Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ambient. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, października 17, 2016

Freak: Zamulan - Deemeetree [mix, 2014]

Freaky! Przy tym zgłupiejesz. Mijają dokładnie 2 lata od publikacji mojego miksa 'Deemeetree' będącego zwieńczeniem bardzo szalonego i bogatego w doświadczenia okresu. Przed Wami równie szalona, bezprecedensowa, słodko-gorzka i przede wszystkim eklektyczna petarda. Ostoję w niej znajdą fani takich gatunków jak m.in. techno, idm, krautrock, post-rock, psychedelic rock, detroit house, acid house, tech-house, techdub, ambient.


mix / 16 nov 2014
techno, idm, krautrock, detroit house, acid house, tech-house, techdub, ambient, psychedelic rock, post-rock
massive/subtle, bittersweet, quirky, psychedelic, jazzy, dubby 

Moje najbardziej osobiste wycieczki w stronę mocarnego, technicznego grania okraszonego gdzieniegdzie szalonym IDM-em (wprost od samych klasyków, AFX i kozacka alternatywa Galaxian) i sauerkrautrockową, subtelną psychodelią, do którego za wprowadzenie posłużył mi Shit & Shine z nowego, genialnego albumu. S&S to nic innego jak eklektyczny noise rock. Pojawia się tu kawałek tytułowy z epki "1984", jeden z utworów roku w zakładce techno. Na zakończenie rockowej wycieczki suita 'Djed' od Tortoise, post-rockowy smaczek, zakadzam to Prinsem Thomasem ukrywającym wiele dobra w warstwie tła, zwiewnie wracając do krautu, potem do elektroniki w wydaniu z Detroit. Nie omieszkałam - mieszając i strukturalizując kawałeczki - dwukrotnie zażartować. Jednym z żarcików jest wciśnięcie zabawnego 'Frogs' zaraz po monumentalnym Inigo Kennedy, a drugim, mniej wyrazistym, skwitowanie krautowej siesty gitarowym synthem DJ Jus-eda. Miksowanie tegoż było czystą frajdą, spływającą po mnie cyfrową kreacją skroploną deszczem acidu.

byRovo
15.Djed

czwartek, lutego 25, 2016

MIX IN PROGRESS...

zamulan - dark turns into gray after bzd
will be released in 2016 / mix / Archinhub [PL], ARCHINHUB01
techno, dub techno, ambient
sedative, majestic, soft

wtorek, lutego 16, 2016

Blood-brown sunset on the horizon obscured by dark mountains.

DJ Richard - Grind
2015 / cd album / DIAL [DE]; dialCD33
deep house, ambient, drone
spooky, gentle, experimental

[9.3] carborundum


1 No Balance
2 Nighthawk
3 Waiting for the Green Flash
4 Savage Coast
5 Screes of Gray Craig
6 Bane
7 I-Mir
8 Ejected
9 Vampire Dub


DJ Richard debiutuje w mundurze stworzonym z eksperymentalnych części  plastycznego materiału, charakteryzującym się postapokaliptycznym stylem. Różnorodny album wypełniony zostaje muzyką z pogranicza ambient, drone przeplatany nowoczesnym, eksperymentalnym i przede wszystkim niezwykle kunsztownym house'm opracowanym na klasycznych, kapitalnie brzmiących beatmaszynach.
Krajobraz dewastacji w wielu odcieniach posępnej szarości. Ciszę mąci syczący odgłos wiatru i przelatujących drone'ów. Srebrne poroże zostawione przez dziwne zwierzę na pustkowiu, o błyszczącej seledynem łusce, wzięte do domu przez jakiegoś rachitycznego włóczykija i pomalowane na srebrno posypane opiłkami metalu. Strzeliste góry przesłaniają horyzont, a grupy zakurzonych skał gromadzą się w oddali niczym sępy czyhające na zzieleniałą padlinę. Niebo koloru krwistego brązu płonie ponad stepem. To kraina Desert Door. Nieopodal miasto dla bogatych turystów, z klubów sączy się wyrafinowana muzyka, gdzieś tam tańczy kobieta w muślinowym szalu okalającym ją niczym egzotyczna roślina w porze kwitnienia. Życie toczy się głównie w stęchłych barach, po ulicach turlają się butelki po tanich napojach wyskokowych, chodzą zgorzkniali tubylcy i niepospolite kurwy. Ucieczkę z tego piekła stanowi odświerzający sen w drogim hotelu z widokiem na perliste morze.





sobota, lutego 13, 2016

Acid Varsity.

