Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2015. Pokaż wszystkie posty

sobota, marca 12, 2016

Gravitation makes protostars, ku 'ike builds trance. PAN once again.

Error Smith & Mark Fell - Protogravity
26 may 2015 / 12", ep / PAN [DE], PAN64
house, techno, experimental, minimal
innovative, sinusoidal, delicious


[10.0] diamond
The sound is crystal, gentle, it leaves the listener in a state of subtle elevation.


A1. Protogravity
B1. Cuica Digitales
B2. Atomic #80


W dobie zalewającego dyskotekowego prostactwa i chłamu, ostała się maleńka oaza dla muzycznych snobów kochających elektroniczny eksperyment, słuchaczy z zapędami audiofilskimi, mowa tu o labelu PAN. Jak wiadomo jednak, wiszących w powietrzu tworów, które nie były reakcją na żaden trend było w muzyce bardzo niewiele. Sam z siebie, bez inspiracji, w ogóle niesłuchawszy muzyki zaczął podobno Aphex Twin... ale kto by mu wierzył, znany jest z wielu konfabulacji. Był jeszcze jeden, ten z kolei z pewnością nie wzorował się niczym, nie miał nawet radia, po bardzo nieudanym albumie słuch o nim zaginął, a wcześniej - raczej był znany z tego, że był znany i kontrowersyjny.
Wystarczy tych wyliczeń, bowiem wspominam o muzyce z lat 80-tych, 90-tych, a - oczywiście pozornie - wydaje się, że muzyka Error Smitha i Marka Fella nie ma z tamtymi czasami nic wspólnego. 
Robiąc mały przegląd dowiedziałam się, że Error Smith należał razem z niejakim Fiedlem do projektu MMM i skończył karierę 11 lat temu - wcale nie znałam, łudziłam się, że to stary projekt z bodajże 1979, awangardowy z żółtą ciężarówką na białym tle.  W tym miejscu przepraszam za brak zwięzłości, ale prawdziwe snoby wiedzą o czym mówię, album był legendarny, lecz bardzo trudny w odbiorze. Do rzeczy!
Co to ma wspólnego z kolabo MF i ES? Dosłownie nic! To tylko luźne wycieczki i abstrakcje myślowe.
Właściwie wycieczki i abstrakcje to terminy pasujące do tego co próbuję tutaj ująć w słowa, bowiem na Protogravity mamy do czynienia z tym do czego ostatnio nawiązywał i przyzwyczaił nas Fell, mianowicie odświeżania starych ścieżek house'u (to nowa jakość) i minimalu (już w stylu SND) wpychając w nie abstrakcyjne tchnienie. Fell odsuwa się trochę na bok w kolabos, o ile jego sznyt słychać wyraźnie, bardziej odnajduje się jako wynalazca brzmień dla innych artystów i doskonały kompan produkcji, jego wiedza o aranżu i kompozycji została ponownie doskonale wykorzystana.
Na protogravity mamy do czynienia - jakby się na siłę uprzeć - z hybrydą techno i house. I niedziwo - po ostatnich szarżach z DJ Sprinklesem - bardzo funkcjonalną. 
'Protograwitacja' to użyteczny neologizm powstały na bazie terminu 'protogwiazda', która to jest bezpośrednim produktem kolapsu grawitacyjnego. Protograwitacja byłaby wówczas siłą napędową tworzenia względnie trwałej materii gwiazd.
Idąc za tym rozumowaniem, na epce, w utworze otwierającym mamy do czynienia z efektem procesu grawitacyjnego, czyli stałymi sinusoidami padów, kreującymi niesamowitą atmosferę i powtarzalnymi elementami, które zostają zwiewnie modulowane, osadzone na miękkich, plastycznych bitach. Brzmienie jest krystaliczne, łagodne, pozostawia słuchacza w stanie subtelnego uniesienia. House'owy charakter utrzymują falsety damsko-męskich wokali, które na potrzeby mechanicznej całości są całkowicie zdehumanizowane.
Drugi utwór to nowatorskie techno, wywodzące się z klasycznego detroitu, mocno jednak zmorfowane. Za główny smaczek tejże kompozycji można uznać ku 'ike, czyli bęben o bardzo szerokiej skali pitchowania, wprawiający w niesamowity, szybki trans.
Atomic #80 to odnaleziony (prawdziwy zostaje zagubiony) Monolake, taki, jakiego chcielibyśmy usłyszeć.
Dawno nie słyszałam czegoś równie pomysłowego i solidnego, dlatego epkę tę obsypuję diamentami. Enjoy!


discogs
download .flac





piątek, marca 11, 2016

Extremely patient craftsman and brilliant artist - Joris Voorn. Fabric 83.

