wtorek, marca 15, 2016

Download the highlights. TOKEN, Hessle Audio, Dekmantel.

Antigone - Saudade EP
march 2016 / 12", ep / TOKEN, TOKEN59
techno
sizzling pans in coarse trains

[9.0] corundum



/

Ploy - Sala One Five
18 february 2016 / 12", ep / Hessle Audio [UK], HES028
experimental techno, downtempo
chiseling, awkward, trippy

[8.0] topaz



/


Robert Hood - Paradygm Shift vol. 1
25 february 2016 / 12", ep / Dekmantel [NL], DKMNTL031
techno
colossal, uplifting, mechanic

[9.0] corundum



/


niedziela, marca 13, 2016

review & download: Sciahri - Behind The Line, wondering while wandering in the mud.

Sciahri - Behind The Line
22 january 2016 / 12", ep / Black Opal Tapes [UK], BOPW004
techno, experimental
not so experimental, raw, ritual


[8.5] chrysoberyl
Powerful illumination in the desert. It isn't a meditation training from women periodic.


A1. Eremite
A2. Ambiguity
B1. Sublunar
B2. Paranoia


Pochodząca ze stycznia epka labelu Black Opal - Behind the line wykonawstwa Sciahri to muzyka na wskroś acetyczna, z silnymi rytualnymi zapędami. 
Słuchawszy jej przeżywamy niemały odlot, począwszy od delektowania się symbolicznymi, masywnymi sekwencjami technicznymi quasi-gongów zawodzącego buddysty tybetańskiego, na twardym lądowaniu - paranoi po kilkudziestu dniach głodówki połączonej z deprywacją snu kończąc.
Nie mamy tu jednak do czynienia ze słodko-gorzkim eterem kadzideł i medytacją relaksacyjną z Pani Domu, a raczej prawdziwą, potężną iluminacją na pustkowiu. 
Pierwszy z czterech utworów, mianowicie Eremite prezentuje nieco delsinowski sound, majętnie jednak zabrudzony i bardziej zdecydowany. 
Na wskroś surowe brzmienie jest nasycane padami o chłodnej barwie, kwaskowymi, wirującymi motywami, niechlujnymi, błotnistymi clickami, niskiej średnicy dzwonkami, miksującym moździerzem czy tunelowymi zagłębieniami.
Świetne głębokie, schodzące basy okraszone niskimi hatami usłyszymy w utworze Sublunar.
Cierpiąc na syndrom przemęczenia muzyką techniczną, nie odczuwam przy odsłuchu przesycenia, całość jest dobrze wyważona i równa, a utwory dość zróżnicowane.
To pokaz udanego rzemiosła w dziedzinie raw techno, z małą dozą określonej specyfiki.







sobota, marca 12, 2016

Gravitation makes protostars, ku 'ike builds trance. PAN once again.

Error Smith & Mark Fell - Protogravity
26 may 2015 / 12", ep / PAN [DE], PAN64
house, techno, experimental, minimal
innovative, sinusoidal, delicious


[10.0] diamond
The sound is crystal, gentle, it leaves the listener in a state of subtle elevation.