Heiko Laux - Klockworks 17
21 january 2016 / 12", ep / Klockworks, KW 17
techno, acid techno, ambient techno
beady cut deep, landscape

[8.0] topaz

Tracklist /
A1 Savannah
A2 Dry Me (Acid Mix)
B1 Dry Me


Dawno, dawno temu w erze brązu, kiedy raczkowałam w kategoriach szeroko pojętego techno i słuchałam na zmianę BC z CR - zachwyciło mnie Sciencefiction Niemca o japońskim imieniu Heiko. Charakteryzowało je przede wszystkim bardzo oryginalne i nośne brzmienie.
od tamtej pory skrzętnie testowałam jego kolejne wydawnictwa nic z nich jednak nie zapamiętując. Wygląda na to, że 'Dry me' nie podzieli tego psiego losu, a odbije się echem w plątaninie i gąszczu miksow niejednego producenta, co nietrudno wywnioskować albowiem 'Savannah' pojawiała się tu i owdzie u najlepszych technotłukow.
'Savannah' jako miasto bądź nieistniejący pociąg na skraju pustyni czekający na pełne obładowanie, by gro murzajow ruszyło z gracją, powoli do pracy. Track jest tak subtelny, że wręcz zahacza o ambient, czy może raczej pełnoprawne ambient techno. Na przedzie dominują krystalicznie czyste przeszkadzajki i taniec świetlistych girland przecinakow. Niedokończona historia dzikiej sawanny. Niesłychanie przyjemny wstępniak niejednokrotnie tu i owdzie przed premierą już użyty.
'Dry Me Acid Mix' to taniec piekielnych, skwaśniałych pomiotow ze zrywającymi się rozczapierzonymi padami, atakującymi jak gdyby spoza głośnikow, niełatwo tu o zawał, acz bitow wcale nie nawał. Ekstaza nieudawana! To wersja oryginalnego, bardziej rozlanego i delikatnego 'Dry Me' zminimalizowana.
Strawa adekwatnie do serii Klockworks podana!

download [mp3]
discogs




środa, grudnia 16, 2015

Me{ga}loman.

Nadane z góry przepierzenie koloru zwęglonego drwa, intensywna jego iluminacja cienia, eliminująca wszelką jasność,
podmiot przepełniony otchłanią sprzeczności, ambiwalencji wszelakiej,
wielce rozczarowany przedmiotem życia, pozbawiony wyboru, scieżki,
na drodze bez znaków, swym kruczoczarnym blaskiem rozświetlający przestrzeń bez kierunkowskazów,
oczarowani jego sztucznym taktem niezdający sobie sprawy z jego smutnej historii,
zna jedynie miarowe bębnienie wulgaryzmow, hipokrytyczna zjawa taktu 4/4 i fałszujacej nuty,
wyszukany odmieniec, płotka w świecie schematow, intensywnie pochłoniety analizą, uniknąwszy angażu,
na ulicach wokol jego squatu bląkające się bezpańskie, wychudzone psy mieszańce,
wariat w osnowie absolutnej izolacji, społeczny karzeł, eremita, lecz wybitny unikat sam w sobie, me{ga}loman w halucynacyjnym brudzie, nieobmywany przeźroczami deszczu, bo od roku w zakładzie,
wyobrazić sobie jego klęskę to wyzwanie,
dane jedynie podziwiać poprzez puste teorie jego przedmiot, spękaną czaszę na troje,
zastygnięty rój.

Eliane Radigue - Kyema from Trilogie De La Mort
part 1, 3 x CD, 1998, Experimental Intermedia Foundation ‎– XI 119

sobota, listopada 07, 2015

DeepChord & Pulshar - Undercover [2015, 12"]

DeepChord & Pulshar - Undercover
15 june 2015 / Avant Roots [SP] #: AR046
ambient, dub techno

[9.3/10] carborundum


Dwie znakomitości dub techno rozegrały doskonały mecz.