Joris Voorn - Fabric 83
21 august 2015 / cd, mixed / Fabric (London) [UK], fabric165
techno, dub techno, house, tech-house, deep house, ambient, downtempo
eclectic, colorful, gentle


[8.5] chrysoberyl
No artificial emphasis but catching lightness, freedom and rich color.
The combination of culture and precision.


Plastikman, Fennesz, Cobblestone Jazz, John Tejada, Wolfgang Voigt and many more...
discogs


Ekstremalnie cierpliwy rzemieślnik i znakomity artysta proponuje długą opowieść o wielce kompleksowej i pomysłowej budowie. Twór całościowo zbliża się do doskonałości, a co za tym idzie, niesłychanie ciężko wyłapać w nim najmocniejsze punkty. 
Skroplone poranną rosą sieci snują się przez najważniejsze rejony elektroniki, zwiewnie poruszając się między gatunkami, nawet w obrębie pojedynczych utworów. Zostaniemy uraczeni ambientem, dubem, różnymi odmianami house'u, techno, acidem i wieloma innymi. 
Fabric 83 zachwyca pełnymi smaku, wyrafinowania łączeniami tworzącymi nową jakość miksu i gromką inspirację, czy nawet wyznacznik dla nowych pokoleń dj-ów. Snującym się fantazmatom brak jest jednak dynamiki, co wcale nie świadczy o suchości, brak tu sztucznej emfazy i przejaskrawienia, nadrabiają: lekkość, swoboda i bogata barwa. Krawędzie miksu są obłe, nieostre, wręcz organiczne. Wielość niuansów - nawet po wielu odsłuchach - pozostaje niezliczona i zachęca do wciskania klawisza repeat.
Mimo wspomnianego braku uderzenia przez cały odsłuch nie schodziły mi rumieńce, a ochom i achom nie było końca. Ten miks nie ma sobie równych pod względem ilości przewertowanego materiału, w tym miejscu przypomina mi się, nieco już starawy, miks Yaca, właściwie miks-produkcja, zbudowany z sampli wyrwanych z produkcji 250 artystów.
Połączenie kultury i dokładności z kilkoma popisami.


download .flac




środa, marca 09, 2016

Writing total bullshit, listening to total brilliAnts: Take a ride with Codes (PAN).

LABEL: CODES
PAN


Ling - Attachment
2016 / 12", ep / Codes [DE]/PAN, CDS003
experimental, abstract, grime
fucked-up, swirly, post-AE tracer


[8.5] chrysoberyl
'rotating shells from the sonic hell.  fucked-up brainnovatives'


1. Thuril Whir
2. Blue
3. Jezmonite
4. Canthem


W labelu Visionista, epkę wydała niebyle pizda, u boku mecenasa Kouligasa, jej nie trza kutasa.
Wylała boskie, szklane oceany, aczkolwiek niestety będziem słyszeć tylko i aż ciche peany.

Wróble jak woda w kiblu gromko ćwierkają, przez wrony wyłupione oczy mają.
Pralka z bębnem na zaróżowionego mózgu 1,225 kilo, którego ostro poryło.

Panie, Autechre było pionierem, a grime ten, sonicznym lśni bajerem.
Monolake, Quake, którego wirnik wryto w urwany silnik giery.

A teraz soniczna oblewa mnie sperma, na modłę lux aeterna.
Oj, dostanie mi się za ten 'wierszyk', nie po raz pierwszy.

Chmara mar, skwar, ludzi-muchomorów czar.
Jakiś gad, elokwentną recenzję mi skradł.

Po odsłuchu Halopopierdolu weź,
zapomnisz bełkot ów,
jebniesz w łóżko,
no i cześć.