A1. Protogravity
B1. Cuica Digitales
B2. Atomic #80


W dobie zalewającego dyskotekowego prostactwa i chłamu, ostała się maleńka oaza dla muzycznych snobów kochających elektroniczny eksperyment, słuchaczy z zapędami audiofilskimi, mowa tu o labelu PAN. Jak wiadomo jednak, wiszących w powietrzu tworów, które nie były reakcją na żaden trend było w muzyce bardzo niewiele. Sam z siebie, bez inspiracji, w ogóle niesłuchawszy muzyki zaczął podobno Aphex Twin... ale kto by mu wierzył, znany jest z wielu konfabulacji. Był jeszcze jeden, ten z kolei z pewnością nie wzorował się niczym, nie miał nawet radia, po bardzo nieudanym albumie słuch o nim zaginął, a wcześniej - raczej był znany z tego, że był znany i kontrowersyjny.
Wystarczy tych wyliczeń, bowiem wspominam o muzyce z lat 80-tych, 90-tych, a - oczywiście pozornie - wydaje się, że muzyka Error Smitha i Marka Fella nie ma z tamtymi czasami nic wspólnego. 
Robiąc mały przegląd dowiedziałam się, że Error Smith należał razem z niejakim Fiedlem do projektu MMM i skończył karierę 11 lat temu - wcale nie znałam, łudziłam się, że to stary projekt z bodajże 1979, awangardowy z żółtą ciężarówką na białym tle.  W tym miejscu przepraszam za brak zwięzłości, ale prawdziwe snoby wiedzą o czym mówię, album był legendarny, lecz bardzo trudny w odbiorze. Do rzeczy!
Co to ma wspólnego z kolabo MF i ES? Dosłownie nic! To tylko luźne wycieczki i abstrakcje myślowe.
Właściwie wycieczki i abstrakcje to terminy pasujące do tego co próbuję tutaj ująć w słowa, bowiem na Protogravity mamy do czynienia z tym do czego ostatnio nawiązywał i przyzwyczaił nas Fell, mianowicie odświeżania starych ścieżek house'u (to nowa jakość) i minimalu (już w stylu SND) wpychając w nie abstrakcyjne tchnienie. Fell odsuwa się trochę na bok w kolabos, o ile jego sznyt słychać wyraźnie, bardziej odnajduje się jako wynalazca brzmień dla innych artystów i doskonały kompan produkcji, jego wiedza o aranżu i kompozycji została ponownie doskonale wykorzystana.
Na protogravity mamy do czynienia - jakby się na siłę uprzeć - z hybrydą techno i house. I niedziwo - po ostatnich szarżach z DJ Sprinklesem - bardzo funkcjonalną. 
'Protograwitacja' to użyteczny neologizm powstały na bazie terminu 'protogwiazda', która to jest bezpośrednim produktem kolapsu grawitacyjnego. Protograwitacja byłaby wówczas siłą napędową tworzenia względnie trwałej materii gwiazd.
Idąc za tym rozumowaniem, na epce, w utworze otwierającym mamy do czynienia z efektem procesu grawitacyjnego, czyli stałymi sinusoidami padów, kreującymi niesamowitą atmosferę i powtarzalnymi elementami, które zostają zwiewnie modulowane, osadzone na miękkich, plastycznych bitach. Brzmienie jest krystaliczne, łagodne, pozostawia słuchacza w stanie subtelnego uniesienia. House'owy charakter utrzymują falsety damsko-męskich wokali, które na potrzeby mechanicznej całości są całkowicie zdehumanizowane.
Drugi utwór to nowatorskie techno, wywodzące się z klasycznego detroitu, mocno jednak zmorfowane. Za główny smaczek tejże kompozycji można uznać ku 'ike, czyli bęben o bardzo szerokiej skali pitchowania, wprawiający w niesamowity, szybki trans.
Atomic #80 to odnaleziony (prawdziwy zostaje zagubiony) Monolake, taki, jakiego chcielibyśmy usłyszeć.
Dawno nie słyszałam czegoś równie pomysłowego i solidnego, dlatego epkę tę obsypuję diamentami. Enjoy!


discogs
download .flac





piątek, marca 11, 2016

Extremely patient craftsman and brilliant artist - Joris Voorn. Fabric 83.

Joris Voorn - Fabric 83
21 august 2015 / cd, mixed / Fabric (London) [UK], fabric165
techno, dub techno, house, tech-house, deep house, ambient, downtempo
eclectic, colorful, gentle


[8.5] chrysoberyl
No artificial emphasis but catching lightness, freedom and rich color.
The combination of culture and precision.


Plastikman, Fennesz, Cobblestone Jazz, John Tejada, Wolfgang Voigt and many more...
discogs


Ekstremalnie cierpliwy rzemieślnik i znakomity artysta proponuje długą opowieść o wielce kompleksowej i pomysłowej budowie. Twór całościowo zbliża się do doskonałości, a co za tym idzie, niesłychanie ciężko wyłapać w nim najmocniejsze punkty. 
Skroplone poranną rosą sieci snują się przez najważniejsze rejony elektroniki, zwiewnie poruszając się między gatunkami, nawet w obrębie pojedynczych utworów. Zostaniemy uraczeni ambientem, dubem, różnymi odmianami house'u, techno, acidem i wieloma innymi. 
Fabric 83 zachwyca pełnymi smaku, wyrafinowania łączeniami tworzącymi nową jakość miksu i gromką inspirację, czy nawet wyznacznik dla nowych pokoleń dj-ów. Snującym się fantazmatom brak jest jednak dynamiki, co wcale nie świadczy o suchości, brak tu sztucznej emfazy i przejaskrawienia, nadrabiają: lekkość, swoboda i bogata barwa. Krawędzie miksu są obłe, nieostre, wręcz organiczne. Wielość niuansów - nawet po wielu odsłuchach - pozostaje niezliczona i zachęca do wciskania klawisza repeat.
Mimo wspomnianego braku uderzenia przez cały odsłuch nie schodziły mi rumieńce, a ochom i achom nie było końca. Ten miks nie ma sobie równych pod względem ilości przewertowanego materiału, w tym miejscu przypomina mi się, nieco już starawy, miks Yaca, właściwie miks-produkcja, zbudowany z sampli wyrwanych z produkcji 250 artystów.
Połączenie kultury i dokładności z kilkoma popisami.