Atmosferyczne brzmienie Undercover przywołuje mi na myśl stare wypociny Shinichi Atobe. Version I zbudowane jest w oparciu o żelazne zasady dub techno, opatulone, słodkie brzmienie subtelnych, snujących się zanurzonych w szumie akordów, wtórujących im gitarowych dźwięków, które utrzymywane są w ryzach przez dynamiczny, karabinowy, schodzący, analogowy basu. Artyści opływają najgorętsze, turkusowo-różowe laguny, na wodach których rozlany zostaje wokal nijak nieprzypominający poprzednich wydawnictw znanego nam Pulshara. Moc decyzyjną w przypadku tej epki z pewnością miał DeepChord, to dzieło mocno przypomina stworzone przezeń Hashbar Loops, Sommer czy Lanterns, aczkolwiek wydaje się jeszcze przyjaźniejsze dla ucha, co być może jest zasługą Hiszpanów. Version II to przyjemnie bujający, chłodniejszy i bardziej metaliczny brat strony A. Niezwykła przestrzeń, miarowe oddechy kompozycji, skąpane w futuryzmie, rezonujące jakby były zgrane w hali stoczniowej.

Piękna rzecz, z którą obcowanie będziemy często powtarzać.



piątek, listopada 06, 2015

LABEL: Knowone - discography. [dub techno legends]

2010-2015 / dub techno / Knowone [DE]



Dla tego posta niewątpliwie arch in hub powinien wrócić do nazwy z członem "dubby", dla kosarza elektroniki, legendarnej oficyny dub techno właśnie - Knowone. 
Tak właściwie dam Wam dostęp do pełnej dyskografii artystów labelu.
Pierwsze wrażenie podczas obcowania KO jakie mi się nasunęło w mej płatającej figle wyobraźni zarysowało sylwetki waleni na brzegu morza Norweskiego, które otrzymują nową szansę na życie, a Norweskiego ze względu na bliskie sąsiedztwo Holandii i Niemiec, któremu odpowiada brzmienie wydawnictw, oczywiście w znacznym stopniu przeważając na stronę Niemiec. To co wydaje się zupełnie nielogiczne czasem doskonale opisuje muzykę. W tym przypadku chodzi mi o wspomnianą analogię, broń boże o nagłaśnianie kolejnych kampanii dot. zwierząt, podczas gdy sam  świat za oknem potrafi być wielokrotnie bardziej brutalny. 
Surowa aczkolwiek sprowadzająca klimat efemeryczności, maszyna miarowych bitów i falujących padów znosi walenie z powrotem na wodę. Niezbyt skomplikowana i mało eklektyczna w swej budowie, prosta i trwała jak na kraj pochodzenia przystało.
BMW wśród dubu, które przywodzi na myśl przejażdżki rowerowe Persefony w pięknej, delikatnie falującej, półprzezroczystej białej sukience wzdłuż mokrej plaży, nie pozostawiając w jej piaskach wklęsłych linii, to jest, bardziej konkretnie, żadnego śladu, dlatego, że składak szybuje w powietrzu. Pf! Absurd goni absurd! Karmazynowe niebo pokrywa się złowieszczymi chmurami o metalicznej barwie, a zachodzące Słońce mdłej barwy powoli osuwa się za horyzont.
Jak króliki z kapelusza i ku uciesze fanów, kolejne epki wypluwane są co rusz jako co może cieszy już mniej: jako dosyć jednorodne pod względem stylistyki krążki skąpane w szaro-niebieskiej chłodnej, przestrzennej atmosferze. I tak: znakomita część wieczerzy to mocno wzorowane na projektach Basic Chanel, Chain Reaction i Maurizio rozbujane basy, fluktuacje szumów stanowiące tło i co najważniejsze: sztandarowy element prawie każdej kompozycji zawartej na epkach tj. mroźne, roztańczone berlin resonators. Bardzo starodawna i mocno zdezelowana już mikstura, z mimo wszystko niesłabnącą liczbą fanów. Takie przeżycia zapewnią nam epki Knowone 001-005. 
Na 002 - B delikatne stłumione syntezatory i wyjątkowo przyjemny beat. Na wyróżnienie zasługuje również 004 strona B.
Zabawa zaczyna się na 006, kosmetyczna zmiana stylu, resonatory zamienione na rozwichrzone pady, dołączone wokale, większy ścisk, efektowne klawisze przypominające stare d'n'b-y 4hero
Na szczególną uwagę zasługuje również  007, a są zawarte w nim rozwrzeszczane, rozciągnięte jak tofi resonatory jakby wprost od Vainqueura, drugi kawałek to jakby powtórka z Elevations. Strona A 008 przypomina nieco wybrudzonego w wyżej wspomnianym toffi Efdemina.
Jak za szybą brzmią tony pięknego 011.  Na 014 pojawia się  świetna, sążnista letnia energia. Ep 016 i LP001 prezentują sobą wietrzną, mglistą otoczkę, długograj zawiera w sobie świeżą formułę pędzącego breakbeat ambient techno tworzącą nostalgiczny klimat.