Poemat ten dedykuję wszystkim Paniom z okazji Dnia Kobiet. Okresu obfitości, mocnych kości do fizycznej miłości, drogie Panie.



download
official site

/

Acre / Filter Dread - Interference [12", ep / 2015 / CDS:001] / info
!!! sample from the clockwork orange !!!

Kamixlo - Demonico EP [12", ep / 2015 / CDS002] / info




past:
/ Visionist, discography of anti-utopia.

wtorek, lutego 16, 2016

Blood-brown sunset on the horizon obscured by dark mountains.

DJ Richard - Grind
2015 / cd album / DIAL [DE]; dialCD33
deep house, ambient, drone
spooky, gentle, experimental

[9.3] carborundum


1 No Balance
2 Nighthawk
3 Waiting for the Green Flash
4 Savage Coast
5 Screes of Gray Craig
6 Bane
7 I-Mir
8 Ejected
9 Vampire Dub


DJ Richard debiutuje w mundurze stworzonym z eksperymentalnych części  plastycznego materiału, charakteryzującym się postapokaliptycznym stylem. Różnorodny album wypełniony zostaje muzyką z pogranicza ambient, drone przeplatany nowoczesnym, eksperymentalnym i przede wszystkim niezwykle kunsztownym house'm opracowanym na klasycznych, kapitalnie brzmiących beatmaszynach.
Krajobraz dewastacji w wielu odcieniach posępnej szarości. Ciszę mąci syczący odgłos wiatru i przelatujących drone'ów. Srebrne poroże zostawione przez dziwne zwierzę na pustkowiu, o błyszczącej seledynem łusce, wzięte do domu przez jakiegoś rachitycznego włóczykija i pomalowane na srebrno posypane opiłkami metalu. Strzeliste góry przesłaniają horyzont, a grupy zakurzonych skał gromadzą się w oddali niczym sępy czyhające na zzieleniałą padlinę. Niebo koloru krwistego brązu płonie ponad stepem. To kraina Desert Door. Nieopodal miasto dla bogatych turystów, z klubów sączy się wyrafinowana muzyka, gdzieś tam tańczy kobieta w muślinowym szalu okalającym ją niczym egzotyczna roślina w porze kwitnienia. Życie toczy się głównie w stęchłych barach, po ulicach turlają się butelki po tanich napojach wyskokowych, chodzą zgorzkniali tubylcy i niepospolite kurwy. Ucieczkę z tego piekła stanowi odświerzający sen w drogim hotelu z widokiem na perliste morze.





sobota, stycznia 16, 2016

Updates on my site.

To book me or read something about me, as a person and a lap-j, 
please open my site.
Thank you!
But my previous mixes sick a dick.


piątek, stycznia 15, 2016

I won't be original, the best track of 2015...



Tym razem oryginalność przypada kawałkowi, nie mnie, zarówno w doborze jak i w lakonicznym opisie. Nie było trudno wybrać kawałek roku, selekcjonowałam raptem spośród 100 wydawnictw, długo byłam nieobecna ciałem i duchem.

Modell postarał się! O tyle, o ile jego nowy długograj nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, o tyle epka całościowo miażdży. On zawsze miał wyjątkowe szczęście do krótkich wydawnictw. Raczej niepodobne do dotychczasowych dokonań, bo na wskroś przypakowane (nieprzypadkowe jednakże!), opasłe, pędzące, a zarazem ociężałe, miękkie, oblane olejem koloru królewskiego błękitu bity, mocno techniczne jak na DC wzbogacone zostały o mocno przyprawiony efektami wokal Hiszpana. To niesamowicie genialne posunięcie. Twór pozbawiony metaliczności, płaskości znanej z wcześniejszych dokonań, mam tu na myśli rok 2014 i wstecz, a w zamian organiczny, subtelny w swoim majestacie. Doskonały w swej prostocie, mogę go słuchać w nieskończoność.

Przypominam, że epka jest na wyciągnięcie ręki na tym blogu, w formacie .flac. Poszukajcie ;)

review of the ep
download (.flac)


More info: discogs




czwartek, grudnia 24, 2015

Czytelnik - masochista. Reader - masochist. Przypadkowe rymy. - Random rhymes.