download .flac




środa, marca 09, 2016

The art of street hooligans. Downloads.

Ma luba, białonoga kobieta o języku węża to uliczna nimfa, która stąpa po tafli jeziora delikatnego złomu, 
zlewa smoliste chmury dymu papierosowego z kumulusami koloru ślubnego welonu. 
Wrzuca do wody jeden obol.

Abstrakcja klasyków skojarzona z ulicznym graffiti. 









Writing total bullshit, listening to total brilliAnts: Take a ride with Codes (PAN).

LABEL: CODES
PAN


Ling - Attachment
2016 / 12", ep / Codes [DE]/PAN, CDS003
experimental, abstract, grime
fucked-up, swirly, post-AE tracer


[8.5] chrysoberyl
'rotating shells from the sonic hell.  fucked-up brainnovatives'


1. Thuril Whir
2. Blue
3. Jezmonite
4. Canthem


W labelu Visionista, epkę wydała niebyle pizda, u boku mecenasa Kouligasa, jej nie trza kutasa.
Wylała boskie, szklane oceany, aczkolwiek niestety będziem słyszeć tylko i aż ciche peany.

Wróble jak woda w kiblu gromko ćwierkają, przez wrony wyłupione oczy mają.
Pralka z bębnem na zaróżowionego mózgu 1,225 kilo, którego ostro poryło.

Panie, Autechre było pionierem, a grime ten, sonicznym lśni bajerem.
Monolake, Quake, którego wirnik wryto w urwany silnik giery.

A teraz soniczna oblewa mnie sperma, na modłę lux aeterna.
Oj, dostanie mi się za ten 'wierszyk', nie po raz pierwszy.

Chmara mar, skwar, ludzi-muchomorów czar.
Jakiś gad, elokwentną recenzję mi skradł.

Po odsłuchu Halopopierdolu weź,
zapomnisz bełkot ów,
jebniesz w łóżko,
no i cześć.

Poemat ten dedykuję wszystkim Paniom z okazji Dnia Kobiet. Okresu obfitości, mocnych kości do fizycznej miłości, drogie Panie.



download
official site

/

Acre / Filter Dread - Interference [12", ep / 2015 / CDS:001] / info
!!! sample from the clockwork orange !!!

Kamixlo - Demonico EP [12", ep / 2015 / CDS002] / info




past:
/ Visionist, discography of anti-utopia.

niedziela, marca 06, 2016

Paragnomeniclinicalazyeti. Fav reminiscences. Part#1




[...] Tego ranka wrony krakały jakoś tak osobliwie, jakby się antropomorfizowały. Muzyka w telefonie też brzmiała nad wyraz krystalicznie. Czekałam na pociąg do GDA. Przeszłam przez siatkę w stronę torów, było rano, to jeszcze za wcześnie na policyjne atrakcje. Pociąg zatrzymał się z przeraźliwym świstem. Wsiadłam...



Bezpośrednio przed Gdańskiem siedziałam ze starym małżeństwem z wnuczką. Wnuczka dużo pytała o kierunki i o ogólną orientację ciała w przestrzeni. „Babciu czy to pociąg jedzie czy w oknie tylko się przesuwają rzeczy?”, „To pociąg jedzie wnusiu, poruszamy się w tę stronę”, ciekawe odczucie mi się przytrafiło przy tym, jak gdyby z tej drugiej już strony lustra.