Download:

12":
KNOWONE001 
KNOWONE002
KNOWONE003

KNOWONE004 
KNOWONE005
KNOWONE006
KNOWONE007
KNOWONE008
KNOWONE009
KNOWONE010
KNOWONE011
KNOWONE012
KNOWONE013
KNOWONE014
KNOWONE015
KNOWONE016

LP:
LP001
LP002











środa, grudnia 03, 2014

DIAL is attacking! Download: Lawrence - A Day In The Life

Właściciel labelu Dial, Lawrence wycisza swoją deep house'ową stylistykę zostawiając charakter i specyfikę brzmieniową poprzedniego albumu "Films & Windows". Przypomnijmy, że tytułowy kawałek z Films & Windows był 10-tym utworem roku 2013 wg arch in dubby hub! Rezygnując z napompowanych dziwolągów basowych z czasów ostatniej, abstract house'owej płyty autor stworzył bardziej przestrzenną i kosmiczną wizję, szkoda, że już nie tak fantasmagoryczną jak na F&W, ale za to bardziej subtelną, fantazyjną. Ta płyta to hołd dwóm znajomym artystom, roztwierają przed nami podwoje naładowane emocjami etiudki przypominające Carbon Based Lifeforms w wersji pop ambientowej.

Lawrence - A Day In The Life
4/5
november 2014 / vinyl, cd, file / Mule Musiq (DE)
ambient
space, subtle, pop ambient

[update: march 27, 2016]

środa, listopada 12, 2014

Tracklist to ZAMULAN's Uncensored MIX.

Uncensored, nearly antidub version of Ace's necklace is on the lace place.

#:
1. Newworldaquarium – Thousand Oaks
2. Makam – Girls Night
3. Borrowed Identity – Leave Me
4. Area – Tiny Moments
5. Jetone – Fresh
6. DJ Stingray – Ego Assault
7. Jared Wilson – Ghettoblaster
8. Ital – Doesn't Matter (If You Love Him)
9. John Roberts – Shoes
10. STL – Vintage Hunter
11. Shinichi Atobe – Butterfly Effect
12. Aardvarck – Stolen Jazz
13. Bjorn Svin – OOOO
14. T++ - Cropped
15. Shackleton – New Dawn
16. Shackleton - It's Time For Love
17. Clint Mansell - PiR2



.Download.


środa, listopada 05, 2014

NEW MIX: ZAMULAN - Ace's necklace is on the lace place.