Nie masz powodu by we mnie uwierzyć, 
bo już pogrążam się w nawykach z przeszłości,
ale dojrzałam, spoważniałam,
chowam się za twarzą bez wyrazu,
uda w miejscach kieszeni poprzepalane szklanymi cygarniczkami panicznie chowanymi w 
ciągłej paranoi,

całe garście leków rozbijanych z otoczek po to, by mocniej zadziałały, antydepresanty,
antypsychotyki, stabilizatory, zapijane kawą, doprawiane papierosem, 
zawsze bez śniadania.

Codziennie analiza, jak przed lekarskim obchodem – jak ja się dzisiaj czuję?
Tutaj, ocena, chwila zawahania, 
już sama nie wiem.

Z powrotem w domu, po 9 miesiącach hospitalizacji.
Byłam sama sobie królikiem doświadczalnym, nie obchodziły mnie setki efektów 
ubocznych, nawet tych śmiertelnych. 
Doładuj antydepresantu, doktorze! Może zamienimy to na to.
I tak się pierdoliło.
Siostro, mam myśli samobójcze, siostro, poproszę clonazepam!
Doktorze, powiem szczerze, lubię sobie przyćpać lorazepam.

Wypis ze szpitala.
Parę zdań zwykłych bredni wypisanych przez specjalistę, podsumowując wielką batalię z 
nieopisywalnym - schizofrenia z zaburzeniami nastroju, jak Benga normalnie.

Jakby tego było mało dodatkowy stygmat,
obok oficjalnej diagnozy pojawia się „Uzależnienie od THC, substancji halucynogennych i stymulujących”
To żeś dojebał, doktorze, to częściowa przynajmniej pomyłka, ja i stymulanty?!
To prawda, że lubiłam błotnisty meth, okazjonalnie amfę.
Poczucie wszechmocy na kwasie i amph,
poczucie miłości na ekstazie,
boskie ornamenty po DMT... i inne bzdury.
Królowa Salvia Divinorum.
Pustka posypana brokatem.
Halucynacyjne spotkanie ze zmarłym ojcem, już wiem, że po śmierci jest lepiej.
Teraz już na zawsze z nie dość, że żółtym to tak zawstydzającym papierem... 
mam długą listę i duży staż, acz poczerwieniała podczas pierwszego odczytu ma twarz!

Rodzina od strony zmarłego ojca w całej obfitości hipokryzji wyparła się.
Pochodzenie i żyły mam szlacheckie.

Pewien przyjaciel powiedział mi – odetnij się od psychiatrycznej nomenklatury, potraktuj to jako porywy duszy... ciągle nie umiem.


czwartek, grudnia 17, 2015

review & download: Mike Parker - Transgression & Punishment EP [2015, Balans Records, NL]

Mike Parker - Transgression & Punishment EP
9 october 2015 / 12" / Balans Records [NL] - BALANS018
techno
hypnotic, repetetive, eccentric, clinical, massive

A1. Transgression & Punishment
A2. Smoke From Burning Fields
B1. The Freezing Process
B2. The Midnight Zone

[9.0] corundum

Mike Parker po ogromnie udanych Lustrations wydaje kolejne regularne wydawnictwo rozwijając przed nami korundowy, ochłodły wachlarz swej wizji hipnotycznego techno dalekiego od rzeczywistości, wyrugowanego ze świata.

Oprysk toksycznej substancji skaził nie tyle co brzmienie - choć również i ono - co charakter i styl kompozycji. Dlaczego EP nosi nazwę "Transgression & Punishment"? Brzmi moje pytanie odbite głośnym, pustym echem potężnych, metalowych drzwi przesuwnych tajnego laboratorium, w którym przemierzam przez archiwa Parkerowych dokumentów, "Access Denied" - odpowiada komputer. W tym miejscu, w poczuciu wyobcowania i zaintrygowania sięgam po istny archaik, kartkowy notatnik i ołówek, by spisać swoje idee oraz po bakelitowy telefon by zadzwonić do przyjaciela. 

Mamy do czynienia z - dla niewprawnego ucha jednostajną - ekspresją, żadną jednak słyszalną transgresją, ewentualnie jedynie pozarozumową. Niejedna gapa zaszufladkuje tę dwunastkę jako dj tool, co będzie zwyczajną obrazą dla profesjonalnego i ważnego dla historii techno materiału. Tytuły w prosty sposób sugerują nam autorskie wizje jakie towarzyszyły komponowaniu 4/4.
Niewątpliwie najbardziej enigmatyczny jest wstępniak - "Transgression & Punishment". Ponad tradycyjnym bitem snuje się kilka wielce udanych motywów, m.in. rozkosznie oblewające, zielonkawo-żółtawe, acidowe salwy. Na drugim planie zastajemy wyjącego cyberpunkowego kojota w ustępie krwistego kanionu Północnej Ameryki. Tło tworzy halowy reverb, ponadto z mikstury tej uchodzą bąbelki.
'Smoke from Burning Fields' to kolejny element dobrze zgranej, paraliżującej całości, utwory są bliźniaczo podobne do siebie, opary gotowane ze smoły, jak gdyby rwąca rzeka Amazonka i jej wciągające bagna w parnym, intensywnym, przedburzowym klimacie w akompaniamencie zawodzenia głodnej jaszczurki.
We ' Freezing Process" na naszych uszach rozrywa lodowe kry, rozdzielając arktyczną faunę.
Postatomową otoczkę Czernobylu eksploatuje ostatni, wieńczący utwór, mianowicie "Midnight Zone", pustka, cień i promieniowanie.

Polecam fanom esencjonalnego, bezprecedensowego techno. Beznamiętny człowiek-produkt i bożek techno - Mike Parker nie popełnia błędów. Ten EP to mgnienie, w którym krzepnie czas i rozpływa się wszechobecne bycie.

genosuicyd to download [320kbit]




sobota, listopada 21, 2015

download: Various Artist - Ostgut Ton | Zehn [2015, lp]

Various Artist - Ostgut Ton | Zehn
2015, lp, 3xcd / ostgut ton #:OSTGUTCD 034
techno, electro, dub techno, house

[9.0] corundum

Składanka bardzo szanowanego niemieckiego labelu techno. Bangery od m.in. Substance'a, Steffi, Marcela Dettmanna, Bena Klocka, Barkera and Baumeckera, Efdemina, Martyna, Lena Fakiego.

download


piątek, listopada 20, 2015

FACT mix 524 - Matrixxman [techno]

The San Fran producer continues to rattle cages.
Matrixxman made his name as one half of 5kinandbone5, a West Coast duo whose music ranged from 2-step and R&B hybrids to rattling rap beats (most notably on the backing to Le1f’s ‘Wut’.) Despite the success the group found in a short space of time, they dissolved in 2013 and Matrixxman has been rattling out records since – appearing on labels like Dekmantel, Spectral Sound, Unknown to the Unknown and Delft, though this summer he settled on Ghostly International to release hisdebut album Homesick. 
Although Homesick is a techno record at its heart (albeit one that draws heavily from industrial and electro), it also marks Matrixxman’s attempt to push against the genre’s boundaries – or explore its possibilities, depending on your perspective. “The whole reason I’m doing an artistic pursuit is so I can do what the fuck I want to do,” he told FACT earlier this year. “I’m hellbent on eschewing expectation where possible. My whole approach is distinctly subversive at its core. Too many people get comfortable in their safe zones. And while I’m getting comfortable settling into the confines of techno, I’m still trying to fuck it up as much as possible.”
His FACT mix nods to the techno gods at times (Plastikman, Hood) but generally keeps things weird and obscure, cribbing gems from Johannes Hell, Ground Loop, Adbdulla Rashim and more. Homesick is out now through Ghostly International.



sobota, listopada 07, 2015

DeepChord & Pulshar - Undercover [2015, 12"]

DeepChord & Pulshar - Undercover
15 june 2015 / Avant Roots [SP] #: AR046
ambient, dub techno

[9.3/10] carborundum


Dwie znakomitości dub techno rozegrały doskonały mecz.