Wysiadłam w GDA. Na miejscu w buffecie tańczyłam i jarałam fajki. Byłam dość hiperaktywna, kazałam sobie zaparzyć zielonej tea. Krążyłam i obserwowałam. Czułam się nietypowo, bardzo nietypowo. Dj-e grali. Potem nadeszła moja kolej. Czułam się dziwnie, tak jakby wszyscy mnie oceniali. To był zwiastun. Obgadywali mnie obrzydliwie, to było przerażające. Oczywiście potykałam się podczas gry i ogólnie wyszła lipa. „Jestem lustrem społecznym.” powiedziałam do jednego z kolesi, on odpadł.




Zebrałam torby i poszliśmy do speluny stoczniowej kilkaset metrów dalej. Odłożyłam torby za scenę i przystanęłam na lewo od djki. Zaczęła się ostra psychodelia. Ruszyłam na tyły za scenę, było tam mnóstwo stolików, krzeseł, poukładanych na kupę. Zaczełam wdrapywać się na sam szczyt, zgubiłam klapek. Potem zeskakiwałam narażając się na szwank. Gdzieś w między czasie ktoś obrzygał mi nogawkę. A klapek... na szczęście odnalazłam go, wracać 500 kilometrów bez butów byłoby nielada wyzwaniem. Czułam się jak kruk, czy raczej napotkana rano wrona. Potem taniec i chwila odpoczynku na fotelu.



Wychodząc z tego centrum obłudy i perwersji przyatakowało mnie dwóch karków, pytali o zagubionych dj-ów, z którym notabene byłam, odparłam jednemu: „spójrz mi w oczy, to oświecenie kundalini” „spierdalaj ćpunko” - zripostował. Chwilę potem, przy bramie stoczniowej czułam się jak matka Teresa pochylając się nad jednym z zaginionych djów ubrudzonym węglem, z połamanym nosem. Wróciłam do domu.



Po powrocie do domu już łóżku pojawiły się dziwne, mackowate rośliny...
Po odpoczynku wszystko było w porządku.

niedziela, lutego 28, 2016

Pulp-fiction. I'm in ecstasy!

LIVE, DJ EZ in aid of cancer research.



Jestem już 13 godzin na nogach przy tym secie! Przepraszam, że wrzucam dopiero teraz, jednakże, jak wiadomo - nad ranem robi się nad wyraz ciekawie! Styl typowy dla DJ-a EZ, tech-house, funky 4/4 z urokliwymi wokalizami. DJ ma na stanie 3 torby płyt, krzesełko (na którym notabene usiadł dopiero po 12h) i napój z dodatkami. Kapitalnie jest witać słoneczny dzień przy takich dźwiękach, we wyobraźni zaczynają meandrować nadwodne festiwale.

czwartek, lutego 25, 2016

MIX IN PROGRESS...

zamulan - dark turns into gray after bzd
will be released in 2016 / mix / Archinhub [PL], ARCHINHUB01
techno, dub techno, ambient
sedative, majestic, soft

środa, lutego 24, 2016

Basic Rhythm - Raw Trax. fractal stairway to novatives.

Basic Rhythm - Raw Trax






















29 january 2016 / lp, 12" / Type Recordings - Type128
bass, uk garage, abstract, experimental
razor-sharp, syncopated, fat


[8.0] topaz


A1. Raw Trax (Weekend Rush)
A2. Raw Basics
A3. Prototype
A4. Maintain
B1. Your Love
B2. Get Dark
B3. Feel Me
B4. Break It Down (4 Da Kru)


Wodzirej twardych rytmów wchodzi na piętrzące się schody nowatorskości proponując breakbeatowo/garage'owy zestaw sunkopujących bangerów.
Rozmarzony hi-hat wtapia nas w odmęt bąbli pełnych powietrza, wolnej przestrzeni, ostrych perkusjonaliów i nośnych nurkujących basów. LP "Raw Trax" to mocarz w kategorii aranżu, trudno klasyfikowalny, pozostający na granicy abstrakcji, fraktalnie spiętrzony topór na fanów bassu. Zestaw zostaje wyposażony w murzajowe, dopracowane do granic perfekcji brzmienia, damsko-męskie wyjce misternie tworzące słodką, nocną atmosferę. O ile metoda kompozycji jest wielce nowoczesna, dźwięki niesłychanie urokliwe i zauraczające, o tyle słuchając całości naraz możemy poczuć się zmęczeni.






niedziela, lutego 21, 2016

Relaxer - Relaxer EP, sinister acid and ketamine sound combination.