Experimental dense, hypnotic acid deep house, ribald abstract techno, massive post-idm, hip-hop, breakbeat, industrial, ambient, noise, atmospheric techdub, raw Detroit.
Surowczyk wyśniony z mych ulubionych tłuczonych na jedną modłę potupajek. Pamiętam te miksy od Goldwilla czy Portable'a, w ruchu, w podróży, będąc zmotoryzowaną lub na spacerze pośród falujących tęczową poświatą stumetrowych wiatraków. Makam trochę podobny do nocnych podróży z Deepchord Starlight, otulające ciepło autobusu i rozmazane światła. Zaliczyłam również wycieczkę w stronę rozkosznego, cukierkowego chillout'u Manuela Tura, którego, beatmaszynę zakleiwszy, zwalniam tempo. Breakbeat romansujący z hip-hopem to dopiero przystawka, zakąszam kwaśnymi, mrocznymi rytmami Kassema Mosse, ktore toż zostają zwarte i rozpędzone przez taneczną litanię Savasa Pascalidisa. Poczęstujemy się eksperymentem wytrawnym, ale i nadającym się na parkiet, wysublimowany parkiet, khm. Jak to zwykle bywa u Zamulan, drone, ambient są zwieńczeniem uczty.
#:
1. Tin Man – No New Violence [ODE]
2. Goldwill – Mows (Hny Mows Lawn Mix) [Mows]
3. Bodycode – Imitation Lover [Immune]
4. Jacob Stoy – Inspektor [Uncanny Valley 015]
5. Makam – Glacial Valley [Glacial Valley]
6. Manuel Tur – Pastelize [0201]
7. DJ Krush – Deltaforest [Kakusei]
8. . Hexstatic – That Track
9.. Actress – Supreme Cunnilingus
10. Demdike Stare – Eulogy
11. Kassem Mosse – GSO2
12. Kassem Mosse Workshop 12 B1
13. STL - A Beautiful Mind
14. Savas Pascalidis – Logic State
15. Sevensol And Bender – Poland
16. Skudge – Ontic
17. Basic Soul Unit – Things Pass
18. Morphosis Dirty Matter (NWAQ's via Mezzacapo Dub)
19. Ma Spaventi – Jungle
20. Autechre – Tkakanren
21. Redshape – Manhattan
22. Blamstrain – Frame Math
23. 36 – Inside
24. Ben Frost - Stomp

wtorek, czerwca 17, 2014

Thomp: Zamulan @ Gagarin Dub, Wrocław, 14.06.2014




mix, 14 june 2014, Gagarin Dub @ Niskie Łąki, Wrocław
techno, minimal, deep house, acid, experimental, industrial, dub, ambient
massive, saltatory, dark

Gagarin stąpał ciężko po powierzchni Księżyca, wokół niego nie było nikogo, tylko on, jego kombinezon i beatmaszyna, krople potu nie zdążyły się zaperlić a on musiał zakończyć bibę. Zapraszam na seta z wrocławskich Niskich Łąk, podczas którego parkiet świecił pustkami. Niestety, na imprezie nie udało mi się zagrać do końca, gdyż obsługa ze względu na brak frekwencji kazała mi niewdzięczną łupaninę wyciszyć. Tym niemniej zapraszam na poczęstunek, trochę kosmicznego bigosu się jeszcze ostało.

środa, grudnia 11, 2013

newcoming: Burial - Rival Dealer

Nowy Burial zaskakuje energetyką, zbliżającą do gatunkowego wykolejenia w stronę rave (co wszyscy powtarzają jak jeden mąż) oraz d'n'b. "Rival Dealer" wprowadza nas do ciemnej pieczary kipiącej atmosferą emo-dxm-owej robotyki. Perkusjonalia wydają się całkiem zwyczajne i nieco zbyt sypkie, ale za to pełne powietrza. Delikatne djskie wkrętki, wokalizy już prawie najmocniej r'n'b, mocniej jest tylko w 'Come Down To Us'. Hienowate wyjce ustąpiły głosom opowiadającej historię dziewczyny, następuje męski wokal i kawałek uderza w skrajnie szalone rewiry. Głęboki syntetyczny bass, struny mecha-wiolonczeli, klimat schizoidalny dużego miasta. Tutaj mamy jeden z klasycznych clicków Buriala, jak dobrze go usłyszeć. Całość zwieńczona jest subtelną poetyką zdelayowanych wokaliz, są delikatne jak płatki ususzonych róż, na końcu świetne, nieco indiańskie, czy nawet szamańskie uderzenie dziwnych rur, które nadaje utworowi starożytnego charakteru, kończy się to jakąś ekstatyczną wypociną laski. Kawałki na epce prezentują się naprawdę nieźle. 'Hiders' to ostry dubient przeradzający się w pędzący pociąg disco, dance tchnący ducha świąt. Świetny lifter imprezy, po ostatecznie dość długim wstępie. Nie wiem dlaczego, ale wokaliza przypomina mi nieco Michaela Jacksona. "Come Down To Us" to najbardziej komercyjny Burial jakiego znam, efekt? Nie jestem do końca przekonana, ale to może być strzał w dziesiątkę. Na pewno nie podoba mi się mdła, spowolniona, przygaszona poświąteczną atmosferą formuła użyta w preparowaniu wokali, która psuje charakter utworów z wszystkich nowszych epek.