Atmosferyczne brzmienie Undercover przywołuje mi na myśl stare wypociny Shinichi Atobe. Version I zbudowane jest w oparciu o żelazne zasady dub techno, opatulone, słodkie brzmienie subtelnych, snujących się zanurzonych w szumie akordów, wtórujących im gitarowych dźwięków, które utrzymywane są w ryzach przez dynamiczny, karabinowy, schodzący, analogowy basu. Artyści opływają najgorętsze, turkusowo-różowe laguny, na wodach których rozlany zostaje wokal nijak nieprzypominający poprzednich wydawnictw znanego nam Pulshara. Moc decyzyjną w przypadku tej epki z pewnością miał DeepChord, to dzieło mocno przypomina stworzone przezeń Hashbar Loops, Sommer czy Lanterns, aczkolwiek wydaje się jeszcze przyjaźniejsze dla ucha, co być może jest zasługą Hiszpanów. Version II to przyjemnie bujający, chłodniejszy i bardziej metaliczny brat strony A. Niezwykła przestrzeń, miarowe oddechy kompozycji, skąpane w futuryzmie, rezonujące jakby były zgrane w hali stoczniowej.

Piękna rzecz, z którą obcowanie będziemy często powtarzać.



piątek, listopada 06, 2015

Mgła duszy.

Odczuwam senność,
losu i żywota pozorną niezmienność.
Apatię spowitą sprzecznością,
do ludzi antypatię,
wszystko to co niekoniecznie przepadnie,
nawet w dojrzałości.

Niechęć, szarość,
mam nieodparte wrażenie,
że zostanie mi tak na starość.
To afektu opadanie,
niczym kiście jesiennych liści.

Blade lice,
zaniki koncentracji,
umysłu banicja,
pozostałości po wartkiej z diabłem koalicji.

Do filigranowego we wspomnieniu dymu pęd,
żaden z tego splendor,
raczej chronicznych palaczy spend.
I fantazje późne,
poniewczasie bezkresne,
opadają w bezsens.

Zdaję sobie sprawę, że progres jakiś jest,
choć jeszcze nie czuję się the best.
Acz nie wepchnę się pod zębatki Husqvarny,
bo wiem, że mój żywot wcale nie taki marny.

Przepraszam mą myśl nie do końca składną,
przyznam szczerze, że poetka ze mnie żadna.



LABEL: Knowone - discography. [dub techno legends]

2010-2015 / dub techno / Knowone [DE]



Dla tego posta niewątpliwie arch in hub powinien wrócić do nazwy z członem "dubby", dla kosarza elektroniki, legendarnej oficyny dub techno właśnie - Knowone. 
Tak właściwie dam Wam dostęp do pełnej dyskografii artystów labelu.
Pierwsze wrażenie podczas obcowania KO jakie mi się nasunęło w mej płatającej figle wyobraźni zarysowało sylwetki waleni na brzegu morza Norweskiego, które otrzymują nową szansę na życie, a Norweskiego ze względu na bliskie sąsiedztwo Holandii i Niemiec, któremu odpowiada brzmienie wydawnictw, oczywiście w znacznym stopniu przeważając na stronę Niemiec. To co wydaje się zupełnie nielogiczne czasem doskonale opisuje muzykę. W tym przypadku chodzi mi o wspomnianą analogię, broń boże o nagłaśnianie kolejnych kampanii dot. zwierząt, podczas gdy sam  świat za oknem potrafi być wielokrotnie bardziej brutalny. 
Surowa aczkolwiek sprowadzająca klimat efemeryczności, maszyna miarowych bitów i falujących padów znosi walenie z powrotem na wodę. Niezbyt skomplikowana i mało eklektyczna w swej budowie, prosta i trwała jak na kraj pochodzenia przystało.
BMW wśród dubu, które przywodzi na myśl przejażdżki rowerowe Persefony w pięknej, delikatnie falującej, półprzezroczystej białej sukience wzdłuż mokrej plaży, nie pozostawiając w jej piaskach wklęsłych linii, to jest, bardziej konkretnie, żadnego śladu, dlatego, że składak szybuje w powietrzu. Pf! Absurd goni absurd! Karmazynowe niebo pokrywa się złowieszczymi chmurami o metalicznej barwie, a zachodzące Słońce mdłej barwy powoli osuwa się za horyzont.
Jak króliki z kapelusza i ku uciesze fanów, kolejne epki wypluwane są co rusz jako co może cieszy już mniej: jako dosyć jednorodne pod względem stylistyki krążki skąpane w szaro-niebieskiej chłodnej, przestrzennej atmosferze. I tak: znakomita część wieczerzy to mocno wzorowane na projektach Basic Chanel, Chain Reaction i Maurizio rozbujane basy, fluktuacje szumów stanowiące tło i co najważniejsze: sztandarowy element prawie każdej kompozycji zawartej na epkach tj. mroźne, roztańczone berlin resonators. Bardzo starodawna i mocno zdezelowana już mikstura, z mimo wszystko niesłabnącą liczbą fanów. Takie przeżycia zapewnią nam epki Knowone 001-005. 
Na 002 - B delikatne stłumione syntezatory i wyjątkowo przyjemny beat. Na wyróżnienie zasługuje również 004 strona B.
Zabawa zaczyna się na 006, kosmetyczna zmiana stylu, resonatory zamienione na rozwichrzone pady, dołączone wokale, większy ścisk, efektowne klawisze przypominające stare d'n'b-y 4hero
Na szczególną uwagę zasługuje również  007, a są zawarte w nim rozwrzeszczane, rozciągnięte jak tofi resonatory jakby wprost od Vainqueura, drugi kawałek to jakby powtórka z Elevations. Strona A 008 przypomina nieco wybrudzonego w wyżej wspomnianym toffi Efdemina.
Jak za szybą brzmią tony pięknego 011.  Na 014 pojawia się  świetna, sążnista letnia energia. Ep 016 i LP001 prezentują sobą wietrzną, mglistą otoczkę, długograj zawiera w sobie świeżą formułę pędzącego breakbeat ambient techno tworzącą nostalgiczny klimat.


Download:

12":
KNOWONE001 
KNOWONE002
KNOWONE003

KNOWONE004 
KNOWONE005
KNOWONE006
KNOWONE007
KNOWONE008
KNOWONE009
KNOWONE010
KNOWONE011
KNOWONE012
KNOWONE013
KNOWONE014
KNOWONE015
KNOWONE016

LP:
LP001
LP002











niedziela, października 25, 2015

Powracające ciągoty.

Astrale pomarłych ziół krążą niedbale w wyobraźni,
nie podoba mi się to wcale.
Marysieńki niegdysiejszy blues,
ten, którzy brzemię uzależnienia mi zniósł.

Blask kwasu, różnych narkotycznych wygibasów,
twarzy niczym tęcza rozmarzona, a kasa szybko roztrwoniona.

Czy ja jeszcze mimo psychoz wyruszę w te strony?
Niewykluczone bom tłumok i trep przez hedonizm za nos wodzony.

Negatyw niewywołany.

Taniec brzydoty obleczony złowróżebnym żartem.
Zmienny jest ten świat nadzwyczajny,
kiedy, o lekarze skończy się ten taniec rzeczy niebanalnych?

Wplątałam się w pajęczą sieć,
ze świetlistych girland sypiącą pytaniami "być czy mieć?"
Ten umysł nieświatły wolałby zwyczajnie oglądać matnię.

Z doznaniami zmiennymi biję się sekunda po sekundzie,
nie ma momentu by myśleć o uldze.
Zamierzchłe marzenia o eskapadzie,
jam kołek drewniany w buczynie wybijany, w skórze owadziej.

Na rozmyślaniu, widzeniu i słyszeniu rzeczy nieistniejących cała noc minęła, jak rzeka rwąca.
Tu stoi niestałej materii dzban, któremu chcę zadać kłam.

Muzyka pełna zgiełku, a księgi na wskroś przeklęte, bo w żadnej lekturze nie widzę już sensu.
Wypowiedzi lakoniczne, rezygnacja, myśli paniczne.
Negatyw niewywołany.

piątek, października 23, 2015

Psychotic mania

Tam gdzie nie ma, a postrzeżone, w roziskrzone zmysły obleczone,
odraza w miejsce, choć równie często na opak, w miejsce miłości,
mój mózg jak cegła rozgrzany do czerwoności.

Znów byłam ja tam, w rozszczepienia sklepieniach niebieskich,
z rewolweru słowa wypluwałam, poniewczasie bezkresne.
Opętana chaosem myśli, pączkująca euforia, nić fantazji w przestworzach dryfowania.

Nazajutrz, dzierżę telefon roztrzęsionymi rękoma, do psychiatry dzwonię, bo o Boże, tonę...
- Astronomia w rosołu talerzu, doktorze Masztalerzu
-Trzeba będzie położyć się na oddział.

Na oddziale wybuchy gniewu niczym Etna,
już wiedziałam, że rozum się ze mną żegna.
Zresztą chciałam z nim wziąć rozbrat ale w swoim czasie.

Świat zza lufcików, zza krat,
Pani Malwino, znów leki dobrane wbrew zaleceniom lekarza, a zatem trzeba leczyć psychotyczną manię.

Ekstaza nieudawana, zastrzykami spacyfikowana, po czym w łożu zmumifikowana.
Do dziś zamknięta w jednych z białych sal, niegdyś wbita na pal.

sobota, czerwca 13, 2015

"Stara panna wylewa głupie żale, no promotion for YOU & I" List matrymonialny napisany przez The Lone Ranger - zamulan. Zoantrophic paranoia, 7 years old.

Kiedy ja chcę utwór ludzie piszą "go fuck yourself",
kiedy oni dostają coś w Miksie cieszą się,
zwinną, prędką, piekielną hecą,
włosy na jajeczkach czeszą.

Bo mnie nikt nie zrozumie.
Tak czy owak.
Może jedynie spróbować,
choć nie umie.

A ja nie mam żadnych "kolesi", ani kolegów, czy też koleżanek.
Prawdziwych przyjaciół już też nie, niestety lub stety,
Idę na bierzmowanie, me imię to Marsjanna, w głowie najstarszy kawałek,
same bzdety.

Jestem z Marsa, choć niektórzy myślą, że to Venus,
jak bardzo się mylą, Venus Planet to w Konecku przymus,
tam alkoholu gremium,
Ireneus...
a na moim marsie wystąpiły mrówki i skarabeusze...

Stary Indianin spoczął w batoniku, tylko i aż! Ale przecież ja nie muszę!

Stary Indianin, tęczowy szaman, markotny i wyuzdany szaman Egona Bondy'ego i...
dziewczyna szamana,
nigdy niezrozumiana.

A Pan Hieroglyphic Being popuścił w majtki czekoladą, właściwie to marsem,
bowiem nigdy nie pojął, a tym bardziej nie zrozumiał prawdy o polskim Holokauście,
Ja go miksowałam nieraz, a on to co?
Ten Pan jest chyba zerem, co nie? Niech krzyknie pan "ZERO", zobaczymy gdzie on tak zacięcie brnie, o, zero, zeroooo, zeroooo... ! - mówię, krzyczę.

Tak, w tej sekundzie gdy mówię "0"... jestem Operą, Operą...



Steruję umysłem, tylko swoim,
a u mnie...
Miłość to głupie uczucie.
Wolę orgazm węża kundalini.
A miłość mam, ale od zmarłego ojca...
Tachykardia, nadciśnienie,
chuj wielki i dwa bąbelki.
Philip K. Dick, Carl Gustaw Jung.
Takie śnienie. Boom-Boong!
Ja mam to w dupie! No-anal, no erectile disfunction, no chemistry, no psychological barriers, no stupidity, no manipulations, no borders, no silicon fame!




fak ju!
Spaliłam się od papierosa w łóżku...


...


Przed koktajlem Mołotowa.

Pozdrawiam! Greetings!

by BLIND MAN & Zen.ta

Zdjęcia pod tytułem "Malwina marzy i snuje":


sobota, czerwca 06, 2015

EXPOSICIÓ // Reportatge // Metamorfosis. Visions fantàstiques de Starewitch, Švankmajer i els germans Quay



Vídeo reportatge de l'exposició "Metamorfosis" que podeu visitar al CCCB fins el 7 de setembre de 2014. Un recorregut en imatges pels universos de quatre figures essencials del cinema d’animació: el pioner polonès Ladislas Starewitch (1882-1965), el mestre txec Jan Švankmajer (1934) i els bessons Quay (1947), nascuts a Pennsilvània i residents a Londres des de fa tres dècades.
Edició: José Antonio Soria
Twitter: #ExpoMetamorfosis


MONSTER BRAINZ! Roger that!