Relaxer - Relaxer
26 january 2016 / ep, 12" / RELAXER - TRANIQULITY1
house, techno
sinister, psychedelic, dissociative

[9.3] carborundum

A1. Get Back To Work
A2. You Know How It Is
B1. Recoil
B2. Small Pleasures

Owiany wydawniczą tajemnicą projekt o nazwie Relaxer godzi w czułe punkty każdego maniaka narkotycznych brzmień, okazawszy niesłychaną pełnię i równość.
Pierwszy utwór, mocno opacznie zatytułowany "Get Back To Work" to głęboki, nocny kwaśny i zarazem dysocjacyjny trip. Towarzyszy mu silne odrealnienie, dyskomfort, depersonalizacja i odcięcie od rzeczywistości. Spowijam się w ciemnym, fraktalnym gąszczu wizji po LSD zmieszanym ze znieczulaczem dla koni (ketamina), goszczą smutne refleksje. 
Pad wyjęty rodem z Twin Peaks zostaje gęsto oblany tłustym, bujającym bitem, roztrzepanymi, skrzydlatymi hatami i synaptycznym szumem. O ile brzmienia są całkiem klasyczne, o tyle udało się stworzyć dość oryginalny efekt, który trudno porównać z jakimkolwiek artystą, tak by zbytnio nie odejść od charakterystyki brzmienia.
"You know how it is" - "Ty wiesz jak to jest" - tłumaczę sobie w myślach, gdy podróż zaczyna piętrzyć się, układając się w złowróżbny kształt. Wychodzę na zewnątrz na puste ulice, drzewa opasają mnie niczym jelonki rogacze, potworne wrażenia nie mijają, wszystko tętni niczym potworne narządy, światło latarni rozmazuje się w nieskończoność, tracę głowę, mój umysł sprzeniewierza się przeciwko mnie! Tutaj towarzyszy mi taniec dziurawych szumów na prostym bicie.
"Recoil". Walczę z własnym umysłem, traumatyczne wspomnienia przybierają na sile. Wszystko co widzę niesamowicie przyspieszyło, uciekam w ustronne miejsce, mijając mazy świateł, układam się na polanie, która nijak nie daje mi poczucia bezpieczeństwa. To metaliczny, pędzący i najbardziej techniczny kawałek.
Stawkę zamyka zaczynający się jak Area - Tiny Moments kawałek "Small Pleasures". Zejście tripa, wschód Słońca. Na ambientowym, znowuż zaszumionym tle, które schodzi pod ziemię do kanału, zawieszony zostaje piękny, pierzasty motyw, to "Small Pleasures". Budzi się Słońce, towarzyszą mi jeszcze pojedyncze przebłyski tripa, czuję spokój, pełnię i ukontentowanie.


download [mp3]





piątek, lutego 19, 2016

Visionist, discography of antiutopia.

Visionist
Louis Carnell / 2011 - 2016 / PAN, Ramp Recordings & other / UK
experimental dubstep, grime
sidestep, minimalistic, dark


'Anhedonia' jak gdyby nazwa kwiatu,
o hedonizm tu muska,
muzyka wymagająca osobnego traktatu,
a jednak pusta.

Apatia spowita szarością,
antypatia, abnegacja,
to ciągle uczucia, w braku uczuć narośli,
tak brzmi Visionista proklamacja.

Smutek, żal ludzkiej mechaniki
obwisłą ropień antyutopii przeciął,
ostudzony kwarcu ręcznikiem,
blaszany dzięcioł.

Oda do matematyki,
eksperymentu naleciałości,
brak dialektyki,
a w końcu dialektyka wrogości.

Kondygnacja posępności,
drzewa powyginane w jelenie poroża,
krzewy wrogości,
na wątłych odnóżach.

Poza kwalifikacjami,
w kokonie skryty, by pozbyć się lęku,
raczy mnie swymi fikcjami,
otwartą wciąż zostaje księgą.

Stek nut, upadek muzyki,
wybudował twórca styl, strefę Schengen,
pomieszał starociom szyki,
a teraz posłuchaj, me wyjaśnienia są zbędne.

discogs

debut LP:
Visionist - Safe (PAN, 2016) - 9.3/10
.FLAC

Niezwykle bogata recenzja na łamach Pitchfork.

Carnell has left worldly hangups behind him on Safe, boldly casting off into the void with just the bare essentials. Traces of grime and footwork are everywhere, but they're decomposed to the point that those terms no longer apply.

EPs:

Visionist - Snakes EP
Visionist - M / Secrets
Visionist - I'm Fine
Visionist - Can't Forget
Visionist - I'm Fine, Part II


wtorek, lutego 16, 2016

Blood-brown sunset on the horizon obscured by dark mountains.

DJ Richard - Grind
2015 / cd album / DIAL [DE]; dialCD33
deep house, ambient, drone
spooky, gentle, experimental

[9.3] carborundum


1 No Balance
2 Nighthawk
3 Waiting for the Green Flash
4 Savage Coast
5 Screes of Gray Craig
6 Bane
7 I-Mir
8 Ejected
9 Vampire Dub


DJ Richard debiutuje w mundurze stworzonym z eksperymentalnych części  plastycznego materiału, charakteryzującym się postapokaliptycznym stylem. Różnorodny album wypełniony zostaje muzyką z pogranicza ambient, drone przeplatany nowoczesnym, eksperymentalnym i przede wszystkim niezwykle kunsztownym house'm opracowanym na klasycznych, kapitalnie brzmiących beatmaszynach.
Krajobraz dewastacji w wielu odcieniach posępnej szarości. Ciszę mąci syczący odgłos wiatru i przelatujących drone'ów. Srebrne poroże zostawione przez dziwne zwierzę na pustkowiu, o błyszczącej seledynem łusce, wzięte do domu przez jakiegoś rachitycznego włóczykija i pomalowane na srebrno posypane opiłkami metalu. Strzeliste góry przesłaniają horyzont, a grupy zakurzonych skał gromadzą się w oddali niczym sępy czyhające na zzieleniałą padlinę. Niebo koloru krwistego brązu płonie ponad stepem. To kraina Desert Door. Nieopodal miasto dla bogatych turystów, z klubów sączy się wyrafinowana muzyka, gdzieś tam tańczy kobieta w muślinowym szalu okalającym ją niczym egzotyczna roślina w porze kwitnienia. Życie toczy się głównie w stęchłych barach, po ulicach turlają się butelki po tanich napojach wyskokowych, chodzą zgorzkniali tubylcy i niepospolite kurwy. Ucieczkę z tego piekła stanowi odświerzający sen w drogim hotelu z widokiem na perliste morze.





sobota, lutego 13, 2016

Acid Varsity.

Heiko Laux - Klockworks 17
21 january 2016 / 12", ep / Klockworks, KW 17
techno, acid techno, ambient techno
beady cut deep, landscape

[8.0] topaz

Tracklist /
A1 Savannah
A2 Dry Me (Acid Mix)
B1 Dry Me


Dawno, dawno temu w erze brązu, kiedy raczkowałam w kategoriach szeroko pojętego techno i słuchałam na zmianę BC z CR - zachwyciło mnie Sciencefiction Niemca o japońskim imieniu Heiko. Charakteryzowało je przede wszystkim bardzo oryginalne i nośne brzmienie.
od tamtej pory skrzętnie testowałam jego kolejne wydawnictwa nic z nich jednak nie zapamiętując. Wygląda na to, że 'Dry me' nie podzieli tego psiego losu, a odbije się echem w plątaninie i gąszczu miksow niejednego producenta, co nietrudno wywnioskować albowiem 'Savannah' pojawiała się tu i owdzie u najlepszych technotłukow.
'Savannah' jako miasto bądź nieistniejący pociąg na skraju pustyni czekający na pełne obładowanie, by gro murzajow ruszyło z gracją, powoli do pracy. Track jest tak subtelny, że wręcz zahacza o ambient, czy może raczej pełnoprawne ambient techno. Na przedzie dominują krystalicznie czyste przeszkadzajki i taniec świetlistych girland przecinakow. Niedokończona historia dzikiej sawanny. Niesłychanie przyjemny wstępniak niejednokrotnie tu i owdzie przed premierą już użyty.
'Dry Me Acid Mix' to taniec piekielnych, skwaśniałych pomiotow ze zrywającymi się rozczapierzonymi padami, atakującymi jak gdyby spoza głośnikow, niełatwo tu o zawał, acz bitow wcale nie nawał. Ekstaza nieudawana! To wersja oryginalnego, bardziej rozlanego i delikatnego 'Dry Me' zminimalizowana.
Strawa adekwatnie do serii Klockworks podana!

download [mp3]
discogs