Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [6.5] iridium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą [6.5] iridium. Pokaż wszystkie posty

piątek, marca 18, 2016

Dying from huge techno-wisdom. Boston 168. Dla starych wyjadaczy.

Boston 168 - all pornography

2014-2016
acid techno

download:
Oblivion EP [2016, Odd Even, ODD/EVEN004] [6.5] iridium

"Bo od techno to można z nudów zdechnąć", jak to się rzekło wśród przeróżnych jabolo-pijców codziennych, którzy powtarzają teksty zapożyczone z jutub, a Maleńczuka, niepodobnie do mnie kojarzą ponad nazwisko i powyższy cytat. Boston 168 prezentowane jest jako muzyka godna niejednego obłędnego tripa lub raczej innej sztywnej niedzieli z rodziną przy grzybowej zupie. Już od pierwszych taktów wydaje się nam, że unosimy się z euforii niczym papierowa bańka, za którą obecnie możemy kupić 2 liche kwasy i gieta czczonej trawy, nie ma już czegoś takiego jak kultura psychodeliczna, są tylko zdziecinniali eksperymentatorzy i znudzeni życiem biznesmeni, którzy nie odróżniają własnej żony od plastikowej lalki, tłukący na tb303...jpd. Nie ma co narzekać na towar, styka. Kolejny ćpun niczym nieróżniący się od alkoholika pijącego pampę - popierłykacz, zalicza właśnie 168 tripa na - w jego mniemaniu -  LSD, jest on tak monotonny, że nasz bohater w duchu przyznaje, że narkotyki te całkiem adekwatnie zwane są pieszczotliwie przez byłych recydywistów i ulicznych ćpunów "kolorkami", a nie żadnymi transcendentalnymi maszynami teleportacyjnymi jak to zwykli nazywać 10 lat od niego młodsi adepci 'sztuki' (sztuki zioła). Na tej wyblakłej palecie rysuje się uciekający od rzeczywistości błazen o twarzy clowna, ni to przewrotnie, ni to naiwnie, wcale niestraszny, tym bardziej nieporywający. By nadać nieco mocy gwiezdnej swojemu czerepowi "podróżuje" on starym maluchem z przeglądem na 2014 (w tym czasie włącza pikaczkę na Boston 168; zaczyna produkować Boston 168 - przyp. redakcja), chołubi się, że przeca Lynch też dostał malucha, ale nie z socjalu, ino w nagrodę, w Łodzi, pamięta jeszcze te czasy kiedy umiał czytać i toteż czytał, że na zlynchowanych ustach namalowała się wielka reakcja 'wow', mina po chwili zrzedła kiedy zorientował się, że w aucie nie ma klimatyzacji. Nagi lunch Panie się zaczyna, nie ma trawki, jest git roman, nie ma kwasa jest NBomb, i jelonki rogacze zamiast gałęzi drzew. No cóż, ***j, to nie jego ulubiona zabawa, do tego pieniądze wyrzucone w błoto, ale jutro sobota, wrzuci jakąś eskę od kumpla, np. emeraldowe mitsubishi i będzie lambada.

"lepiej od palenia drogiego de em te zagrać sobie w oblivion, też audiowizual i efekty!" - New York Times
"zrzedłem na minie..." - Porcys
"bity, haty, clapsy, wszystko ma na miejscu " - muzikanova

środa, lutego 03, 2016

When the war is in the air we're thinking about pluto's residency and playing jericho's siren on the streets.

Fatima Al Qadiri - Brute
4th march 2016 / lp / Hyperdub
experimental dubstep
chamber, violent, philharmonic, massive

[6.5] iridium

Tracklist:
01. Endzone 
02. Blood Moon 
03. Breach 
04. Curfew 
05. Battery 
06. 10-34 
07. Oubliette 
08. Blows 
09. Aftermath 
10. Fragmentation 
11. Power 

Składający się z 11-stu utworow pełnoprawny lp, ktory zostanie wydany w marcu dla Hyperdub. odległy, plutoński gulasz, ktory można określić jako minimal, philharmonic dubstep 'bout war and cosmic unknown, zbudowany na zestawie nowoczesnych sampli. Akustyczna siostra Visionista, wykazująca taką samą jak u niego zdolność funkcjonalizowania szkicow muzycznych. Daleki pobratymiec klasykow gatunku, poruszający problem wspołczesnego społeczeństwa wobec aparatu represji. Stryszek fiharmonii rozrywany jerychońskimi trąbami, wiolonczelami, twardymi harfami i metalicznymi wokalizami, wysypują się zeń nesesery narzędzi pokrytych tytanem. Istne rumowisko. 
Spiętrzone dźwięki miażdżące małżowiny uszne i pozostające w nich względnie długo, wygrywane w ciemnych komnatach, pokrytych kraterami i w symulatorach wojny.

