym mroku. Acz tu go nie zazna, oblany silnym księżycowym blaskiem, pełen uniesienia. Krople na jego plecach, pod skórzaną ramoneską zaperlają się, światła nocy w mieście w jego oczach rozmazują się, nie może się na niczym skoncentrować, to znamiona opilstwa. "Ultima Thule of Sweet Casual Living" - miks wieczorny, godzien niejednej domowej prywatki, rozjaśniający i tak gorejące serce nocy. Psychodeliczna soczystość, ezoteryczne brzęczki i połamane pianinka, kwaskowe gluty w ponczu o subtelnym smaku. Gorąco polecam! DJ Zamulan.
Tytułowy utwór rubasznie wkręcił mi się w głowę parę dobrych dni temu, świetny tytułowy kawałek zapowiadający wiosenne wonią kwiatów odurzenie, sklepany został na modłę Smallville, absurdalne elektroniczne tuby skręcone zostały w klimacie dresdeńskiej wytwórni, męski wokal doskonale współbrzmi z partiami akordów. Drugi utwór to pędzący detroitowy naturszczyk, z wirującymi w wysoczyźnie padami. Ciekawszy jest również przedostatni, imprezowy Gonna Make. To wyjątkowo imprezowy materiał jak na Uncanny, ale - jak przystało na ten label - nieprzeciętnie intrygujący i przepysznie nowatorski, a przy tym lekki i bezpretensjonalny.
doskonała propozycja dla miłośników powabnego deep house'u o dancefloorowym rodowodzie, świetna melodyka i zwiewne aranże.
Pearson Sound - Untitled / Footloose
12" / 19 march 2012 / Pearson Sound / PEARS88
dubstep, breakbeat
4/5
A.Untitled
B.Footloose
rozhulane perkusjonalia i rozpędzone basy, czyli warsztat właściwy ramadanmanowi nieco tutaj ocieplony. drugi utwór z 909 i masywnym beatem na czele, całkiem oszczędny, przywodzi na myśl wałki boddiki.
wprowadzam system minirecenzji mając nadzieję, że dobrze sprawdzi się jako sugestia pomocna w Waszych muzycznych poszukiwaniach. większość pozycji będzie stanowiła świeżynki jakie, przy odrobinie szczęścia, sami możecie odnaleźć w internecie.
Δkkord – AKKORD001
vinyl, 5 march 2012 / AKKORD (UK) / AKKORD 001
dubstep
3/5
A.The Drums
B1.Back & Forth
B2.Renewal
przysadzisty dubstep, zbyt sztampowy, by mnie czymkolwiek zaskoczyć. sample ułożone w sposób nazbyt oczywisty, sztywny, linia basu synthuje i wobbluje. całkiem zmyślny układ perkusjonaliów. wierny cytat ogranych schematów dubstepowych. niewiele brakuje by materiał wypadł całkiem nieźle, może kilku pomysłów. trzeci utwór możliwie najbardziej świdrujący drogi pamięciowe.
detroitowe synthy przeszywające ciężką materię, na którą składa się kolaż sampli dubstepowych i techno z mroczkami w tle. ciekawy rezultat, bardzo klimatyczne, tribalowe granie, kapitalny track tytułowy, drugi numer zwalisty, bardziej oczywisty.
inigo kennedy jak wydawał tak wydaje mnóstwo zbędnego materiału. winyl nagrany dla semantica records został doskonale przyjęty i przysporzył mu wielu fanów, ale jak widać nie był wystarczającą lekcją polityki marketingowej. artysta buszuje po terenach ciężkiego techno, łączonego z klasycznymi brzmieniami idm. znajdziemy tu wiele zapożyczeń, cytatów ze sceny berghain, wymieszanych z samplami bliskimi wcześniejszej twórczości IK. mnie to nie rusza.
MM, KM (Mix Mup, Kassem Mosse) - MM/KM
12" / 1 march 2012 / The Trilogy Tapes / TTT003
techno, house, experimental
3/5
A1.Bust A Move
A2.Unterwegs Mit Cash Von St. Vinzenz
A3.Birds Flying In The Sun Like U Know How
B1.MM KM End To Funk
B2.Untitled
B3.Lost In NPE2
B4.Galagonmixdown
taniec analogowych sampli osadzony na house'owym vibe'ie. zaskakuje sposób syntezy rozochoconych sampli z głębokimi liniami basu. wykonanie przywodzi mi skojarzenia z janem jelinkiem, jego projektem farben i epką farben, tak samo jak jelinek mosse zostawia szkielet house'owy i nadbudowuje go warstwą dźwiękowych eksperymentów. 3 całkiem ciekawe pomysły na utwory (Bust a Move, MM KM End To Funk, Lost In NPE2) jako całość wydawnictwo mnie nie przekonuje.
średniawka typowa dla echocord colour. arne weinberg z charakterystycznymi dla siebie pochodami basu i rozciągniętymi rezonatorami. remiks normana nodge'a to nieciekawe rozmydlenie oryginału. tylko dla fanów twórczności weinberga.
dwa utwory o rodowodzie dubstepowym z dużą dozą rytualnych brzmień, doskonale wyważone, minimalistyczne konstrukcje o dużej dynamice, miks peverelista znacznie bardziej interesujący.
wysmakowany dubstep dość silnie zainspirowany twórczością buriala, z zachwycającymi aranżami, niezwykle sugestywny zestaw, kapitalna muza. na szczególną uwagę zasługują remiksy.
dj kicks autorstwa tego, który powrócił, to jest legendarnego artysty photek to kłusująca kobyła nowoczesnych brzmień stanowiących zmysłowy kociokwik, z co chwilę przełamywanym klimatem, bystra hybryda brzmień dubstepowych, house'owych i techno + gdzie niegdzie kropelka acidu.
techniczne staruchy czy nowoczesne, dubstepowe cukieraski z ozdobnikami, cała plejada własnych kawałków, które, poplątane w miksie, uzyskują dodatkową głębię. bardzo oryginalny miks.
Odnotowuję możliwość pełnego przeglądu prawie 2 miesiące po premierze nowego długograja Knowone. Spodziewajcie się zupełnie innej podróży, aniżeli miało to miejsce na rozrzewniającym LP001. Lekki minimal w stylu berlin underground niepozbawiony energii i pędu wietrzyku, imprezowy, rozmarzony house w stylu Luomo na wibrujących, niebiańskich akordach prujący wprost w stratosferę i wiele więcej, polecam!
3 x vinyl / 16 january / Knowone / KOLP002 (DE) discogs
Dzisiaj zaproponuję kilka atmosferycznych wydawnictw, które - mam nadzieję - przegonią jesienną mgłę i przygotują do niedźwiedziego, zimowego snu.
Efdemin - Please
9 september 2011 / 12" ep / Curle Recordings / CURLE 035
dub techno, minimal techno, deep house
A.Efdemin –Farnsworth House
B.Efdemin & Kassian Troyer –Blount
It's kind of softened version of Deepchord's Starlight. Soft & muggy stuff.
Efdemin proponuje zmiękczone deep house'owym feelingiem techduby. Dwunastka stworzona na modłę Deepchord z czasów Starlight.
1Stunden I 2Liebe 3Geschichte 4Stunden II 5Das Eine 6Single, Boogie 7Miniatur 8Stunden III 9Boogie Dance 10Zug 11Upper Slaughter 12Land
Krautrock spod znaku podbarwionego "Neu!" zanurzony w pikantnej zupie przyrządzonej przez mistrza fortepianowych miniatur - Erika Satie. Delicje niezwykłe.
This collab sounds like krautrock (intensely colored "Neu!") immersed in spicy soup which was made by master of piano's miniatures - Erik Satie. Unusual!
Space Dimension Controller - The Pathway To Tiraquon 6
2011 / 2 x vinyl 12" / R&S Records / RS1109
idm, drill, ambient, funk, house, 8-bit
A1.Feature Presentation
A2.2257 AD
A3.Pulsovian Invasion
A4.Last Sunset On Planet Earth
B.Usurper
C1.Flight Of The Escape Vessels
C2.Confined To Deep Space
C3.Max Tiraquon
D1.Floating Blind Through Blue Trails
D2.Tiraquons Return (A New Home)
D3.Closing Titles
Wycieczka na przyśpieszonych obrotach (za 20 lat na Marsie), bardzo szeroka stylistycznie, z wygrawerowanym podstawowym info o cywilizacji ziemskiej, począwszy od space ambientów na modłę Tangerine Dream, poprzez trele kosmicznych ptaków, proste gierki 8-bitowe, na inspiracjach pobytem Apheksa Twina na Plutonie kończąc.
Pluton jest chmurą. Pluton is a cloud, we're finally talking about Mars.
Apollo 8, the second manned mission in the American Apollo space program, was the first human spaceflight to leave Earth orbit; the first to be captured by and escape from the gravitational field of another celestial body; and the first crewed voyage to return to Earth from another celestial body—Earth's Moon.
Duża porcja rytualnych suit od autora ponad 80-ciu albumów z gatunku ambient, podobne do serii Fever Dreams, przy czym dźwiękowe pejzaże "The Desert In Between" wybrzmiewają bardziej przejrzyście.
9 september 2011 / cd album / Moodmusic / MOOD-CD016
house, tech-house, minimal techno
1.Twist
2.Good Stuff
3.How You Look
4.Make My Day
5.Happy Strong
6.Medley Through
7.Form In Void
8.Immaculate Motive
9.Spy
Spod skrzydeł Ripattiego wyleciała kolejna świeżynka.
Powierzchowny ogląd jego ostatnich wypocin sugeruje jakoby Fin nie był w najlepszej formie, przy czym wielokrotne zapoznawanie, czy może prędzej wgryzanie się w jego ostatnie dokonania rodzi myśl jakoby On The Bright Side był jednym z najciekawszych i najbardziej nieocenionych eksperymentów elektronicznych roku 2010. Plus to przysłowiowe jabłko, które spadło w pobliżu jabłoni, brodzenie w tym samym potoku nieustających pomysłów, z feelingiem godnym Vocalcity i odwagą Convivialu. Odpowiednio posłodzone, w niczym nieprzypominające The Present Lover. Tylko chrupać.
cd, album / 17 may 2011 / Streght Music Recordings (US) / SMR 010G
deep house, experimental
uncanny, fat, clinical, trippy, ritual
misteria i maestria będąca owocem palących podmuchów wydobywających się z dna płuc niesfornego bożka zamieszkującego jaskinie drążące skalną pierś Dżabal Szajb al-Banat. fundamentem góry jest sterylny sound wypełniony feerią smaczków wybałuszających szyszki zamieszkałych choin do granic ich fraktalnej realności. Dżabal Szajb nie jest mięczakiem, to góra, która dumnie wspina się na ziemistych palcach, próbuje swymi tytanowymi graniami musnąć nadęte, otłuszczone obłoki o wylewających się poza ramy poznania kształtach, nieodseparowanych od reszty firmamentu inscenizującego zachód skąpany w karmazynie i krwi przodków.
12", ep / march 2011 / Seventh Sign Records (UK) / 7SR021
deep house, acid house
contemplative, stoic, chilly / mad, insane
szalony wytwór automatów midi zaprogramowanych przez pedanta kosmitę w ludzkiej skórze. na plastiku: skrojone na miarę - dwa numery o kontemplacyjnym, o (pierwszy tanecznym, drugi wschodnim) charakterze, niepozbawione urodziwej głębii pozaziemskiego zamysłu + jeden,prawdopodobnie najciekawszy, ubiegający się o żółte papiery, tętniący, tętentem pobrzmiewający, przepysznie nasycony acidem.
dygas przyzwyczaiła nas do klinicznej precyzji. każdy dźwięk, najpierw wynajdowany w naturze, zostaje czyszczony z użyciem pary, pakowany, a na użytek ostrożnie wyjmowany pincetą z wodoszczelnej torby, w nowych rękawicach jednorazowego użytku i aplikowany uszom wyroczni, znającej umiar i zalety ciszy. dygas, by zadowolić wszechsłyszące płatki, kowadełka i ślimaczki transcendentnego bytu, musi zachować najwyższą czujność i ostrożnie posługiwać się osią czasu.