niedziela, grudnia 08, 2013

reminiscences: Andy Stott - We Stay Together [2011]

Czas okołotribalowych obrządków uważam za rozpoczęty! Sroga zima sprzyja rytualnej konsumpcji Amanita Muscaria. Tej zimy my, Syberyjczycy, będziemy pili mocz z zawartością grzyba. Wielki trans rozpocznie się od dzikiego tańca. Szaman plemienia buhapara uskutecznia pijany taniec, na jego piersiach brzdękają amulety, którymi jest poobwieszany. Duszny, lepki trans rozpoczyna się. Szaman wie, że trafi do krainy, w której będzie chciał się zrzec odpowiedzialności za własny marny żywot, tym niemniej będzie miał okazję porozmawiać z duszami zmarłych. Czekając na plateau, szaman wytężył uwagę, w zasięgu oczu pojawił się tunel, na końcu którego stały leśne skrzaty. Małe leśne istoty nawoływały "Wypłyń na głębię, pozbądź się ego", ale głosy zmarłych szumiących w głowie starego szamana krzyczały "Zabij się, to poznasz prawdę". Szaman spojrzał na stopy, nie było pod nimi żadnej przestrzeni. Skąd mam skakać? - zagrzmiał. Jednakże nie otrzymał odpowiedzi...

wtorek, listopada 26, 2013

reminiscences: Jetone - Autumnmonia [2000, Pitchcadet]

2000 / CD, Album / Pitchcadet / cadet09
idm, dub, ambient
nostalgic, ae, digital



Piękne powycinane, potężne struny z nitek kodu matriksa, których to dźwięk był falujący i rozciągliwy w czasie. Pierwsze skojarzenie z intro "Sandstrings" jakie zainfekowało mój umysł, być może skojarzenie nieco niepoprawne to świetne intro Dehnerta do płyty Fachwerk 25, tutaj rodzi ono psychodelicznego idm-owego pomazańca Ae. Intro uroczo wzlatuje, po czym jego lot się obniża i zatapia się w chłodnych podmuchach jesiennego wiatru. Ae, ale w smutnym klimacie. "FukFunk" to genialna, funkująca bomba eksplodująca na dziesiątki elementów, które zakleszczywszy się w rdzeniu kręgowym przewodzą elektryczne impulsy wprost do syczącego mózgu. Odgłosy wybuchów, spadających odłamków niepokoją obszary kory. Tandetny, wysoki motywik a'la Ae słyszę jako humorystyczny akcent, swoiste przełamanie ponurego charakteru. Klawesynopodobne midi uderza w tony banału. Pięknej melodyjce "Flowers No. 4", niezmiennie utwór kojarzy mi się z zabawami z jesiennymi liśćmi, które po wyrzucie porywa chłodny wietrzyk. Wszystko na tym albumie jest takie "wietrzne", ulotne i delikatne. Czuć, że Tim Hecker przelewał tu swoją szlachetna niebieską krew. "Marilyn Chamers" po mocno nijakim wstępniaku broni się nieco warstwą rytmiczną i zgrabną, nietuzinkową partią klawiszy. Metaliczny bit w Jetonowej kuźni ulega licznym przekształceniom. W tym miejscu zaczynam strasznie ziewać, gdyż melodia leistego motywiku robi się do cna irytująca, a potem psuje ją do reszty dodatkowy delay. "Hear Death" wchodzi mocno kontrastując z nużącym "Marilyn Chamers", nawiązując do "Incunabuli", której to czaru warto zaznać, nawet w zmienionej postaci. Kolejny wielbiony przeze mnie utwór to "Fresh". Fajny, energetyczny jazgot zesamplowanych wokali, zcyborgizowanych patternów inkrustowany sympatyczną, kosmicznie przyjemną melodyjką, po której następuje wejście cięższego niż to miało miejsce na "FukFunk" klawesynopodobnego zlepka na trzy oktawy. Utwór ma delikatnie funkujący vibe. Firli, mirli, słyszę trzepot skrzydełek czarnych jelonków, które niosą zdefragmentowany sampling wokalu. Końcówka utworu brzmi co najmniej jak tradycyjna robota Spacetime Continuum. "Sputtertones" to śpiew PRL-owskiego telefonu i nic ponadto. Zdecydowanie żywsze wrażenia budzi u mnie kolejny, "Diamonds No. 3", który to tym razem przypomina wypalonego, drillującego Apheksa z druqks. Nachalne werble dezorganizują percepcję, tak że zaczynam przed oczyma widzieć abstrakcyjne struktury, niczym zabawka z linek chłopca w filmie Cronenberga "Spider". "Huntington" to bardzo przyjemne przełamanie charakteru albumu i złamanie autechrowskiej formuły. To delikatny dub, w sam raz na zimę, bo delikatnie opatulający gdy niebo jest krystalicznie czyste i mroźne. Użyte tu perkusjonalia zostały przytłumione, a właściwą robotę robi strunowy motyw. Kolejny w bitach ubity nosi znamiona hip-hopu. "ShearRefract" bo o nim tu mowa bębni jak bicie łomoczącego serca zapiaszczonej ulicy, a gdzieś w tle pobrzmiewa brzdęk butelek. "Meltdown Skyline" to ambientowy motyw stanowiący zapowiadającą wszem i wobec koniec kontynuację "Huntington". Nostalgia androidów. A "Ultramarin" jest przecież jeszcze lepsze.