Blows, gunshotta! [download before premiere, 320kbit/s]






piątek, grudnia 18, 2015

review & download: Kode9 - Nothing [LP, 2015, Hyperdub UK]

Kode9 - Nothing
6 november 2015 / CD Album / Hyperdub [UK] - HYPCD003
footwork, experimental
speed, chaotic, sharp, original, microdigital

1. Zero Point Energy
2. Notel
3. Void
4. Holo
5. Third Ear Transmission feat. Spaceape
6. Zero Work
7. Vacuum Packed
8. Wu Wei
9. Casimir Effect
10. Respirator
11. Mirage
12. 9 Drones
13. Nothing Lasts Forever



[6.5] iridium


Steve Goodman, którego nie trzeba nikomu przedstawiać skusił się na buńczuczny wybryk skacząc w otchłań nicości, tunelu wcale niebezdennej pustki, bo roztrzaskującej łeb w randomową drobnicę werbli i clapsów footworku robiąc miejsce dla chaosu.
Kosmiczna małpa zmarła w wieku 44 lat wskutek raka, co, jak mniemam stało się przyczyną opróżnienia przez Steve'a swoich połaci majestatycznego dubstepu, niegdyś pionierskiego, potem w osnowie electro i złożenie hołdu swojemu zmarłemu przyjacielowi
Uwolniony od wszelkich przymusów zdecydował się na odważną rearanżację, rewolucję, postawił przed sobą zadanie ujarzmienia rozgardiaszu i wprowadzenia do footworku świeżości, pozostawiwszy jednakże pełnię swojego dotychczasowego repertuaru, a zwłaszcza ponury sznyt. Słuchając 'Nothing' możemy się przekonać, że jest jeszcze dużo miejsca na żonglerkę różnorakich novum w obrębie gatunku. Łączenie połamanych, szybkich rytmów z 8-16 bitowymi nieco kiczowatymi i prawie zawsze fałszującymi klawiszami z głębokim, sensownym basem.
Dubstep, poza paroma wyjątkami [Visionist - Safe] jest wyeksploatowany do granic możliwości i ludzkiej wyobraźni, dlatego nowa produkcja wymagała podjęcia radykalnych kroków pod postacią wspomnianego już wpasowania się w rynkową stylistykę, tutaj należy się ukłon - udało się.
Numery łatwo zapadają w pamięć przez wzgląd na swą prostotę i funkcjonalność, to znaczy dynamiczny, parkietowy charakter importowany prosto z UK.
'Zero Point Energy' rozpoczynający ucztę kolesi w okularach 3D - kusząco rozpoczyna album eksperymentalnymi szmerami, odgłosami spadających na tetrisową paletkę, spongowanych, cyfrowych kulek, zza rozsuwającej się kurtyny atakuje tyraniczny bas, który będzie towarzyszył nam przez resztę przygody, czas na pokaz!
Świerszczyki i banalne arpeggia, ni to mroczne, ni to dające nadzieję, skontrowane zostają pierdzącymi, lodowatymi dołami, oto 'Notel', czyli nakręcona mechaniczna pomarańcza, która zagrzeje swoje miejsce w dużych salach. Stare patenty spotykają się z futuryzmem w szlagierowym bangerze 'Void', bity oscylują między stepami a pracującymi stopami.
Na starsze brzmienia natrafiamy również w przypadku niezbyt udanego 'Wu Wei', mocno spokrewnionymi z 8-bitowym materiałem zamieszczonym na epkach z ostatnich 4 lat.
'Holo', przywdziewająca różne maski, holograficzna ilustracja eksperymentalnych zabaw, opatrzona mikrosamplami wokalnymi, wszechobecna cyfryzacja nabrała formy audio, bliźniaczo podobny jest 'Casimir Effect'.
Na szczególną uwagę, zaraz obok 'Void' uwagę zasługuje wyobcowany 'Zero Work' przypominający klimatem film George'a Lucasa THX 1138. Setki pracowników w białych kombinezonach haruje w prawie pustych, białych, pomieszczeniach przy zaawansowanych maszynach, podawany im jest entracen, substancja kasująca wszelką refleksyjność, popęd seksualny, tak by mogli zaakceptować nowy, nieprzyjazny świat wykazując niesłychaną koncentrację i precyzję w pracy. Świetne, pulchne cyce mocarnych perkusjonaliów i znakomicie satysfakcjonujące kwilenie przyduszanych ludzi-numerów. Zafałszowaną nutą finalizuje przedstawienie.
Bez wątpienia najbardziej pokręcony jest 'Respirator' koślawe bity kulają sie na blipach, zawodzi karetka, tworząc ostry rozpierdol, ogluszający efekt. To sprint z dwururką w dłoni. Najpiękniejsze, ale i proste akordy spotykamy w 'Mirage', subtelne uderzenia w filigranowo brzmiące trójkąciki otoczone ni stąd ni zowąd rojem bzyczących much, masywny, mechaniczny kick beznamiętnie zabija insekty.

Album to mgnienie, dlatego pozostawia mały niedosyt, mimo to stanowi świetną wycieczkę w krainę futuryzmu. NOWA BROŃ! Po takiej dawce energii Morfeusz z ampułki zadziała ledwie kojąco. Słuchać na dynamicznym sprzęcie.

Pełne strzępów życie zostało zmiecione po wsze czasy, jest nicością, pustą przestrzenią zatrzaskującą się na Twych uszach, pod asfaltem bassline'ów tłoczą się minione życia.


download
































niedziela, października 25, 2015

Senking - Closing Ice [2015, cd, raster-noton]

26 september 2015 / cd album / Raster-Noton (DE) / R-N 166
experimental dubstep
dark, lazy basslines, massive

rate: [6.5] iridium

Autor nie rezygnuje ze stylu wyrobionego niegdyś, wygląda na przekonanego o wyjątkowości swoich struktur muzycznych, opartych o tłuste, głębokie bassline'y i o kontrastujące z nimi oszczędne, blaszane bity. Moje odczucia są podzielone, bardzo hołubiłam sobie LP Capsize Recovery, w podświadomość zepchnęłam czekanie na kolejne wypociny Massela. Mimo wyraźnej kontynuacji wartego docenienia trendu brzmieniowego, najnowszy album udało mi się przegryźć dopiero po trzecim odsłuchu. W końcu przekonałam się, że niektóre utwory są całkiem chwytliwe, a pomysł na kolejny album z falującymi i krążącymi jak helikoptery basami może być poddany dalszej eksploatacji. Natomiast irytację wywołał fakt, że czekało się długo na coś, co być może jest jednym wielkim odrzutem po Capsize. Nic dodać, nic ująć jest to ciekawa i ciągle, przynajmniej w minimalnym stopniu oryginalna pozycja. No kiedy Massel wyegzorcyzmuje ze swojej muzyki masywnego, sapiącego mocarnym basem potwora?

Apocalypse now! [download]




DISCOGS

środa, marca 03, 2010

Sog - Abweichung [2010, vinyl, profan]



22 february 2010
lbl: Profan
#: PROFAN 32
electronic
minimal, experimental
320kbps
iridium [6.5]


A1. Abweichung 1 
A2. Abweichung 2
A3. Abweichung 3
B. Abweichung 4


producer: Wolfgang Voigt

note: "Abweichung (die) n. aberrance, wandering from the correct path, going astray, deviation from what is normal. Wolfgang Voigt could have likely named plenty of tracks "Abweichung" before the release of this EP, which sees the Kompakt boss kickstarting the Profan imprint once again after a nearly 18-month layoff. Freiland Klaviermusik, the last 12-inch to see the light of day on the label, was just as confrontational to audiences accustomed to at least a semblance of dance floor utility from the legendary producer. But Profan has also been a home to the more abstract edges of techno, and the title seems oddly appropriate for these four tracks. Each seem to revel in their inflexibility, winding through their relatively short length—only one track reaches above four minutes—by investing in the power of a brutal kick and varied samples. [...]" - Sam Louis, RA.






buy it here. [£9.99]