niedziela, listopada 24, 2013

chill: Jetone - Huntington



Ciało i ducha stabilizuje Jetone z płytki Autumnmonia, fizykomaterialny zbitek brzmień jesieni zmuszających do refleksji, zalanych atmosferyczną głębią. To przypomina trochę dub od Purl, aczkolwiek jest znacznie bardziej kameralne. Doglądane przez Tima Heckera zroszone pajęcze sieci pobrzdękują uwznioślając niedzielny chill-out.

czwartek, marca 08, 2012

\=Claro Intelecto - Reform Club LP [2012, album, delsin]


CD Album, 2 x LP / 16 april / Delsin / 92 dsr
dub techno, ambient

source

udało mi się wyrwać na soundcloudzie małe preview nadchodzącego albumu techdubowego artysty Claro Intelecto. Claro nie tylko przekonuje, że swobodnie porusza się w ramach wspomnianego gatunku serwując najniższe w tym roku wśród wydawnictw dub techno częstotliwości, sięga również po ambient i to z nielichym skutkiem, posłuchajcie sami:
(soundcloud's preview)

deform hub
[update: 28 march, 2016]

środa, marca 07, 2012

Rajaleidja - Rajaleidja



CDr / january 2012 / Väli (ES) / väli02
dub techno, ambient

1. Vine
2. Minek
3. Nimetu
4. Salus
5. Öös
6. Uni
7. Orgaanilises
8. Heli
9. Oled
10. Ootama

Odzywam się z krainy gdzie techduby suszone są jak balerony, podwędzane i pysznie w pasibrzuchy wkładane. Uderzmy od razu po przykładach, zawartość tej płyty to głównie klasyczny, porządnie zmajstrowany techdub, pozornie niczym niewyróżniający się pośród tłumów podobnych. Ale! Takie chociażby 'Nimetu', och, na myśl przychodzi boski Kit Clayton z pięknie wysuszonym biciwem tworu Lateral Forces, dalej? Hipnotyczny Oos z poszarpanymi layerami ambientu; leniwy, klaszczący Uni, czy zwalisty Orgaanilises. Na szczególną uwagę zasługuje boski kawałek Heli, niesamowity, aż słów brak, składa się nań basowe runo leśne, a w koronach drzew ptaków śpiew, kapitalna sprawa. Ostatnie dwa wałki to jakiejś kwaśnej substancji kryształki.

preview: